retro warsztaty kulinarne spot

Dzień dobry, dzisiaj mam dla Was ogłoszenie parafialne: 7 kwietnia zamierzam odwiedzić Poznań i poprowadzić warsztaty kulinarne poświęcone retro smaczkom. Warsztaty kulinarne odbędą się w SPOT, tutaj  – KLIK –  szczegóły i informacje o wydarzeniu i biletach, a tutaj – klik  wydarzenie na Facebooku.

W menu:

  • kalafiory i brokuły au gratin z wytrawną kruszonką (1937)
  • pieczarki faszerowane szpinakiem, suszonymi pomidorami i pietruszką (1911)
  • sznur zaparzany – retro ciasto ptysiowe z warstwą rodzynek i migdałów (1870)
  • zefir – deser z bezikami, bitą śmietaną i owocami (1870)
  • klasyczne magdalenki z nutą cytryny (1937)
  • legumina z kaszy manny z sosem owocowym (1929).

zero waste

 

Książki kulinarne z okresu PRL-u to skarbnica pomysłów na zero waste po polsku. W każdej z nich znajdziecie przepisy na oszczędne, rozsądne wykorzystanie produktów i pomysłowe podejście do resztek. Dzisiaj zabieram Was do krainy szampana z serwatki i mazurków z nadzieniem z zakalca,  zapnijcie pasy!

Zapraszam Was do lektury drugiego wpisu z cyklu zero waste po polsku 😉 Pierwszy wpis znajdziecie tutaj – klik.

Jeśli kiedyś powstanie kanon książek poświęconych zero waste po polsku, będę wnioskować o umieszczenie w nim dwóch pozycji: „W mojej kuchni nic się nie marnuje” Anny Gasik (wyd. Watra, 1986 r.) i „Przepisów kulinarnych dla oszczędnej gospodyni” Jadwigi Łukasiak. Te niepozorne książeczki to mistrzostwo w kreatywnym podejściu do gotowania. Niekiedy propozycje autorek ocierają się o absurd i są podejrzane zdrowotnie, więc podczas lektury zalecam zachować zdrowy rozsądek, ale to właśnie te „smaczki” czynią lekturę jeszcze ciekawszą.

lekki sernik

Po  zimowych uniesieniach początku lutego, długaśnych spacerach po ośnieżonym lesie z czekoladą w kieszeni zostały tylko mgliste wspomnienia. Areszt domowy trwa, a więźniowie raz na jakiś czas osładzają sobie izolację. Ostatnio upiekłam pyszny, lekki sernik, a w zasadzie jogurtownik. Przepis znalazłam u Gordona Ramsay’a, który określił ten wypiek mianem tureckiego ciasta cytrusowego. Cytrusy to ważny element deseru, bo po upieczeniu ciasto polewa się cytrynowo-pomarańczowym syropem. Swoją drogą, ten syrop to pyszna sprawa, zostało mi go trochę.

zero waste

Zero waste – śmiem twierdzić, że w 2018 roku to modniejsze słowo niż jarmuż czy olej kokosowy. Żyję zero waste, czyli myślę podczas zakupów, staram się nie wyrzucać w żywności, produkować jak najmniej śmieci. Bardzo to teraz modne, a że do tego szczytne i zacne. Popieram ten trend całym sercem. Choć czasem nie mogę powstrzymać ironicznego uśmieszku, gdy czytam o „odkrywczych” metodach na życie zero waste.

/Zapraszam też na drugą część cyklu zero waste made in PRL, a w nim szampan z serwatki, mazurek z nadzieniem z zakalca i inne cuda – KLIK/.

Chodzi mi  to, że to wszystko przerabialiśmy już dużo wcześniej. Wystarczy mała wycieczka do antykwariatu, zaopatrzenie się w kilka książek kucharskich z okresu PRL-u i otwiera się przed nami królestwo zero waste. Z tym że zero waste naszych mam i babć było zupełnie nieinstagramowe, opakowane w szary papier i dosyć smutne. Wynikało z konieczności, nie możliwości, tak jak obecnie*.  Mam to szczęście, że udało mi się załapać na życie w epoce przed erą plastiku i pamiętam, jak żyło się bez reklamówek, jednorazowych sztućców, kawy na wynos i kremów, do których można się dostać po przebiciu się przez czterdzieści opakowań, celofanów i papierków.

sałatka z grejpfrutem

Jakoś nie mam ochoty na te wszystkie karnawałowe smażone specjały, robi mi się mdło na samą myśl o paczkach i faworkach, karnawałowych różach czy włoskich pączkach z ricottą, które zwykle umiały mnie oczarować. Mam ochotę na lekkie, orzeźwiające potrawy, jakby w nowym roku moje kubki smakowe potrzebowały zimnego prysznica, przebudzenia. Być może w mojej kuchni przelało się zbyt wiele oleju i nadeszły czasy rześkości.

thermomix przepisy
Thermomix z przystawką Varoma;

Z Thermomixem jest tak, że wszyscy, którzy go mają, są nim zachwyceni. Znam kilka, jak nie kilkanaście takich osób, a rozpiętość ich umiejętności kulinarnych jest ogromna: używa go koleżanka, która z Thermomixem ogarnęła podstawy sztuki kulinarnej, moja ciocia Basia, wiele koleżanek-blogerek, a także znajomi szefowie kuchni, korzystający z niego podczas pracy w restauracji. Niejednokrotnie pytałam ich, co takiego niezwykłego ma ten sprzęt, czego nie mają inne? Teraz, po miesiącu użytkowania mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że znam odpowiedź.

ruchanki placuszki kaszubskie

Ruchanki to regionalny przysmak, który jednym tchem wymienia się zawsze z fjutem i palcówką. Ot, taka folklorystyczna ciekawostka, pretekst do rubasznego ha ha ha. Dzisiaj temat fjuta i kiełbasy palcówki pominę, wyszukajcie sobie w internecie, cóż to takiego (uwaga, lepiej nie robić tego przy dzieciach, bo wyniki jednak wyskakują różne), ale skupię się na ruchankach.

gotowanie w dzień dobry tvn

W ubiegły poniedziałek po raz kolejny odwiedziłam studio Dzień dobry TVN (o moich wcześniejszych występach możecie poczytać tutaj  i tutaj). Tym razem motywem przewodnim była kuchnia dla dziadka, bo gotowałam w Dzień Dziadka właśnie. Układając menu zastanowiłam się, co posmakowałoby mojemu dziadkowi Jankowi. Miało być klasycznie, ale mały twist był dopuszczalny.

zupa z batatów

Stałam właśnie przed półką z makaronami, poszukując pełnoziarnistego spaghetti, gdy usłyszałam: Aaaaa, jeszcze koncentrat pomidorowy kupimy, bo chciałeś zupę pomidorową. I wbiło mnie w przybrudzoną posadzkę. Zaczęłam rozważać wszelkie opcje – najlepsza z nich to taka, że koncentrat stanowi jedynie wątpliwej jakości wzmacniacz smaku, a najgorsza była taka, że zupa robiona jest z koncentratu pomidorowego. W tę drugą opcję jakoś nie chciało mi się wierzyć, przecież w świecie pełnym puszek pomidorów nie ma miejsca na pomidorową z koncentratu.* Myliłam się, bo w internecie bez problemu można znaleźć takie gastronomiczne zbuki. Co ciekawe, koncentrat pomidorowy niemal zawsze występuje w parze z kostkami rosołowymi.

magdalenki z malinami

Gdybym miała być jakimś słodkim wypiekiem, nie chciałabym być żadną tartą, pączkiem czy ciastem czekoladowym. Chciałabym zostać magdalenką. Małą, gustowną magdalenką, która może wydawać się niepozorna, ale bije na łeb na szyję wszystkie ociekające słodyczą, rozbuchane, pełne czekolady, karmelu i innych cudów słodkości. Magdalenka jest prosta i piękna, nie wymaga żadnych ozdób i upiększających tricków.