wypieki

Kiedy człowiek odwyknie od pisania, pomysły śmigają po głowie, ale ciężko je zmaterializować. Głowa jak palce zgrabiałe na zimnie nieporadnie klei kanciaste kulki słów. No ale trzeba, bo nie samymi obrazkami i filmikami człowiek żyje, prawa? Czasem chce się zrobić skok w gąszcz słów, zanurzyć w lekturze i zafundować sobie zupełnie analogową przyjemność czytania dajmy na to – zupełnie oldschoolowego blogu.

W listopadzie lubię wracać do analogowych przyjemności. Z nadejściem pierwszej gęstej mgły uruchamia się we mnie przymus sypania wszędzie cynamonu i odpalania piekarnika, najlepiej na drożdżowe ciasto. Bo jesień pachnie mi cynamonem i drożdżami. I jeszcze zmurszałą ziemią i lepką mgłą zatykającą dziurki w nosie, ale w tym odcinku nie o tym.

To odcinek poświęcony ciastu drożdżowemu, ale nie temu słodkiemu (choć zawijasy cynamonowe – klik – były już grane), a wytrawnemu. Dzisiaj będzie o focacci. Najlepszej, jaką upiekłam. Takiej, którą – zgodnie z mottem mojej ukochanej Nigelli Lawson – piekę, jem i powtarzam. Dwa lata temu prezentowałam tu zmodyfikowaną wersję przepisu, zaznaczając, że dyniowe wcielenie focacci to tylko opcja, że królową jest klasyczna, ziemniaczana wersja.

jesień w restauracji

Zapraszam Was do lektury mojego artykułu, który pojawił się w 39 numerze Newsweeka. Pełna wersja do przeczytania w tym tygodniku.

Smutek po minionym lecie można sobie osładzać na wiele sposobów. Jedni wystawiają twarz do słońca, inni zanurzają się w lesie w poszukiwaniu grzybów, a jeszcze inni szukają pocieszenia w jedzeniu. Zapraszam na spacer po pomorskich restauracjach, w których szukałam jesieni na talerzu.

Grzybobranie to jeden z ulubionych polskich jesiennych sportów, a na stole o tej porze roku królują grzyby. Najszlachetniejszych z nich, borowików, można spróbować w gdańskiej restauracji Mercato. Szef kuchni, Dominik Karpik tak mówi o daniu, które stanowi esencję jesieni:

?Nasze najbardziej jesienne danie to konfitowane udko z królika z wariacją na temat grzybów. Znajduje się tu smardz, prawdziwek, boczniak królewski. Podajemy to z grzybowym zabajone, a na górze grzybowe creme fraiche z pudrem grzybowym.?

Spragnieni grzybowych smaków powinni odwiedzić sopocką Słoną Wodę. Tu szef Piotr Strzelczyk stawia na maślaki, które łączy z dziczyzną. To dosyć trudny motyw kulinarny, dlatego warto zdać się na profesjonalistów i spróbować  dań z dziczyzny w pomorskich restauracjach.

W listopadzie, na świętego Marcina, tradycyjnie przygotowuje się gęsinę. W tym czasie warto odwiedzić restaurację w Celbowie – Nordowi Mol, w której corocznie odbywa się Gęsia Uczta, podczas której można spróbować tego  mięsa w najwspanialszej odsłonie. Rozpływające się w ustach konfitowane udko gęsie w sosie z aronii i kluseczkami jabłkowymi to wspaniały przykład, że proste, sezonowe smaki bronią się same. Polecamy też pyszną, wyrazistą zupę dyniową, która najlepiej smakuje zajadana w jesiennych promieniach słońca w restauracyjnym ogródku. Zarówno dynie, jak i jabłka czy aronia, pochodzą z przyrestauracyjnego ogródka.

jesień w restauracji

Pysznej kaczki z dodatkiem modrej kapusty i puszystych, rozkosznie złocistych kluseczek można spróbować w gdańskiej restauracji Tu Można Marzyć. Delikatne mięso kaczki i słodko-korzenna czerwona kapusta to jesienna klasyka w najlepszym wydaniu. A jeśli nie macie ochoty na mięso, Maciej Makowski, współwłaściciel lokalu, zaprasza na chrupiący kotlet rybny z dodatkiem ziemniaczków.

jesień w restauracji

Jeśli już jesteśmy przy kaczce, zajrzyjmy do gdańskiej restauracji Fino, która mieści się bardzo blisko głównych szlaków turystycznych Gdańska, Neptuna i okolic. Pod sterami Jacka Koprowskiego ruszycie w niebanalną podróż kulinarną. Kaczka, którą serwuje szef Jacek, pojawia się w doborowym jesiennym towarzystwie: z cykorią i chrupiącą posypką chlebowo-gorgonzolową, soczystymi jeżynami, gruszką i? sajgonkami z wyrazistą nutą orzechową.

notera las i woda

Do restauracji Las i Woda w Charzykowych pojechałam na zlecenie Pomorskiej Organizacji Turystycznej. Efektem mojej wizyty jest artykuł, który możecie przeczytać też na stronie Pomorskie Prestige: KLIK.

Jest ciepły, wakacyjny dzień. To chyba najfajniejszy czas na odwiedziny restauracji Las i Woda w hotelu Notera w Charzykowych, sercu Borów Tucholskich. Na Jeziorze Charzykowskim pływają żaglówki i motorówki, a na brzegu pluskają się dzieci. Jezioro kusi chłodną wodą, ale zanim się w nim zanurzę, przede mną inne atrakcje! Czeka mnie degustacja letniego menu stworzonego przez szefa kuchni restauracji Las i Woda, Macieja Hipplera.

notera

Dzisiaj spróbuję letniej odsłony menu. Najpierw posłuchajmy, co szef Maciek opowiada o ich pracy nad nową kartą:

Odeszliśmy od sezonowej wymiany całej karty, bo stwierdziliśmy, że zdecydowanie lepiej jest dopracowywać stopniowo każde z dań, które wchodzi do karty. Nasza obecna formuła to karta, która jest stopniowo dostosowywana do aktualnego sezonu. W efekcie niemal co tydzień zmieniamy jakieś danie. Dzięki temu możemy się idealnie wpasować w środek sezonu na dany produkt.

Zatem zaczynamy wędrówkę po okolicznych lasach i jeziorach, ale nie ruszając się od stolika restauracji Las i Woda, to będzie podróż po smakach. I tak na stole ląduje talerz pełen soczystej, świeżej zieleni. Malutkie szparagi od zaprzyjaźnionego dostawcy i młodziutki szpinak okraszone lekkim dressingiem i marynowaną cebulką to cudne uzupełnienie dania głównego –  kaczki z  bobem i słodkimi czereśniami w pysznym śliwkowym sosie.