wielkanocne potrawy

Dzisiaj przybywam do Was z małą ściągą na wielkanocne potrawy. Tym razem ściąga nie różni się od tej z zeszłego roku, bo nie przybyło mi nowych potraw, musicie mi wybaczyć! Ale pozycje, które tu znajdziecie, należą do naszych ulubieńców. Tutaj – klik – znajdziecie wszystkie przepisy w jednym miejscu.  W mozaice zapomniałam umieścić pyszny, lekki jak piórko “sernik” na jogurtach – przepis tutaj – klik.

Ja szczególnie polecam:

Dzień dobry, dzisiaj mam dla Was zajawkę z kolejnej wizyty w restauracji w ramach projektu Pomorskie Prestige (klik – tu poprzednie wizyty).

Na zdjęciach widzicie potrawy, których spróbowałam w restauracji Majolika w Gdańsku Wrzeszczu. Tę restaurację zna większość mieszkańców Gdańska, potocznie funkcjonuje pod nazwą Willa Uphagena. To miejsce kryje w sobie wiele skarbów, a największym z nich są majoliki. Zachęcam Was do historyczno-kulinarnego spaceru do Majoliki. O mojej wizycie poczytacie tutaj – klik.

 

mleko roślinne

Pierwsze mleko roślinne zrobiłam z lenistwa – skończyło mi się krowie, a nie chciało mi się iść do sklepu. Okazało się, że kawa z takim mlekiem jest całkiem dobra, co zachęciło mnie do eksperymentów.

Za mną mleko migdałowe i z nerkowców, ale od dawna intrygowało mnie to z płatków owsianych. Zabrałam się do pracy i efekt bardzo mnie zadowolił. Mleko z płatków owsianych jest tanie i bardzo szybko się je przygotowuje, więc idealnie nadaje się do awaryjnych sytuacji.

Zwykle mleka roślinne robię za pomocą wyciskarki wolnoobrotowej, ale oczywiście bez problemu da się je zrobić bez takiego sprzętu. Moje mleko z płatków owsianych zrobiłam tradycyjnie – wystarczy duża gaza czy bawełniana pielucha.

najlepsza granola

Czekam cierpliwie na nowalijki i na targu odwracam wzrok od pozbawionych smaku atrap rzodkiewek i ogórków, które kuszą już od jakiegoś czasu. Nie zawsze się to udaje, ale staram się. Czas oczekiwania osładzam sobie wypasionymi śniadaniami. Ostatnio stosuję przeplatankę słodkich i słonych: grzanki z jajkiem sadzonym (z pesto, hummusem) i jogurt z domową granolą i ciepłymi malinami. Zestawienie, które widzicie na zdjęciu, zawiera jeszcze pistacjowy pyłek. Rozkosz!

Ostatnio upiekłam wielki słój granoli z oliwą. Uwielbiam chrupkość płatków w granoli, głęboki smak pieczonych migdałów i słonecznika. Granola z oliwą to jeden z moich faworytów, ale jest jeszcze druga, bazę której stanowi sok jabłkowy, który sprawia, że płatki pęcznieją, a potem zapiekają się w słodkawej otoczce. Pierwotny pomysł też pochodzi Nigelli (podobnie jak przy granoli z oliwą).

Pomyślałam, że czas na małe zestawienie moich ulubieńców, małą ściągę z granoli, które piekę na przestrzeni lat (pierwszą zrobiłam 10 lat temu!). Nazwy granoli mają aktywne linki do przepisów.

NAJLEPSZA GRANOLA – ŚCIĄGA:

najlepsza granola

Dawno nie piekłam tej czekoladowej, mam ochotę do niej wrócić. Moja granola to z reguły obraz tego, co mam akurat w szafce. Zawsze musi być tu jakiś orzech, ziarna (słonecznik, sezam, siemię lniane), często po upieczeniu dosypuję suszone lub liofilizowane owoce.

omlet

W domu czy w knajpie, moje śniadanie ma słony smak. W zasadzie jedyny wyjątek robię dla owsianek i domowej granoli z jogurtem, poza tym królują jajka, sery, warzywa, a czasem pojawia się ryba. Ostatnio zajadałam się kanapką na bazie domowej focacci z rozmarynem (piekłam z tego przepisu – klik), z wędzonym pstrągiem, ogórkiem kiszonym i majonezem. Ależ to było dobre! Dzisiaj mam dla Was kolejną odsłonę mojego słonego śniadania: omlet idealny z nowym produktem marki SEKO, filetami śledziowymi z pomidorami i szczypiorkiem w sosie śmietanowym.

pomorskie prestige

Na początku miesiąca pisałam Wam o projekcie Pomorskie Prestige (klik) i moim udziale w nim. Drugi lokal, jaki odwiedziłam, to restauracja 5. piętro. Miejscówka ze wspaniałym widokiem na serce Gdańska, ukryta na piątym piętrze hotelu. Szczerze mówiąc, po restauracji hotelowej nie spodziewałam się wiele – zwykle jest drogo i średnio. 5. piętro było miłym zaskoczeniem na całej linii!

marchewka przepis

Godzina 10:00, a ja już po śniadaniu i po drugim śniadaniu, a mój głód raczej nie maleje. Drugie śniadanie zrobiłam w pięć minut, ale po kilku kęsach stwierdziłam, że muszę zrobić szybko zdjęcie i podzielić się z Wami przepisem. To, co widzicie, to surówka z marchewki, z kuminem, prażonym słonecznikiem, oliwą i składnikiem który daje całości efekt wow: wędzonym twarogiem. 

jarskie flaczki

Na pytanie, co mi nie smakuje, jednym tchem odpowiadam: marcepan i flaki. Przy drugim oddechu dochodzi do tego jeszcze lukrecja i anyż, ale w tym przypadku znajduję kilka wyjątków (np. sąsiadka przywiozła mi kiedyś z Islandii pyszną lukrecję w czekoladzie, z chrupiącą skorupką, a w gdyńskiej Malice jadłam wspaniały tażin z nutą anyżu). Od marcepanu wyjątków nie ma, od flaków nie było (o tym zaraz).

Kiedy myślę o flakach, w mojej głowie pojawiają się dwie sceny.

01pomorskie prestige

Dzisiaj chciałam Wam opowiedzieć o nowej przygodzie, jaką podejmuję wspólnie z Pomorską Organizacją Turystyczną, pomysłodawcą  projektu Pomorskie Prestige. Już od tego miesiąca będę pisać o restauracjach z Pomorskiego, które wykorzystują regionalne składniki, mają sezonowe menu i stanowią ciekawy punkt na mapie kulinarnej regionu.

O projekcie Pomorskie Prestige więcej przeczytacie tutaj – klik. Na tej stronie będą się też pojawiać moje teksty wraz ze zdjęciami. Tutaj, na Truskawkach, będę pokazywać Wam zajawki mojej pracy, z linkiem do właściwego tekstu.

pomorskie prestige

kawa zbożowa

Gdy zaszłam w ciążę, moja miłość do kawy natychmiast przeistoczyła się w niechęć. Kawiarkę schowałam w najdalszy kąt kuchni, z półek usunęłam kawę mieloną, której aromat – dotąd tak przyjemny – zaczął mi przeszkadzać. Na szczęście moja niechęć ominęła kawę zbożową, ta nie zniknęła z półek, ba, awansowała w hierarchii moich ulubionych napojów. To pewnie zasługa jej delikatnego smaku i zapachu.