Kilka lat temu zaopatrzyłam się w pojemniki do lodów i ten niepozorny przedmiot do dziś umila nam gorące letnie dni. Odkąd Olek może już jeść lody, używam go jeszcze częściej. Moje ulubione domowe lody to mleko kokosowe słodzone miodem z różnymi owocami. Wrzucam tu maliny, truskawki, jagody czy morele, wszystko, co akurat mam w domu. Czasem przygotowuję lody warstwowe, które bardzo ładnie się prezentują – najpierw warstwa mleczna, potem czysta owocowa. Niekiedy, na najbardziej upalne dni robię tylko sorbety, miksując owoce z odrobiną cukru.

Instagramowa wiadomość, że przygotowuję ogórki kiszone na sucho spotkała się wczoraj z większym zainteresowaniem niż zaręczyny Justina Bibera. I słusznie, bo Bibera nie da się schrupać (choć znajdą się pewnie głosy odrębne), zaś małosolnego ogórka jak najbardziej. Notowania domowego ogórka małosolnego rosną, jeśli można zrobić go dosłownie w pięć minut. 

Lato. Wysysamy ze słońca całe ciepło, biegamy po trawie na bosaka („Olek, nie wolno biegać na bosaka” – babcia. „A mama biega” – Olek). W brzuchu czereśnie i słodkie truskawki. Na nosie kilka piegów, na ramionach opalenizna.  Tak łatwo żyje się latem. 

Lubię upały, bo to czas, kiedy bezkarnie można jeść lody, a to mój ulubiony deser! Zdarza mi się go jeść na śniadanie albo kolację, bo nie ma nic wspanialszego niż muśnięcie chłodnej słodyczy na podniebieniu.

Bardzo lubię lody na bazie śmietanki, kawowe, chałwowe albo karmelowe. Do tego w upały zawsze dokładam porcję bardziej orzeźwiającego smaku, np. sorbetu porzeczkowego albo malinowego. Lubię mieszać struktury lodów (klasyczne lody śmietankowe kontra sorbet albo granita).

Deser, który przygotowałam na bazie kawy zbożowej Inka to właśnie taki miks: kremowe lody pistacjowe, do tego orzeźwiająca granita na bazie Inki i kapka mleka. Można to nazwać mrożoną kawą, można deserem lodowym, ważne, że jest pyszne i zimne! Jeśli chcemy zrobić z deseru kawę mrożoną, wystarczy dolać trochę mleka, ale można tego nie robić i wyjadać go łyżeczką.

Jak pewnie niektórzy z Was wiedzą, pikniki to moja specjalność. Dlatego wielką radość sprawiło mi przygotowanie pikniku wspólnie z TK Maxx, sklepem, który uwielbiam! Zadbałam o to, by było pięknie i pysznie, bo cóż to za piknik, który tylko wygląda, ale nie smakuje. 

 

kuchnia koreańska
Warsztaty „Smaczna Korea”, prowadząca Inessa Kim;

Jeszcze tydzień temu o kuchni koreańskiej wiedziałam tyle, co zapewne większość z Was – niewiele graniczące z nic. Kimchi i tyle. Ale tydzień temu miałam przyjemność wziąć udział w warsztatach „Smaczna Korea”  z Inessą Kim, którym tematem była kuchnia koreańska właśnie.

Inessa (możecie ją znać z Top Chefa) rozpoczęła warsztaty od poczęstowania nas domowym kimchi jej wyrobu. Po raz pierwszy w życiu miałam okazję spróbować tego dania takim, jakie być powinno. Wszystkie spolszczone kimchi miały dla mnie jedną główną wadę: były zbyt ostre. Tymczasem kimchi Inessy, mimo że czerwone od chilli, nie wypalało podniebienia i miało doskonale wyważoną ostrość, kwaskowość i słoność. Okazało się, że do kimchi używa się łagodnej papryczki chilli, nie tych ostrych. To dla mnie kolosalna różnica.

 

Dzisiaj  chciałam Wam napisać o moim ostatnim występie w Dzień Dobry TVN (klik). Motywem przewodnim gotowania był rabarbar i czarny bez, więc wymyśliłam takie menu: grillowany ser halloumi z czatnejem rabarbarowym, orzechowe crumble z rabarbarem i truskawkami (o to – klik), zefir z rabarbarem pieczonym z syropem z kwiatów czarnego bzu i lemoniadę rabarbarowo-bzową.

Wszystko się udało (moja główna bolączka podczas gotowania na żywo), a największym hiciorem był halloumi z czatnejem rabarbarowym, jeszcze podczas kręcenia programu znikały kolejne kąski, a podjadającym był również prowadzący program 😉  Tutaj możecie obejrzeć mój niedawny występ w  Dzień Dobry TVN – klik (a pozostałe wizyty w Dzień Dobry TVN tutaj – klik).

Może to już kwestia pewnego przyzwyczajenia, może magia rabarbaru, a może czar ulubionych prowadzących, ale to gotowanie było dla mnie najprzyjemniejsze ze wszystkich występów. Zawsze tylko żałuję, że na kuchnię jest tak mało czasu i nie mogę powiedzieć więcej, ale takimi prawami rządzi się telewizja.

Wracam z obiecanym przepisem na młode ziemniaczki, które robią się same i smakują jak niebo. Widzieliście je w tym – klik – obiedzie, obok wspaniałej marchewki z gremolatą.

Patent na ziemniaczki jest prosty – wyszorowane warzywa (w skórce, rzecz jasna) dusimy w garnku z masłem i odrobiną soli. Bez wątpienia to przepis do cyklu Przepisy na jedną rękę (więcej przepisów na jedną rękę tutaj – klik).

Od 26 maja mam bliżej do TK Maxx! W nowo powstałym centrum Forum Gdańsk otworzył się drugi w mieście TK Maxx, co oznacza, że dzieli mnie od niego jakieś 20 minut jazdy tramwajem – cieszy mnie to niezmiernie!

Na początku mojej przygody z TK Maxx, kierowałam się wyłącznie do działu z produktami dla domu, ale z czasem zaczęłam zahaczać o kolejne z sześciu działów tematycznych. Obecnie każda moja wizyta w sklepie to najpierw polowanie na akcesoria kuchenne (niezmiennie polecam formy do pieczenia, które można tu kupić, są świetnej jakości i w dobrej cenie), a potem spacer po innych działach.

Tegoroczny maj jest bardzo hojny, jeśli chodzi o słońce. Wyciągnęłam z piwnicy rower, odkurzyłam koc piknikowy i łapczywie chwytałam świeże powietrze. Im więcej czasu spędzonego na dworze, tym lepiej! W lesie, nad morzem, a z braku czasu choćby na tarasie, moim majowym miejscu pracy.

W ciepłe dni zamiast zwykłej kawy najchętniej sięgam po  mrożoną. Można ją zrobić klasycznie, chłodząc płyn i podając go z kostkami lodu, można też sobie ułatwić sprawę i przygotować kilka porcji mrożonej kawy na zapas. Robię to tak, że przygotowuję mocny wywar z kawy Inka i po schodzeniu przelewam go do foremek na lód. Potem wystarczy tylko zalać kostki mlekiem i mrożona kawa gotowa!