książka anny włodarczyk retro kuchnia

Retro kuchnia już w księgarniach! W związku z tym chciałam odpowiedzieć na kilka pytań, które najczęściej padają w związku z tą pozycją. O tym, co dokładnie znajdziecie w „Retro kuchni”, pisałam całkiem niedawno w tym wpisie (klik), a o retro klimatach opowiadałam już Zwykłemu Życiu (klik) i Wysokim Obcasom (klik). Teraz czas na zestaw prostych pytań i odpowiedzi.

Q & A – „Retro kuchnia”:

1. Gdzie kupię „Retro kuchnię”?

W zasadzie we wszystkich większych księgarniach internetowych i stacjonarnych. „Retro kuchnię” znajdziecie w Empiku, Matrasie, na Aros.pl i wielu innych księgarniach. Oczywiście jest dostępna również bezpośrednio na stronie wydawnictwa Nasza Księgarnia  – odsyłam Was na tę stronę – klik.

2. Czy w „Retro kuchni” jest dużo przepisów z mięsem?

Zupa kalafiorowa na jesień

Nieuchronnie nadciągnął listopad. Czas ciepłych herbat (wiadomo), zalegania na kanapie (wiadomo), rosnących stosików książek (wiadomo) i rozgrzewających zup (wiadomo). To najlepszy moment na pogodzenie się z szarością i faktem, że lepka wilgoć nie opuści nas aż do marca. Nie walczę, nie narzekam, poddaję się cichej kanapowo-książkowej wegetacji i czekam do wiosny. Na Islandii i tak mają gorzej – długie czarne godziny bez grama słońca.

retro kuchnia ddtvn

Końcówka października była dla mnie dosyć intensywna, a ostatni weekend to prawdziwy maraton  – Targi Książki w Krakowie i niedzielne gotowanie w Dzień Dobry TVN. Na targach po raz pierwszy zobaczyłam moją książkę, „Retro kuchnię”, niezwykłe to uczucie mieć w rękach coś, nad czym pracowało się w przeszłości. Trochę nierealne i wzruszające. Od 8 listopada książka będzie w księgarniach, mam nadzieję, że wciągnie Was mój retro świat! Tymczasem dziękuję Wam bardzo za odwiedziny na targach – fajnie było z Wami porozmawiać!

dekoracja stołu

Dzisiaj opowiem Wam o moim drugim projekcie z TK Maxx, w którym wzięłam udział. Tym razem zostałam zaproszona do wystylizowania stołu zgodnie z moim gustem i pomysłami. Początkowo zastanawiałam się, w którym kierunku pójść, bo mnogość pięknych produktów w sklepie sprawiła, że miałam wiele pomysłów. Ale ostatecznie postawiłam na to, co – obok klimatów retro – lubię najbardziej: prostotę i naturalność. I tym kluczem kierowałam się podczas zakupów w sklepie.

Zupa dyniowa

Zakupy z wózkiem to fajna sprawa, bo zawsze można załadować coś ciężkiego na dolną półkę. Odkąd jeżdżę z wózkiem, nie dźwigam już dyń, tylko siup, wrzucam je do „bagażnika” i mknę po chodniku z lekkością i gracją gazeli. No dobra, przesadziłam – nadal sapię i stękam, bo Olek, mimo dwóch lat, jest dzieckiem pokaźnych gabarytów i te piętnaście kilogramów do pchania po górzystej Morenie (dzielnica Gdańska) robi swoje. Ale i tak jest lżej, niż gdybym miała iść objuczona siatami.

jesienne desery - pomysły na ciasta

Upiekłam ostatnio tyle dobrych ciast, że grzechem byłoby o nich zapomnieć po jednym wpisie. Do tego dochodzą wypieki sprzed roku – cudowne ciasto marchewkowo-kokosowe z morelami (ulubieniec Olka), lekkie i superłatwe brownie Audrey Hepbourn, ale i lekki, delikatny sernik dyniowy na spodzie z amaretto sprzed trzech lat! Dlatego pomyślałam, że ściągawka z jesiennych deserów będzie fajnym pomysłem. Poniżej moi faworyci z aktywnymi linkami.

Książka o kuchni przedwojennej Retro kuchnia Anna Włodarczyk

Wkalendarzu datę 8 listopada 2017 roku zaznaczyłam na różowo. To dzień premiery mojej drugiej książki, „Retro kuchni”! Moje kolejne dziecko ukaże się nakładem wydawnictwa Nasza Księgarnia. W wielkim skrócie, to rzecz do poczytania (są tu opowieści poświęcone poszczególnym działom przedwojennej kuchni), do oglądania (dużo zdjęć) i oczywiście GOTOWANIA (przepisy w wersji retro i nowoczesnej). Mam nadzieję, że całość przypadnie Wam do gustu – zależało mi, by nie był to zbiór nudnawych historycznych wycinków, bo to nie lekcje historii, a pasjonująca, żywa opowieść o smakach sprzed stu lat. Zaskoczy Was, jak wiele modnych obecnie składników czy smaków pojawiało się na polskich stołach blisko sto lat temu!

ciasto orzechowe ze śliwkami dan lepard

Oluś wciąga kalosze, ciepłą czapkę i ruszamy na spacer bez wózka, co oznacza, że zrobimy około kilometra w czasie, w którym można zrobić ich pięć. Ale przecież nie o ilość chodzi, a o jakość spaceru! Po drodze podziwiamy efekty pracowitej jesieni, która koloruje liście na żółto i rumieni jarzębinę. Podoba mi się to przeżywanie drobiazgów od nowa, te pierwotne, niezmącone wiekiem zachwyty. Tu wrzucamy żołędzie do kieszeni, tam wyłuskujemy kasztany z kłujących skorupek, to znów podziwiamy wielobarwne liście klonu.

Łatwe kopytka

W świecie słodzonym daktylami i ksylitolem, w świecie bez glutenu i nabiału, przygotowanie kopytek zakrawa na szaleństwo kulinarne. Tak, jestem wywrotowcem, wysłannikiem z krainy glutenu  z misją krzewienia miłości do dań mącznych na tym bezglutenowym padole łez.

pyszna szarlotka

A więc jesień. Więc chłód o poranku, mokre liście przyklejone do podeszw i dzikie gęsi odlatujące za horyzont. Więc wrzosy, wilgoć, zapach dymu i maliny do herbaty – już można otwierać pierwsze słoiki! Można też bezkarnie piec szarlotkę, chodzić w kaloszach i nadużywać cynamonu.