Dzisiaj mam dla Was efekt mojej zabawy z TK Maxx – prezentownik. Prezenty, które przygotowałam, nie są kosztowne, bo nie wydajemy nigdy majątku, by pod choinką znalazły się cuda nie z tej ziemi.

wieniec na boże narodzenie

Do Bożego Narodzenia został niecały miesiąc, więc powolutku daję się wciągnąć w świąteczny klimat. Moja ostatnia wycieczka do TK Maxx mocno mnie zainspirowała i postanowiłam wprowadzić do domu kilka bożonarodzeniowych akcentów.

quesadille z patelni

Jakiś czas temu, przy okazji przepisu na zupę z pieczonego kalafiora i nerkowców, pisałam Wam o serii książek wydawnictwa Buchmann (klik).

Jesienią w mojej kuchni robi się żółto. Wszystko za sprawą kurkumy, którą zużywam w ilościach hurtowych – robię szoty na wzmocnienie odporności, ale i dodaję przyprawę do mleka.

Późna jesień i zima to idealny czas na śledzie. Mam na nie wtedy największą ochotę, zajadam się nimi na śniadanie, na obiad, zdarza się, że i na kolację.

Dawno nie pokazywałam tu słodkości, a przecież jesień to bardzo wdzięczny czas na pieczenie. Nic nie osłodzi lepiej listopada, niż zapach ciasta roznoszący się po kuchni.

Ale listopad, co? Słońce, trampki, lekki płaszcz, spacery jak w październiku. Dziwny to czas, z jednej strony człowiek cieszy się aurą, liśćmi na drzewach, z drugiej ma świadomość, że coś jest nie tak, że to nie jest normalne i właściwe.

  Dzisiaj mam dla Was mój śledziowo-ziemniaczany klasyk z końca XIX wieku, forszmak. W wielkim skrócie, jest to zapiekane puree ziemniaczane z posiekanymi śledziami, cebulką i zieleninką.

  Część osób, która mnie zna, wie o moim zamiłowaniu do czach. Lubię ten motyw, mam z nimi kilka ubrań i dodatków, a nawet kubek o takim kształcie.

Naturalny antybiotyk

Jakieś trzy tygodnie temu rozchorowałam się. W zasadzie dzieje się tak co roku, pierwsze ochłodzenie, zmiana pogody i już jestem przeziębiona.