W ostatnim numerze Kukbuka (nr 33) w rubryce „Retro alfabet” pisałam o blamanżu, pysznym deserze na bazie mleczka migdałowego. Delikatny blamanż  (to spolszczenie od francuskiego brzmienia deseru: blanc-manger) to pyszna alternatywa dla znudzonych panna cottą. Jego migdałowy smak i struktura galaretki sprawiają, że to deser idealny na ciepłe dni. Więcej o tym deserze poczytacie w Kukbuku, ja mam dla Was przepis na to cudo.

Prostota to słowo, które przyświeca większości moich działań. Proste radości, proste smaki, proste słowa i proste historie. Banalne stwierdzenie „w prostocie tkwi siła” jest naprawdę celne. Nad skomplikowane dania przedkładam talerz klusek śląskich od mojej babci, od zawiłych zdań wolę jasny przekaz, od wakacji all inclusive wolę weekend w drewnianym domku nad jeziorem. O moim podejściu do minimalizmu pisałam już kiedyś tutaj – klik, wszystko pozostaje aktualne.

Minimalizm (ale i w całym życiu) wymaga dbałości o szczegół, skupienia się na jakości produktu. Przy kilku składnikach nie da się oszukać podniebienia. Zawsze mam opory, gdy muszę gotować potrawę z jakiegoś skomplikowanego przepisu i ostatecznie upraszczam wszystko po swojemu.

Niedawno zostałam zaproszona do projektu  Proste Historie. Moje zadanie polegało na wymyśleniu i przygotowaniu na wizji dania z pięciu składników. Efekty tej współpracy możecie obejrzeć tutaj, w tym filmie – klik. Jako że wiosna w pełni, postawiłam na lekkie, delikatne smaki. Przygotowałam kruche ciasto (mój ulubiony rodzaj wypieku, najłatwiejszy do zrobienia) na bazie miksu Lurpak (partnera akcji), po upieczeniu na złoto wyłożyłam nań grillowane brzoskwinie. Następnie posypałam całość kruszonką i płatkami migdałowymi, zapiekłam i voila, gotowe! Pyszna, prosta tarta gotowa.

sałatka szparagowa

Jeśli miałabym wybierać między ziemniakiem z solą zjedzonym na dworze a wykwintną kolacją w restauracji, wybrałabym to pierwsze (no chyba że kolacja byłaby na dworze). Uwielbiam jeść na świeżym powietrzu, gapić się w niebo, słuchać szumu drzew, morza, śpiewu ptaków. Gdy tylko mogę, pakuję jedzenie w pudełka, by zjeść je w terenie. Śniadanie, obiad, kolacja, wszystko lepiej smakuje na dworze.