
Jeśli miałabym wybrać jeden jedyny deser, jaki mogłabym jeść do końca życia, nie wahałabym się: lody. Uwielbiam lody, jem je przez cały rok. Gdy byłam w ciąży z Olkiem, lody były jedynym deserem, na jaki miałam ochotę, wsuwałam je codziennie.
Mam swój system komponowania lodowych smaków, w którym bardzo ważna jest kolejność. Najpierw wybieram słodki smak – moi faworyci to słony karmel, chałwa i lody kawowe, a druga gałka musi być lżejsza, delikatniejsza. Idealne są dla mnie lody jogurtowe ze wstęgą orzeźwiającego sorbetu albo śmietankowe lody z owocami (truskawkowe, owoce leśne). Gdy nastają upały, druga gałka jest kwaskowatym sorbetem- czarna porzeczka, malina, mango albo cytryna to moi ulubieńcy. Osobisty horror miłośnika lodów ma miejsce, gdy sprzedawca pomieszana ich kolejność!

Jako miłośniczka lodów z przyjemnością poznaję nowe smaki i marki. Niedawno zapoznałam się z lodami DIONE (klik) , których smaki przyprawiają o zawrót głowy! Waniliowe z solony karmelem, waniliowe z truskawkami, malinami i czarną porzeczką, waniliowe z macchiato, czekoladowe z kremem orzechowym z posypką malinową to wersje lodów na patyku. Można je kupić w Biedronce.