pieczona brukselka i topinambur

To już 26-ta odsłona Przepisów na jedną rękę, czyli  mojego cyklu na szybkie i poste przepisy. Pozostałe pomysły znajdziecie tutaj – klik.  A dzisiaj będzie obiad. Kiedy nie mam pomysłu na zimowy obiad, gotuję zupę soczewicową, bo można ją przygotować z przepisów, które zawsze mam w szafce – soczewica, pomidory, cebula albo czosnek. Drugi awaryjny pomysł to pieczone warzywa w przeróżnych kombinacjach. Do tego winegret albo sos jogurtowo-czosnkowy, kasza (albo i nie, bo niekiedy do mieszanki dodaję ziemniaki) i voila, fajny i zdrowy obiad gotowy. 

retro warsztaty kulinarne spot

Dzień dobry, dzisiaj mam dla Was ogłoszenie parafialne: 7 kwietnia zamierzam odwiedzić Poznań i poprowadzić warsztaty kulinarne poświęcone retro smaczkom. Warsztaty kulinarne odbędą się w SPOT, tutaj  – KLIK –  szczegóły i informacje o wydarzeniu i biletach, a tutaj – klik  wydarzenie na Facebooku.

W menu:

  • kalafiory i brokuły au gratin z wytrawną kruszonką (1937)
  • pieczarki faszerowane szpinakiem, suszonymi pomidorami i pietruszką (1911)
  • sznur zaparzany – retro ciasto ptysiowe z warstwą rodzynek i migdałów (1870)
  • zefir – deser z bezikami, bitą śmietaną i owocami (1870)
  • klasyczne magdalenki z nutą cytryny (1937)
  • legumina z kaszy manny z sosem owocowym (1929).

zero waste

 

Książki kulinarne z okresu PRL-u to skarbnica pomysłów na zero waste po polsku. W każdej z nich znajdziecie przepisy na oszczędne, rozsądne wykorzystanie produktów i pomysłowe podejście do resztek. Dzisiaj zabieram Was do krainy szampana z serwatki i mazurków z nadzieniem z zakalca,  zapnijcie pasy!

Zapraszam Was do lektury drugiego wpisu z cyklu zero waste po polsku 😉 Pierwszy wpis znajdziecie tutaj – klik.

Jeśli kiedyś powstanie kanon książek poświęconych zero waste po polsku, będę wnioskować o umieszczenie w nim dwóch pozycji: „W mojej kuchni nic się nie marnuje” Anny Gasik (wyd. Watra, 1986 r.) i „Przepisów kulinarnych dla oszczędnej gospodyni” Jadwigi Łukasiak. Te niepozorne książeczki to mistrzostwo w kreatywnym podejściu do gotowania. Niekiedy propozycje autorek ocierają się o absurd i są podejrzane zdrowotnie, więc podczas lektury zalecam zachować zdrowy rozsądek, ale to właśnie te „smaczki” czynią lekturę jeszcze ciekawszą.