Tęskniłam.Za gotowaniem – długo nie miałam możliwości wykazania się w kuchni.A gdy już taka mozliwość nadeszła, tęskniłam za czytaniem blogów.A gdy już zaczęłam dostawać codzienną porcje internetowych przysmaków, tęskniłam za pisaniem o jedzeniu i nieudolnymi próbami fotograficznymi.

Wczoraj popołudniu, wyrzucając do kosza butelki po winie, oficjalnie zamknęłam intensywny weekend. Zajrzałam do kuchni i doszłam do pewnych wniosków. Jako że mamy: listopad początek tygodnia szarość wszechobecną dni chłodne i ciemne, wypadałoby osłodzić swój los, piekąc coś pachnącego złocistego i najlepiej puszystego.