
Uwielbiam jesienne spacery i przynajmniej raz w tygodniu staram się naładować akumulatory w lesie. Mam swoje ulubione miejsca i rytuały. Zawsze pakuję do plecaka termos z gorącą herbatą i jabłko w ramach przekąski, a gdy planuję dłuższy spacer, lubię zjeść kanapkę z żółtym serem. To najprostsze smaki, które bardzo mi odpowiadają, pewnie dlatego, że kojarzą mi się z dzieciństwem.
Zawsze podczas spaceru zachodzę nad strumyk, siadam na gałęzi i słucham jego szeptów. Patrzę, jak woda porywa listki i w zasadzie o niczym nie myślę. Szeleszczą drzewa, gdzieś stuka dzięcioł, słyszę skrzypienie kołyszących się na wietrze smukłych sosen. Dobrze mi!
