Uwielbiam jesienne spacery i przynajmniej raz w tygodniu staram się naładować akumulatory w lesie. Mam swoje ulubione miejsca i rytuały. Zawsze pakuję do plecaka termos z gorącą herbatą i jabłko w ramach przekąski, a gdy planuję dłuższy spacer, lubię zjeść kanapkę z żółtym serem. To najprostsze smaki, które bardzo mi odpowiadają, pewnie dlatego, że kojarzą mi się z dzieciństwem.

Zawsze podczas spaceru zachodzę nad strumyk, siadam na gałęzi i słucham jego szeptów. Patrzę, jak woda porywa listki i w zasadzie o niczym nie myślę. Szeleszczą drzewa, gdzieś stuka dzięcioł, słyszę skrzypienie kołyszących się na wietrze smukłych sosen. Dobrze mi!

4swiss

Kiedy zaszłam w ciążę, jak większość przyszłych matek, zakręciłam się na punkcie zdrowego żywienia. Chciałam odżywiać się lepiej (dopóki nie przyszła mi ochota na fast foody), jeść więcej warzyw i owoców. Postanowiłam kupić wyciskarkę do soków. Pożyczyłam wtedy od koleżanki wyciskarkę wolnoobrotową na testy i byłam zachwycona efektami pracy urządzenia. Dało się w niej wycisnąć niemal wszystko! Ostatecznie jednak postanowiłam przyoszczędzić i kupiłam tanią wyciskarkę w markecie. Skończyło się reklamacją sprzętu po miesiącu słabego użytkowania (urządzenie wyciskało może 1/6 soku z owoców), a ostatecznie odsprzedałam wyciskarkę za grosze.

Gdy 4SWISS, producent wyciskarek wolnoobrotowych (klik) zaproponował mi współpracę, nie zastanawiałam się ani chwili, bo wiedziałam, jak fajnym to jest sprzęt i z czystym sumieniem będę mogła go polecić. Wyciskarka wolnoobrotowa, którą otrzymałam to 4Swiss Geneve BM 101 . Testowałam ją dwa miesiące, by mieć na nią szerszy pogląd i odpowiedzieć na Wasze ewentualne pytania.