zupa thermomix

Jesienią jemy bardzo dużo zup. W ogóle jemy ich dużo, ale jesień to zupowa kumulacja. Jest to wynik naszej miłości do tego rodzaju dań, ale również, a może przede wszystkim, mojego lenistwa. Bo zupa niemal robi się sama, nie wymaga ode mnie wiele pracy. Jako że nasze zupy są jedynym daniem na obiad (dwudaniowe obiadki tylko u mamci!), musi być sycąca, treściwa. Uwielbiam więc zupy z soczewicy, kremy z różnymi dodatkami, z resztą o jesiennych zupach pisałam ostatnio w ściągawce – klik.

Nic nie smakuje lepiej po jesiennym spacerze, niż miseczka gęstej, pachnącej zupy. 

śledzie w słoiku

Wraz z nadejściem jesieni nabieram ochoty na treściwsze potrawy. Śniadania nabierają mocy – po letnim maratonie z pomidorami, przerzucam się na treściwsze owsianki czy jajka. Powraca mi też ochota na śledzie.

Śledź to taka wdzięczna ryba, której do towarzystwa wystarczy jedynie kawałek pieczywa posmarowanego świeżym masłem. Zapakowany w słoik, może robić za jedzenie na wynos, na przykład na jesiennym pikniku.

zupa kalafiorowa

W ostatnim poście podsunęłam Wam zupową ściągę na jesień (klik). Dzisiaj przybywam z nową, spójrzcie, jaka ładna! To zupa z pieczonego kalafiora, ale inna niż wszystkie, które dotychczas robiłam, bo z dodatkiem… nerkowców. A za kolor odpowiada kurkuma.

Jakiś czas temu dostałam zestaw ciekawych książek kulinarnych od wydawnictwa Buchmann. Nie pokazywałam ich wcześniej, bo dopiero niedawno się w nie wgryzłam i teraz mogę się na ich temat wypowiedzieć. Książek jest pięć: „Tylko zupy” (aut. Fern Green), „Tylko białko roślinne”, „Tylko owsianki”, „Tylko olej kokosowy” i „Tylko kiszonki”. Mają fajną, prostą oprawę graficzną – każdy z przepisów opatrzony jest zdjęciem składników i efektu finalnego, pokazanego w ten sam sposób, w takim samym ujęciu (np. owsianki są w słoikach lub miskach). Na warsztat wzięłam zupy, ale mam kilka smaczków w pozycji poświęconej olejowi kokosowemu (choć to bardzo luźno potraktowany temat, wystarczy łyżka oleju i przepis jest w książce; nie przeszkadza mi to jednak, bo receptury ciekawe!).

Hasło „wzmacniania organizmu dzięki programowi zupowego detoksu” przemilczę. Domyślam się, że wiele osób czuje się lepiej, gdy stosuje „zupowy detoks” zamiast po prostu gotować i jeść zupę.