Dawno, dawno temu (w 2011 roku!) wymyśliłam cykl „Lubię”, w którym co miesiąc dzieliłam się z Wami porcją inspiracji z wielu dziedzin (tutaj –

pieczony kalafior yotama ottolenghi

Upały, które przetoczyły się przez Polskę, przypomniały mi o sprzęcie, który ostatnio traktowałam po macoszemu. Mój prodiż, bo o nim mowa, kiedyś niemal nie stygł!

kwiaty cukinii smazone

I tak zbieram tematy, pomysły, inspiracje, smażę dobre placki, marynuję cukinię, chodzę na lody,  czytam mądre książki, jeżdżę na festiwale filmowe, pieszczę wnętrze i zewnętrze (to ostatnie promieniami łaskawego sierpniowego słońca), moczę się w basenie, walczę z pustką i pustostanami intelektualnymi, ale ciężko mi odpalić komputer i śmiałym krokiem starego wyjadacza wkroczyć w virtual reality.

Dzisiaj nie mam dla Was przepisu, a link do mojego świeżutkiego, pachnącego nowością, portfolia fotograficznego – klik. Zabierałam się zań kawał czasu, ale chyba dopiero teraz poczułam, że mam co pokazać.

ratatouille

Na początku studiów (koszulka z juwenaliów, którą noszę do dzisiaj, przypomina mi bolesny fakt, że działo się to ponad 10 lat temu) mieszkałam nieopodal ryneczku oliwskiego.

gdzie kupić jagodzianki

Sezon na jagody w pełni. Jeśli akurat jesteście w Trójmieście, podpowiadam: najlepsze jagodzianki w Trójmieście znajdziecie w Sopocie, na początku Monciaka, obok przejścia podziemnego.

Kilka lat temu zaopatrzyłam się w pojemniki do lodów i ten niepozorny przedmiot do dziś umila nam gorące letnie dni. Odkąd Olek może już jeść lody, używam go jeszcze częściej.

Instagramowa wiadomość, że przygotowuję ogórki kiszone na sucho spotkała się wczoraj z większym zainteresowaniem niż zaręczyny Justina Bibera. I słusznie, bo Bibera nie da się schrupać (choć znajdą się pewnie głosy odrębne), zaś małosolnego ogórka jak najbardziej.

Lato. Wysysamy ze słońca całe ciepło, biegamy po trawie na bosaka („Olek, nie wolno biegać na bosaka” – babcia. „A mama biega”

Lubię upały, bo to czas, kiedy bezkarnie można jeść lody, a to mój ulubiony deser! Zdarza mi się go jeść na śniadanie albo kolację, bo nie ma nic wspanialszego niż muśnięcie chłodnej słodyczy na podniebieniu.