śledzie w słoiku

Wraz z nadejściem jesieni nabieram ochoty na treściwsze potrawy. Śniadania nabierają mocy – po letnim maratonie z pomidorami, przerzucam się na treściwsze owsianki czy jajka.

zupa kalafiorowa

W ostatnim poście podsunęłam Wam zupową ściągę na jesień (klik). Dzisiaj przybywam z nową, spójrzcie, jaka ładna! To zupa z pieczonego kalafiora, ale inna niż wszystkie, które dotychczas robiłam, bo z dodatkiem…

Początek jesieni to dobry czas na przygotowanie ściągawki z pysznych, rozgrzewających zup. Z tego zestawienia jasno wynika, że nasze ulubione zupy to kremy.

Kiedy nie wiem, co przygotować na drugie śniadanie dla siebie czy Olka, robię koktajl. W lodówce zawsze mam jakieś mleko, w zamrażalniku lub na parapecie jakieś owoce.

zdrowe trufle

Jedno z piękniejszych wspomnień mojego dzieciństwa to pokój wujka Ryśka, wypełniony pudłami  kokosowych Rafaello,  lepiących usta cukierków Cadbury z czekoladą w środku, równymi rządkami Kinder czekolad i wagonami gum Orbit.

co do lunchboxa

Po wakacyjnym rozleniwieniu weszliśmy we wrzesień, zupełnie inny niż poprzednie, bo Olek poszedł do przedszkola. Przymusowe pobudki o 6:45 (w sumie całkiem cieszą, bo łatwiej zorganizować sobie dobrze dzień), przygotowanie pudełek z jedzeniem dla Tomka (Olek je w przedszkolu, czego mu bardzo zazdroszczę, bo nie ma nic lepszego niż obiadki przedszkolne!), ubieranie i wyprawianie ekipy to nasza nowa codzienność.

banany

Przygotowuję wpis o zawartości pudełka na lunch i przypomniał mi się pewien trik podpatrzony kiedyś u Jamiego Olivera. Na bananie, którego pakujemy na drugie śniadanie, można coś napisać lub narysować.

O „naszych” krzakach, czyli miejscówce, gdzie zaopatrujemy się w owoce i kwiaty pisałam już nie jeden raz. Odkąd Olek podrósł, robimy wspólne wyprawy.

W mojej czołówce kuchennych obrzydliwości znajdują się niedomyte szklanki z plamami tłuszczu, śmierdzące ścierki, gąbeczki kuchenne z resztkami jedzenia i ciasta „pachnące”

Jeden z moich ulubionych retro przepisów na deser pochodzi z 1870 roku. Znalazłam go w „Kucharce litewskiej” Wincentyny Zawadzkiej i to danie, które robię najczęściej.