Kwietniowy śledzik miał być wiosenny i delikatny. Pomyślałam więc, że połączę groszek z jajkiem i szczypiorkiem, smakami, które kojarzą mi się z wiosną. Po próbie z surowym groszkiem doszłam jednak do wniosku, że bardziej będzie pasować tu groszek konserwowy. Słodkie, zielone kulki groszku wyglądają ślicznie, ale jego smak niknął przy wyrazistym śledziu i ostrości szczypiorku.

W korowodzie naszych wielkanocnych ciast najczęściej pojawiają się mazurki i serniki, czasem wskoczy nowinka w stylu tarty z lemon curdem, którą „podciągamy” pod mazurki, niekiedy cytrynowa babka. Baby drożdżowe pojawiają się u nas jedynie w rozmowach, nie na stole, bo choćby nie wiem jak dobre były, nie wygrają z kruchym mazurkiem.

Ci, którzy obserwują mnie na Instagramie, wiedzą, że niedawno miałam urodzaj cukinii w domu, bo przez przypadek w sklepie internetowym kupiłam ich 6 kg zamiast 600 g. Dlatego gdy David Gaboriaud rzucił wyzwanie, by ugotować danie na bazie jednego z trzech nowych bulionów Winiary – klik – oczywiste było dla mnie, że przygotuję coś z cukinią.

Dzisiaj mam dla Was dwie zajawki wizyt w ramach projektu Pomorskie Prestige (o projekcie przeczytacie tutaj – klik).

Pierwsza wizyta w jednym z moich ulubionych miejsc w Gdańsku, w cudownej restauracji Tabun. Marynowane pstrągi, domowej roboty kozi ser, opowieść o chlebie, wizyta w ogródku, podglądanie miejsca, gdzie powstaje cydr Tabun, to tylko fragment atrakcji, które opisałam. Cały wpis przeczytacie tutaj – klik.

Moja druga wizyta miała miejsce w samym sercu Gdańska, nieopodal Bazyliki Mariackiej i w kamienicy, w której przez trzy lata szkoliłam się na adwokata 😉 Mowa o restauracji Gvara, w której zjadłam najlepsze kruche ciastko w życiu (a wierzcie mi, na kruchym cieście się znam, bo to mój ulubiony rodzaj). Kwaskowate, ciepłe jabłka ułożone na waniliowym kremie, z migdałową kruszonką to cudo, którego trzeba spróbować. Przed ciastkiem warto spróbować dorsza z kaszanką, z kalarepką duszoną na maśle i sosem gruszkowym. Więcej przeczytacie tutaj – klik.

wielkanocne potrawy

Dzisiaj przybywam do Was z małą ściągą na wielkanocne potrawy. Tym razem ściąga nie różni się od tej z zeszłego roku, bo nie przybyło mi nowych potraw, musicie mi wybaczyć! Ale pozycje, które tu znajdziecie, należą do naszych ulubieńców. Tutaj – klik – znajdziecie wszystkie przepisy w jednym miejscu.  W mozaice zapomniałam umieścić pyszny, lekki jak piórko „sernik” na jogurtach – przepis tutaj – klik.

Ja szczególnie polecam:

Dzień dobry, dzisiaj mam dla Was zajawkę z kolejnej wizyty w restauracji w ramach projektu Pomorskie Prestige (klik – tu poprzednie wizyty).

Na zdjęciach widzicie potrawy, których spróbowałam w restauracji Majolika w Gdańsku Wrzeszczu. Tę restaurację zna większość mieszkańców Gdańska, potocznie funkcjonuje pod nazwą Willa Uphagena. To miejsce kryje w sobie wiele skarbów, a największym z nich są majoliki. Zachęcam Was do historyczno-kulinarnego spaceru do Majoliki. O mojej wizycie poczytacie tutaj – klik.

 

mleko roślinne

Pierwsze mleko roślinne zrobiłam z lenistwa – skończyło mi się krowie, a nie chciało mi się iść do sklepu. Okazało się, że kawa z takim mlekiem jest całkiem dobra, co zachęciło mnie do eksperymentów.

Za mną mleko migdałowe i z nerkowców, ale od dawna intrygowało mnie to z płatków owsianych. Zabrałam się do pracy i efekt bardzo mnie zadowolił. Mleko z płatków owsianych jest tanie i bardzo szybko się je przygotowuje, więc idealnie nadaje się do awaryjnych sytuacji.

Zwykle mleka roślinne robię za pomocą wyciskarki wolnoobrotowej, ale oczywiście bez problemu da się je zrobić bez takiego sprzętu. Moje mleko z płatków owsianych zrobiłam tradycyjnie – wystarczy duża gaza czy bawełniana pielucha.

najlepsza granola

Czekam cierpliwie na nowalijki i na targu odwracam wzrok od pozbawionych smaku atrap rzodkiewek i ogórków, które kuszą już od jakiegoś czasu. Nie zawsze się to udaje, ale staram się. Czas oczekiwania osładzam sobie wypasionymi śniadaniami. Ostatnio stosuję przeplatankę słodkich i słonych: grzanki z jajkiem sadzonym (z pesto, hummusem) i jogurt z domową granolą i ciepłymi malinami. Zestawienie, które widzicie na zdjęciu, zawiera jeszcze pistacjowy pyłek. Rozkosz!

Ostatnio upiekłam wielki słój granoli z oliwą. Uwielbiam chrupkość płatków w granoli, głęboki smak pieczonych migdałów i słonecznika. Granola z oliwą to jeden z moich faworytów, ale jest jeszcze druga, bazę której stanowi sok jabłkowy, który sprawia, że płatki pęcznieją, a potem zapiekają się w słodkawej otoczce. Pierwotny pomysł też pochodzi Nigelli (podobnie jak przy granoli z oliwą).

Pomyślałam, że czas na małe zestawienie moich ulubieńców, małą ściągę z granoli, które piekę na przestrzeni lat (pierwszą zrobiłam 10 lat temu!). Nazwy granoli mają aktywne linki do przepisów.

NAJLEPSZA GRANOLA – ŚCIĄGA:

najlepsza granola

Dawno nie piekłam tej czekoladowej, mam ochotę do niej wrócić. Moja granola to z reguły obraz tego, co mam akurat w szafce. Zawsze musi być tu jakiś orzech, ziarna (słonecznik, sezam, siemię lniane), często po upieczeniu dosypuję suszone lub liofilizowane owoce.

omlet

W domu czy w knajpie, moje śniadanie ma słony smak. W zasadzie jedyny wyjątek robię dla owsianek i domowej granoli z jogurtem, poza tym królują jajka, sery, warzywa, a czasem pojawia się ryba. Ostatnio zajadałam się kanapką na bazie domowej focacci z rozmarynem (piekłam z tego przepisu – klik), z wędzonym pstrągiem, ogórkiem kiszonym i majonezem. Ależ to było dobre! Dzisiaj mam dla Was kolejną odsłonę mojego słonego śniadania: omlet idealny z nowym produktem marki SEKO, filetami śledziowymi z pomidorami i szczypiorkiem w sosie śmietanowym.

pomorskie prestige

Na początku miesiąca pisałam Wam o projekcie Pomorskie Prestige (klik) i moim udziale w nim. Drugi lokal, jaki odwiedziłam, to restauracja 5. piętro. Miejscówka ze wspaniałym widokiem na serce Gdańska, ukryta na piątym piętrze hotelu. Szczerze mówiąc, po restauracji hotelowej nie spodziewałam się wiele – zwykle jest drogo i średnio. 5. piętro było miłym zaskoczeniem na całej linii!