najlepsza granola

Czekam cierpliwie na nowalijki i na targu odwracam wzrok od pozbawionych smaku atrap rzodkiewek i ogórków, które kuszą już od jakiegoś czasu. Nie zawsze się to udaje, ale staram się. Czas oczekiwania osładzam sobie wypasionymi śniadaniami. Ostatnio stosuję przeplatankę słodkich i słonych: grzanki z jajkiem sadzonym (z pesto, hummusem) i jogurt z domową granolą i ciepłymi malinami. Zestawienie, które widzicie na zdjęciu, zawiera jeszcze pistacjowy pyłek. Rozkosz!

Ostatnio upiekłam wielki słój granoli z oliwą. Uwielbiam chrupkość płatków w granoli, głęboki smak pieczonych migdałów i słonecznika. Granola z oliwą to jeden z moich faworytów, ale jest jeszcze druga, bazę której stanowi sok jabłkowy, który sprawia, że płatki pęcznieją, a potem zapiekają się w słodkawej otoczce. Pierwotny pomysł też pochodzi Nigelli (podobnie jak przy granoli z oliwą).

Pomyślałam, że czas na małe zestawienie moich ulubieńców, małą ściągę z granoli, które piekę na przestrzeni lat (pierwszą zrobiłam 10 lat temu!). Nazwy granoli mają aktywne linki do przepisów.

NAJLEPSZA GRANOLA – ŚCIĄGA:

najlepsza granola

Dawno nie piekłam tej czekoladowej, mam ochotę do niej wrócić. Moja granola to z reguły obraz tego, co mam akurat w szafce. Zawsze musi być tu jakiś orzech, ziarna (słonecznik, sezam, siemię lniane), często po upieczeniu dosypuję suszone lub liofilizowane owoce.

omlet

W domu czy w knajpie, moje śniadanie ma słony smak. W zasadzie jedyny wyjątek robię dla owsianek i domowej granoli z jogurtem, poza tym królują jajka, sery, warzywa, a czasem pojawia się ryba. Ostatnio zajadałam się kanapką na bazie domowej focacci z rozmarynem (piekłam z tego przepisu – klik), z wędzonym pstrągiem, ogórkiem kiszonym i majonezem. Ależ to było dobre! Dzisiaj mam dla Was kolejną odsłonę mojego słonego śniadania: omlet idealny z nowym produktem marki SEKO, filetami śledziowymi z pomidorami i szczypiorkiem w sosie śmietanowym.

pomorskie prestige

Na początku miesiąca pisałam Wam o projekcie Pomorskie Prestige (klik) i moim udziale w nim. Drugi lokal, jaki odwiedziłam, to restauracja 5. piętro. Miejscówka ze wspaniałym widokiem na serce Gdańska, ukryta na piątym piętrze hotelu. Szczerze mówiąc, po restauracji hotelowej nie spodziewałam się wiele – zwykle jest drogo i średnio. 5. piętro było miłym zaskoczeniem na całej linii!

marchewka przepis

Godzina 10:00, a ja już po śniadaniu i po drugim śniadaniu, a mój głód raczej nie maleje. Drugie śniadanie zrobiłam w pięć minut, ale po kilku kęsach stwierdziłam, że muszę zrobić szybko zdjęcie i podzielić się z Wami przepisem. To, co widzicie, to surówka z marchewki, z kuminem, prażonym słonecznikiem, oliwą i składnikiem który daje całości efekt wow: wędzonym twarogiem. 

jarskie flaczki

Na pytanie, co mi nie smakuje, jednym tchem odpowiadam: marcepan i flaki. Przy drugim oddechu dochodzi do tego jeszcze lukrecja i anyż, ale w tym przypadku znajduję kilka wyjątków (np. sąsiadka przywiozła mi kiedyś z Islandii pyszną lukrecję w czekoladzie, z chrupiącą skorupką, a w gdyńskiej Malice jadłam wspaniały tażin z nutą anyżu). Od marcepanu wyjątków nie ma, od flaków nie było (o tym zaraz).

Kiedy myślę o flakach, w mojej głowie pojawiają się dwie sceny.

01pomorskie prestige

Dzisiaj chciałam Wam opowiedzieć o nowej przygodzie, jaką podejmuję wspólnie z Pomorską Organizacją Turystyczną, pomysłodawcą  projektu Pomorskie Prestige. Już od tego miesiąca będę pisać o restauracjach z Pomorskiego, które wykorzystują regionalne składniki, mają sezonowe menu i stanowią ciekawy punkt na mapie kulinarnej regionu.

O projekcie Pomorskie Prestige więcej przeczytacie tutaj – klik. Na tej stronie będą się też pojawiać moje teksty wraz ze zdjęciami. Tutaj, na Truskawkach, będę pokazywać Wam zajawki mojej pracy, z linkiem do właściwego tekstu.

pomorskie prestige

kawa zbożowa

Gdy zaszłam w ciążę, moja miłość do kawy natychmiast przeistoczyła się w niechęć. Kawiarkę schowałam w najdalszy kąt kuchni, z półek usunęłam kawę mieloną, której aromat – dotąd tak przyjemny – zaczął mi przeszkadzać. Na szczęście moja niechęć ominęła kawę zbożową, ta nie zniknęła z półek, ba, awansowała w hierarchii moich ulubionych napojów. To pewnie zasługa jej delikatnego smaku i zapachu.

Walentynki to święto, który przypomina mi Sylwestra: nie chcę go w żaden sposób obchodzić, bo nie czuję takiej potrzeby. Ale potem ten dzień nadchodzi i dopada mnie uczucie, że przecież można było coś zrobić, gdzieś wyjść, zjeść coś dobrego. Dlatego wypracowałam złoty środek: broń Boże żadnych romantycznych filmów, kolacji we dwoje w zatłoczonych restauracjach, ale jakiś miły akcent, najczęściej jadalny, podkreślający „wagę” dnia. Na te Walentynki przewidziałam tartinki ze śledziem – kto może, wypije do nich szklaneczkę pszenicznego piwa.

usuwanie pestycydów

Aby mieć pewność, że warzywa i owoce, które kupujemy, są pozbawione pestycydów, trzeba znaleźć zaufanego ekologicznego dostawcę. Jest jeszcze drugi sposób, w dzisiejszych czasach chyba łatwiejszy  – urządzić im kąpiel. Całość zajmuje niewiele więcej czasu niż standardowe mycie warzyw i owoców, więc warto się poświęcić.

Jak pozbyć się pestycydów z warzyw i owoców?

  1. Do miski wlewam 1 litr letniej wody z 1 łyżką sody oczyszczonej, mieszam.
  2. Wkładam owoce lub warzywa, mieszam i zostawiam na 10 minut*.
  3. Na koniec płuczę warzywa i owoce pod bieżącą wodą.

Zabijcie mnie, ale dzisiaj znów mam dla Was ziemniaki. Jest to przepis z grupy awaryjnych: co ugotować, gdy w domu prawie nie ma nic do jedzenia, a siły na gotowanie znikome albo żadne. Przyznam szczerze, że moje ostatnie miesiące to ciąg awaryjnych receptur, przetykany gdzieniegdzie jedzeniem w bistrach, restauracjach i barach mlecznych.