Najlepsza i najłatwiejsza granola

Kiedy jest mi źle, idę na długi spacer brzegiem morza albo do lasu. Przepadam na kilka godzin i kiedy nogi dopada zmęczenie, umysł zaczyna odczuwać ulgę. Nie zawsze da się zaszyć pośród drzew, więc niekiedy pozostają mi inne sposoby pocieszania – wpadam wtedy w ciąg kulinarny. Nie mam na myśli siedzenia na kanapie z kubkiem lodów czy tabliczką czekolady, ale długie gotowanie. Kilka dni temu miałam taki ciąg, z piekarnika wyszedł wtedy chlebek bananowy, pieczone warzywa i granola, w garnku pyrkał dżem z ostatnich truskawek i rabarbaru, a w lodówce chłodziły się malinowe pucharki z kremem z bitej śmietany.

Truskawki Nigela Slatera

Z truskawkami żegnam się cudownym, prostym przepisem Nigela Slatera. Owoce z miętowym cukrem to sprawdzony sposób na pyszny deser (dawno, daaaawno temu pokazywałam na blogu ananasa – klik). Nie przypuszczałam, że można wymyślić coś lepszego niż cukier utarty ze świeżymi listkami mięty, ale Nigelowi się udało.

kruche ciasto z rabarbarem i i brzoskwiniami

Dawno nie było tu żadnej potrawy z cyklu Na jedną rękę, a przecież całe lato to czas gotowania na jedną rękę. Minimalizuję czas w kuchni, by jak najwięcej czasu spędzać na dworze, więc na stole pojawiają się tylko szybkie, nieskomplikowane potrawy. Na obiad zjadamy fasolkę albo kalafiora z bułką tartą, zapijając to kefirem. Młode ziemniaki na ciepło, zalane zsiadłym mlekiem lub z jajkiem sadzonym, albo gniecione z patelni (te tutaj)  albo na zimno, w formie sałatki (o takiej), garnki najprostszej (i najlepszej!), pomidorówki z lanymi kluseczkami własnej roboty, główki pieczonego kalafiora (tutaj), nieskończone talerze pasty z cukinią (o takiej), placki cukiniowe z fetą (te tutaj) lub bakłażanem i pomidorem z bazylią, młodą kapustę (curry – o taką lub klasyczną), a jak mężczyźni zaczynają domagać się mięsa, to piekę kurczaka z młodymi ziemniakami, tymiankiem i pomidorkami koktajlowymi (o tutaj).

Sałatka z owocami i halloumi

Nie mam szczęścia do prenumerat czasopism. Pierwszą zamówiłam jeszcze pod koniec szkoły podstawowej – magazyn „Spotlight” miał mnie podszkolić w języku angielskim. Dotarł do mnie jeden numer pisma, mimo że mama opłaciła mi całą prenumeratę.

rabarbar

To już ostatni wpis inspirowany wódką „Pan Tadeusz”” z Chronionym Oznaczeniem Geograficznym i Oznaczeniem Polska Wódka (wszystko opisałam w tym wpisie). W pierwszym pisałam o wspólnym lunchu, podczas którego opowiadałam o polskich produktach lokalnych, a Maciej Starosolski o polskiej wódce, w drugim zaproponowałam Wam polski „hummus” z fasoli Piękny Jaś, w trzecim sałatkę z młodych ziemniaczków z polskim pesto, a w czwartym muffinki z suską sechlońską, lazurem i bobem. Zwieńczeniem cyklu będzie drink, który stanowi płynne wcielenie polskiego lata. Jest orzeźwiający, słodko-kwaśny i pachnie rabarbarem. Imbirowa nuta dodaje pikanterii i lekko szczypie w język. Drink można przygotować w wersji bezalkoholowej, wystarczy pominąć wódkę.

Pierożki z jagodami

Oj, pani, mało jagód w tym roku. I takie malutkie.

To tak jak z czereśniami i truskawkami, mało i drogo, a i smak nienajlepszy.

Targowe rozmowy nie napawają optymizmem, ale na pierogi jagód nam wystarczyło. Fioletowe kulki pod naporem widelca puszczają sok i barwią śmietanę i drobinki cukru. Mogłabym bez końca obserwować to hipnotyzujące przedstawienie, gdyby nie fakt, że właśnie wkładam do ust ostatniego, piątego pieroga.

W przedostatnim wpisie z cyklu przepisów poświęconych polskim produktom regionalnym, realizowanym wspólnie z polską wódką „Pan Tadeusz” (więcej o polskiej wódce w tym wpisie) opowiem o małej, niepozornej susce sechlońskiej.

Pod tą wdzięczną nazwą kryje się śliwka wędzona, oznaczona symbolem Chronionego oznaczenia geograficznego. Określenie suska to gwarowy odpowiednik słowa suszona, a z kolei Sechna to miejscowość w Małopolsce, w której od lat wędzi się te owoce. Suski to najczęściej dojrzałe węgierki, które ze względu na dużą słodycz i niską zawartość wody idealnie nadają się do wędzenia.

sałatka z młodych ziemniaków i pesto zielone

Przyszedł czas na kolejną odsłonę cyklu przepisów poświęconych polskim produktom regionalnym, realizowanego wspólnie z polską wódką „Pan Tadeusz” (więcej o polskiej wódce w tym wpisie). Dzisiaj opowiem o oleju rydzowym, Gwarantowanej tradycyjnej specjalności (o znaku poczytacie tutaj), który dla wielu osób nadal jest pewną zagadką.

Zacznijmy od tego, że oleju rydzowego wcale nie robi się z grzybów rydzów (to dopiero byłaby kulinarna nowinka!). Ta myląca nazwa odnosi się do lnianki siewnej, która ze względu na rdzawy kolor nasion otrzymała ludowy przydomek „rydzyk” (albo „ryżyk” czy po prostu „rydz”). Lnianka gęsto porastała wszelakie ugory i uważana była za dość pospolite zielsko. Powiedzenie „Lepszy rydz niż nic” odnosi się właśnie do niej.

Orzeźwiający napój z nasionami chia

Lubię deszczowe, szare dni w czerwcu, bo wtedy z czystym sumieniem można posiedzieć w domu. Nigdzie mnie wtedy nie nosi, zaszywam się na kanapie albo nadrabiam zaległe prace domowe, których nie chciało mi się wykonywać, kiedy za oknem szalało słońce. Niemniej jednak każdy powrót ciepła cieszy mnie niezmiernie, bo jednak zdecydowanie bardziej lubię spacery w sandałach i lekkich sukienkach, lubię dietę truskawkowo-lodową i ciepłe wieczory na tarasie.

Pasta z fasoli Piękny Jaś

Tą aksamitną pastą z fasoli Piękny Jaś rozpoczynam cykl przepisów poświęconych polskim produktom regionalnym mogącym poszczycić się europejskimi oznaczeniami jakości, o których opowiadałam niedawno na spotkaniu organizowanym przez  markę „Pan Tadeusz” (więcej o spotkaniu, oznaczeniach i produktach przeczytacie tutaj).

Fasola Piękny Jaś rośnie na żyznych glebach Doliny Dunajca, na osłoniętych od wiatru, nisko położonych plantacjach. W 2011 roku uzyskała oznaczenie Chronionej Nazwy Pochodzenia (o znaku poczytacie więcej tutaj)  i może być uprawiana wyłącznie w jedenastu gminach leżących w dolinie rzeki Dunajec.