łatwe ciasteczka

Gdy marzec się skończył, odetchnęłam z ulgą. Czułam, że granica między kiepsko a lepiej przebiega właśnie w tym miesiącu i składa się na to wiele czynników. Po niemiłych perturbacjach mój organizm wychodzi na prostą. Po raz pierwszy od dawna mam dobre samopoczucie i czuję przypływ energii. Metamorfoza dotknęła też świat, wreszcie po deszczach, śniegach, wiatrach i szarości na niebie, od kwietnia budzę się i zasypiam ze słońcem. 

zupa krem z groszku

W dzisiejszych czasach dobry PR to podstawa. Niebanalnie zaprezentowany banał jest w stanie urzec odbiorcę i wzbudzić w nim pragnienie posiadania. Nie jestem zwolennikiem takich oszustw, unikam takich trików i sama nie daję się na nie nabrać. ALE, niekiedy cel uświęca środki posuwam się do takich niecnych czynów. Na przykład wtedy, gdy celem jest nakarmienie potomka porcją witamin, które przybrały intensywnie zieloną barwę. A, jak wiadomo, zielony oznacza zdrowy, a zdrowy znaczy niedobry. Trzeba więc kombinować, kręcić, mataczyć… Jak zaprezentować 2,5-letniemu dziecku zupę z groszku?

Mus czekoladowy to jeden z moich ulubionych „awaryjnych” deserów. Najczęściej mam w kuchni wszystkie składniki do jego przygotowania, jego zrobienie nie zajmuje wiele czasu, a efekt końcowy smakuje każdemu. Jeśli więc nie masz czasu/energii/pomysłu na świąteczne desery – baby, mazurki i paschy – zawsze możesz podać gościom czekoladowy mus z malinami.

tk maxx wielkanoc

W tym roku po raz pierwszy zasiedliśmy z Olem do robienia pisanek. Dotychczas przygotowywałam je sama i zawsze brakowało mi towarzystwa! A mój kompan stał się już na tyle duży, by móc uczestniczyć w „pisankowaniu” ze mną.

tk maxx wielkanoc

Dzień przed ozdabianiem jajek odwiedziłam TK Maxx  w poszukiwaniu wiosenno-świątecznych inspiracji. Spodobały mi się śliczne pastelowe jajka nakrapiane złotem, które wchodziły w skład wielkanocnych wianków. Po powrocie do domu ochoczo zabrałam się za farbowanie jajek na niebiesko i zielono, licząc na pastelowe barwy. Zadecydowałam, że pójdę we wszystkie odcienie mojego ukochanego koloru: niebieskiego.

I tak powstała cała gama niebieskich pisanek. Mam dla Was jeszcze super patent na farbowanie jajek, podpatrzony gdzieś w internecie – zdjęcia powiedzą same za siebie, spójrzcie tylko!

wielkanocne potrawy

Dzisiaj przybywam do Was z małą ściągą na wielkanocne potrawy. Mam już ich całkiem sporo i większość to dania, które się u nas regularnie pojawiają. Tutaj – klik – znajdziecie wszystkie przepisy w jednym miejscu.  W mozaice zapomniałam umieścić cudowny, lekki jak piórko „sernik” na jogurtach – przepis tutaj – klik.

Ja szczególnie polecam:

zakupy internetowe szopi.pl

Spożywcze zakupy internetowe to mój ulubiony sposób na zaopatrzenie kuchni. Na dobre zaczęłam zeń korzystać, gdy Olek był malutki, to była wielka oszczędność czasu i energii. Z synkiem robiłam sobie codzienne spacery do warzywniaka po porcję świeżych warzyw i owoców, do sklepu mięsnego, jeśli była taka potrzeba, zaś resztę zakupów robiłam w sieci. Z czasem tak przyzwyczaiłam się do tego, że zrobienie zakupów to trochę klikania przed komputerem, że wizyta w markecie przyprawiała mnie o dreszcze.

W zakupach internetowych zawsze przeszkadzało mi kilka rzeczy. Po pierwsze, brak możliwości kupna ulubionych produktów w różnych sklepach ( kiedy miałam ochotę na chleb ze sklepu X i jogurty z Y), po drugie brak możliwości e-zakupów w niektórych sklepach (np. w Lidlu) i po trzecie – brak możliwości kupna cydru czy wina, związany z zakazem sprzedaży alkoholu.

Gdy Olek podrósł, nie wróciłam do tradycyjnych zakupów. Każda wizyta w sklepie większym niż osiedlowy to dla mnie udręka. Na przestrzeni kilku lat przetestowałam kilka marketów oferujących dostawę do domu, do niektórych się przyzwyczaiłam, po czym zostały zamknięte. Ostatnio znów musiałam zaczynać od nowa i tak się fajnie złożyło, że w tym samym czasie otrzymałam propozycję przetestowania serwisu  zakupowego Szopi.pl (klik!)

mazurek różany disslowej

Dawno nie szperaliśmy w starych książkach! Dzisiaj odkurzam cykl Vintage cooking (klik), w którym prezentuję stare receptury i mam dla Was mazurek różany z białą czekoladą. Ten mazurek wielkanocny to prawdziwy hit, pięknie wygląda i takowoż smakuje. Mam do niego wielki sentyment, bo to jeden z pierwszych przepisów, które pojawiły się w mojej rubryce KUKBUKa „Retro gotowanie”. Kilka lat temu cieszył się dużą popularnością, co – będę nieskromna – mnie nie dziwi, bo nie dość, że śliczny, to i pyszny.

pieczona brukselka i topinambur

To już 26-ta odsłona Przepisów na jedną rękę, czyli  mojego cyklu na szybkie i poste przepisy. Pozostałe pomysły znajdziecie tutaj – klik.  A dzisiaj będzie obiad. Kiedy nie mam pomysłu na zimowy obiad, gotuję zupę soczewicową, bo można ją przygotować z przepisów, które zawsze mam w szafce – soczewica, pomidory, cebula albo czosnek. Drugi awaryjny pomysł to pieczone warzywa w przeróżnych kombinacjach. Do tego winegret albo sos jogurtowo-czosnkowy, kasza (albo i nie, bo niekiedy do mieszanki dodaję ziemniaki) i voila, fajny i zdrowy obiad gotowy. 

retro warsztaty kulinarne spot

Dzień dobry, dzisiaj mam dla Was ogłoszenie parafialne: 7 kwietnia zamierzam odwiedzić Poznań i poprowadzić warsztaty kulinarne poświęcone retro smaczkom. Warsztaty kulinarne odbędą się w SPOT, tutaj  – KLIK –  szczegóły i informacje o wydarzeniu i biletach, a tutaj – klik  wydarzenie na Facebooku.

W menu:

  • kalafiory i brokuły au gratin z wytrawną kruszonką (1937)
  • pieczarki faszerowane szpinakiem, suszonymi pomidorami i pietruszką (1911)
  • sznur zaparzany – retro ciasto ptysiowe z warstwą rodzynek i migdałów (1870)
  • zefir – deser z bezikami, bitą śmietaną i owocami (1870)
  • klasyczne magdalenki z nutą cytryny (1937)
  • legumina z kaszy manny z sosem owocowym (1929).

zero waste

 

Książki kulinarne z okresu PRL-u to skarbnica pomysłów na zero waste po polsku. W każdej z nich znajdziecie przepisy na oszczędne, rozsądne wykorzystanie produktów i pomysłowe podejście do resztek. Dzisiaj zabieram Was do krainy szampana z serwatki i mazurków z nadzieniem z zakalca,  zapnijcie pasy!

Zapraszam Was do lektury drugiego wpisu z cyklu zero waste po polsku 😉 Pierwszy wpis znajdziecie tutaj – klik.

Jeśli kiedyś powstanie kanon książek poświęconych zero waste po polsku, będę wnioskować o umieszczenie w nim dwóch pozycji: „W mojej kuchni nic się nie marnuje” Anny Gasik (wyd. Watra, 1986 r.) i „Przepisów kulinarnych dla oszczędnej gospodyni” Jadwigi Łukasiak. Te niepozorne książeczki to mistrzostwo w kreatywnym podejściu do gotowania. Niekiedy propozycje autorek ocierają się o absurd i są podejrzane zdrowotnie, więc podczas lektury zalecam zachować zdrowy rozsądek, ale to właśnie te „smaczki” czynią lekturę jeszcze ciekawszą.