Dawno, dawno temu (w 2011 roku!) wymyśliłam cykl „Lubię”, w którym co miesiąc dzieliłam się z Wami porcją inspiracji z wielu dziedzin (tutaj – klik – cały cykl). Tu pisałam o ulubionych filmach, książkach, kosmetykach, pięknych przedmiotach, ciekawych tekstach, pięknych fotografiach. Lubiłam tę porcję świeżynek, ale gdy pojawił się Olek, bywały miesiące, podczas których jedyne, czym mogłam się pochwalić, to kolejny długi spacer z wózkiem albo późna (czyli taka o 6:00) pobudka.
Wiem, że cykl był lubiany również przez Was. I tak sobie pomyślałam, że czas go odświeżyć. Nie prowadzę już klasztornego życia jak na początkach przygody z Olkiem, mój umysł wrócił do formy sprzed porodu (trwało to co najmniej półtora roku…), więc mam dużo ciekawych rzeczy, którymi chcę się dzielić.
I na koniec uwaga: ulubieńcy to nie żadna reklama. Jeśli kiedykolwiek otrzymuję (zamiast kupić) jakiś produkt i uznaję, że warto o nim pisać, zawsze to zaznaczam. A zatem:
A W SIERPNIU LUBIĘ…
