Forszmak wg Wincentyny Zawadzkiej (vintage cooking)

27 lutego 2013
/Vintage cooking to mój cykl poświęcony recepturom znalezionym w starych książkach kucharskich, nagryzionych zębem czasu zeszytach z przepisami i pożółkłych wycinkach z gazet./

Zgodnie z obietnicą poczynioną w ostatnim tekście, prezentuję przepis na forszmak, który zagościł na naszym stole. Ze wszystkich przepisów na wybrałam ten najstarszy, z „Kucharki litewskiej” (1870 r.) autorstwa Wincentyny Zawadzkiej. Bez cielęciny, za to z ziemniakami. W książce występuje on pod nazwą „śledź zapiekany inaczej”, przeczytajcie sami:
63. Śledź zapiekany inaczej.
wymoczyć dobrze cztery śledzie, najlepiej w słodkiem mleku, zdjąć skórkę, wybrać oście  i usiekać. Włożyć trochę podsmażonej na maśle usiekanej cebuli, pół kwarty śmietany, 4 żółtka i pół kwaterki sucharka, uważając aby zbytecznie nie zagęścić. Wysmarować formę masłem, osypać sucharkiem, wyłożyć massę do formy, osypać pieprzem i wstawić do pieca niezbyt gorącego. Dobrze jest mniej brać do tej siekanki sucharka, a natomiast włożyć upieczonych lub ugotowanych roztartych kartofli.
Można tę siekankę dawać zalaną rumianym sosem z cytryną.
Mój forszmak dostosowałam do realiów XXI wieku (nie namaczałam śledzi, bo użyłam tych w oleju,nie musiałam też wybierać z nich ości, nie zalałam również tej siekanki „rumianym sosem z cytryną”) i powiem Wam, że wyszła z tego pyszna rzecz! 

Posypany pietruszką, w towarzystwie ogórka kiszonego, smakował świetnie na ciepło i na zimno. Będę wracać do tego przepisu.

FORSZMAK 2013
wg „Kucharki litewskiej” po przeróbkach
4 duże ziemniaki, ugotowane w mundurkach
1 duża cebula, drobno posiekana
1 łyżka oleju
2 łyżki masła
4 płaty śledziowe w oleju
4 łyżki kwaśnej śmietany
4 łyżki bułki tartej
2 jajka
pieprz
pietruszka do posypania
Ziemniaki gniotę na puree. Na patelni rozgrzewam olej i łyżkę masła, podsmażam na tłuszczu cebulkę. Odsączone śledzie siekam drobno (jak na tatara).
W dużej misce mieszam ugniecione ziemniaki, posiekane śledzie, podsmażoną cebulę, śmietanę, bułkę tartą i jajka. Pieprzę masę (śledzie są słone, nie trzeba ich solić).
Przekładam masę do nasmarowanej tłuszczem żaroodpornej foremki (albo kokilek). Na wierzchu kładkę wiórki masła. Piekę 35-45 minut (do zezłocenia) w 180 stopniach Celsjusza. Podaję na ciepło i na zimno, posypane pietruszką, najlepiej z ogórkiem kiszonym.

23 komentarze

  • Zakochałam się w tych widelcach <3

    • 5 lat temu

      Ja też od razu zwróciłam na nie uwagę. 🙂

  • 5 lat temu

    i do tego jakas salata z winegrettem i obiad piatkowy z glowy 🙂

  • 5 lat temu

    i do tego jakas salata z winegrettem i obiad piatkowy z glowy 🙂

  • 5 lat temu

    Wersja 2013 jest bardziej zachęcającą do wykonania 🙂
    Chyba będę musiała udać się do polskiego sklepu po śledzie. Poza tym mam wszystko co trzeba, nawet kokilki 🙂

  • 5 lat temu

    Idealny przepis na jutro!!! Ale się cieszę na jutro!!! 🙂
    Dzię?i!

  • 5 lat temu

    świetne

  • 5 lat temu

    śledzia! śledzia mi potrzeba! 😀

  • Chyba muszę nabyć jakąś starą książkę kucharską – język oraz sposób, w jaki opisuje się w nich przygotowanie potraw bardzo mi się podoba 🙂 Nie mówiąc już o tym, że w tej chwili mocno zatęskniłam za śledziami.

  • 5 lat temu

    Ania, ja połączenie ziemniaków ze śledziem to kocham… Jak dobrze pójdzie to zrobię sobie:)
    Co Ty z tą masą robisz…?;)
    A imię Wincentyna zachwyca:)

  • Anonimowy
    5 lat temu

    a ten śledź to jaki? surowy? z oleju? z octu?

  • 5 lat temu

    piękne zdjęcie, urzekający opis przygotowania, ciągle sięgam po teraźniejsze książki, a na półce czeka książka Marii Disslowej na którą ciągle nie mam czasu, muszę to zmienić 🙂 pozdrawiam 🙂

  • 5 lat temu

    Wygląda zachęcająco :)! Muszę spróbować.
    Pozdrowienia 🙂

  • 5 lat temu

    Moja Mama z pochodzenia jest Żydówką i wiele z jej rodzinnej kuchni przeszło do naszej rodzinnej tradycji, dlatego to danie jest mi doskonale znane, choć czasem u nas dodawało się do niego… suszone owoce, tj. rodzynki, morele itd. Nie należało to jednak nigdy do moich ulubionych. A forszmak w oryginale to po prostu "przystawka" używane często do nazwania każdego dania, które podawane było na początek biesiady, uroczystego obiadu czy kolacji 🙂 pozdrowienia!

    • 5 lat temu

      Ola, a wiesz, że pasują mi tu suszone owoce, ale chyba śliwki najbardziej. Taki kontrast ze słonym – zrobię Twoją wersję! Dziekuję za inspirację 🙂

  • 5 lat temu

    Aniu, mój forszmak rośnie??! zobaczymy co wyjdzie.

  • Anonimowy
    5 lat temu

    Skorzystam z przepisu.Ładne zdjęcia!

  • 4 lata temu

    O kurcze, muszę to! Chyba zrobię na wigilię, bo i tak z wigilijnych rybek to ja jem śledzika w oleju z cebulą, a najbardziej to mi smakuje taki z maślano-śmietanowym puree ziemniaczanym 🙂 Idealny!

    • 4 lata temu

      Ola, to jest genialny pomysł, by zrobić tę rybkę na Wigilię! Ściągnę go od Ciebie :)))

Zostaw komentarz