Na północy bez zmian

23 lutego 2011

Na północy bez zmian ? biało i mroźno.
I choć dni ostatnio piękne, z szaleńczym błękitem nieba i niesamowitą przejrzystością powietrza, to jednak mam już tego dosyć. Dość mam czarnego płaszczyka, dość naelektryzowanych włosów, czerwonego nosa, szczypiących policzków i skostniałych dłoni.

Nawet weekendowa czekolada w Sopocie i długi spacer po pustych, wietrznych plażach Kamiennego Potoku nie są w stanie przekonać mnie do powrotu zimy w lutym. Nawet piękna barwa stalowego nieba nad morzem nie zatamuje gromów, które sypię w myślach, gdy ślizgam się po nieodśnieżonych chodnikach. Nawet czekoladowo-bananowe muffiny nie są w stanie osłodzić mi goryczy lodowatego końca lutego. Mogą ją co najwyżej złagodzić.

Morze też zastygło w oczekiwaniu na wiosnę. Spacer po plaży, na której nie słuchać choćby najmniejszego szumu fal jest dziwnym przeżyciem. Skostniałe morze jest groźne i niepokojące. Spoglądając na nieruchome grzebienie fal można odnieść wrażenie, że oto nadchodzi koniec świata. Przyroda zastyga, a ziemia traci resztki energii i zamienia się w lodową skorupę pozbawioną życia.

MUFFINY BANANOWO-CZEKOLADOWE

(na 12 sztuk)
3 poczerniałe banany
125 ml oleju roślinnego
2 jajka
100 g jasnego cukru trzcinowego
225 g mąki pszennej
3 łyżki kakao
1 łyżeczka sody oczyszczonej
Rozgniatam banany, a następnie dodaję do nich olej, rozbełtane jajka i cukier.
W drugiej misce mieszam kakao, mąkę, sodę oczyszczoną. Delikatnie mieszam suche składniki z mokrymi (do połączenia składników ? w cieście mogą pozostać małe grudki, bez miksowania ? najlepiej mieszać je drewnianą łyżką).
Przekładam masę do nasmarowanych masłem albo wyłożonych papilotkami foremek na muffiny. Piekę około 15-20 minut w 200 st. C.

Uwagi:
1.Muffiny nie należą do wypieków, na których widok pieję z zachwytu (no chyba że są to świeżo upieczone muffiny pomarańczowe albo z rabarbarem i prażonymi orzechami laskowymi). Wolę lżejsze albo wilgotniejsze ciasta, a muffiny są zbyt ociężałe jak na moje podniebienie. Ale od czasu do czasu lubię je zrobić, bo są po prostu wdzięczne ? chwila pracy, kilka sprawdzonych połączeń smakowych (maliny + biała czekolada, banan + czekolada, orzechy włoskie + gorgonzola, itp.) i mamy porządny deser.
2. Ten przepis znalazłam u Nigelli (?Kuchnia. Przepisy z serca domu?) – skusiła mnie obecność bananów w cieście. Jako fanka chlebków bananowych uznałam, że ten muffin ma u mnie szanse. I okazało się to prawdą. Zjadłam go na ciepło, z zimnym mlekiem (które chyba zaczyna być passe, ale u mnie jest ciągle na topie). Pachniał kakao, a dzięki bananom był lekko wilgotny i nienatarczywie słodki. Kto jednak chce podrasować jego słodkość, może wrzucić posiekaną czekoladę albo do masy zamiast części kakao dodać roztopioną czekoladę.

60 komentarzy

  • 7 lat temu

    zima sroga! a mufinny SUPER! chętnie się skuszę 😉

  • 7 lat temu

    Ojej zdjęcia niesamowite 🙂 nigdy nie widziałam na żywo zamarzniętego morza, rzeczywiście musi ono robić piorunujące wrażenie i budzić pewien niepokój..

    Wszelkie przepisy z bananami budzą moje zainteresowanie 😉 moja siostrzyczka jest wielką fanką muffinek, z chęcią przyrządzę jej takie bananowe 🙂
    pozdrawiam (mimo końca lutego) ciepło! 🙂

  • 7 lat temu

    Nigdy nie widziałam zamarzniętego morza. Musi być niesamowite.

  • 7 lat temu

    Twoje zdjecia sa po prostu magiczne! Rozmawialam dzisiaj z Mama i wspomniala, ze Zatoka Gdanska zamarzla. Nie bardzo chcialam jej wierzyc, a tu prosze…
    A muffiny? Pyszna klasyka!
    (I takie male pytanie: gdzie mozna zjesc zupe z gasek zielonych? Brzmi apetycznie!)

  • 7 lat temu

    Aniu, pierwsze i ostatnie zdjęcie takie przejmujące! Nie mogę się napatrzeć. Też mam dość, cóż począć, Ty chociaż upiec coś możesz:P

    Miłego wieczoru! (czekam na wiadomość :))

  • Krokodyl
    7 lat temu

    Ale zdjęcia! 🙂 Latem niesamowicie będzie się je oglądało, ha. Muffiny mi niezbyt smakują. Są wyjątki – z żurawiną, czy z gruszkami i imbirem tejże Nigelli. Z białą czekooladą, z suszonymi sliwkami, z bananami i czekoladą. Są wygodne.

  • 7 lat temu

    Piszesz tak pięknie i obrazowo, że niemal widzę te zastygłe fale…
    I niemal czuję zapach tych muffinów 😉

  • 7 lat temu

    o jeju..:) jakie pyszne:)
    morze wygląda bajecznie..:)
    uściski !
    J.

  • 7 lat temu

    Skostniałe morze i koniec świata – podoba mi się to zestawienie. Nigdy jeszcze nie widziałam skostniałego morza a chciałabym. Też mam dość zimy, bardzo bardzo dość.
    Pozdrawiam ciepło.

  • 7 lat temu

    takie morze to chcialabym chociaz raz zobaczyc 🙂

  • 7 lat temu

    Fascynuje mnie zawsze to zimowe morze, ale nawet to nie jest w stanie mnie przekonać że zima jest ok..

    Muffinki też bym wolała wiosną, ech.. 🙂
    Skąd Ty Ania tę butelkę wytrzasnęłaś? 🙂

    Uściski 🙂

  • 7 lat temu

    To ja sobie popatrzę na zamarznięte morze, bo nigdy TAKIEGO nie widziałam, a muffiny niech jedzą inni 😉

  • 7 lat temu

    A ja bym chciala by londynska zima wygladala choc w malej czasteczce tak jak polska… no ale zajrzalam tutaj i… marze… 🙂

  • 7 lat temu

    jest tak zimno, że moje auto ledwo odpala, czasem kaszle, zapalają się kontrolki, ale nie zawodzi, bo staram się codziennie je odpalić

    nie pokuszam się o spacerowanie, bo marznie mi wszystko… W tym roku kupiłam sobie prawdziwie ciepłe buty, nie żadne buty -kozaki na obcasie, te się nie nadają… mam takie niezbyt urodziwe, ale ciepłe i nieprzemakalne

    chciałabym powiedzieć, nie używając niecenzuralnych słów – uznawanych powszechnie za obraźliwe, żeby pani zima już sobie poszła, zwłaszcza z miasta

    P.S. Aniu, czy u Was sprzedają jeszcze śmietanę albo mleko z takich butelek?

  • 7 lat temu

    ja głównie lubię robić muffiny, jeść tylko czasem. Zresztą tak jest u mnie z większością własnoręcznie zrobionych ciast, chyba sam proces tworzenia mi wystarczy :). A mleko, passe czy nie, to jeden z moich ulubionych napojów 🙂

  • Anonimowy
    7 lat temu

    Aniu, a ja mam pytanie o papiloty do muffinek :). Gdzie można kupić takie z kwadratem dookoła podtrzymującym kapelusz muffinka :D?

    Pozdrawiam ciepło,
    Meg

  • 7 lat temu

    Zamrożone morze wyglada tak złowieszczo. Ach,. mam dość zimy. Kolejny dzień, kolejne -20. Kiedy to się skończy?
    A takie muffiny na osłodę to wspaniała rzecz.
    Uściski Aniu:*

  • 7 lat temu

    ja też nigdy nie widziałam takiego morza i chyba nie chce na razie zobaczyć… mam wstręt do zimy, jak wczoraj czekałam na przystanku pół godziny na autobus zamarzło mi wszystko, dosłownie. A muffiny cudo 😀

  • 7 lat temu

    Cudne te zdjęcia Aniu, a opis do nich magiczny.

  • A ja Wam powiem, ze uwielbiam te widoki zimą i to jak mróz w policzki szczypie i uwielbiam spacery, kiedy śnieg prószy …ale ja to chyba inna jakas jestem:) a i jeszcze te muffiny uwielbiam….bo są pyszne:). A Twoje zdjęcia zimy po prostu magiczne Aniu:) pozdrawiam

  • 7 lat temu

    Aniu, nie wiem co jeszcze nowego mogę Ci powiedzieć. w pełni podpisuję się nad zachwytami powyżej. zawsze marzyłam o tym, by zobaczyć morze zimą… dziękuję 🙂

  • 7 lat temu

    Mufiny to jest to! Był już:
    – banan z rumem
    – banan z cynamonem
    – gruszka z imbirem
    – jablko z cynamonem
    – jagoda
    🙂 Silikonowych foremek nie trzeba nawet natłuszczać. Szybki i sprawdzony deser, przez co bardzo wdzięczny.

  • 7 lat temu

    Też nie przepadam za muffinami i też mi posmakowały te Nigellowe z "Kuchni". Zima wstrętna mimo swej urody. Pozdrawiam z mroźnej Warszawy!

  • 7 lat temu

    mufiny jak mufiny, ale to zamarznięte morze, wow! Myślałam, że trzeba jeszcze niższych temperatur żeby zamarzło. To musi być dziwne 🙂 Świetne zdjęcia, jak zawsze!

  • 7 lat temu

    Aniu, ja tez z tych, co to w lutym chcieliby wiosnę:) … ja jestem najzwyczajniej
    n i e z a d o w o l o n a!!!!!
    …poza tym jestem zmarzlakiem, w zimie ubieram się jakbym się na biegun wybierała:) a wiadomo jak człowiek rusza się w takim 'ogaceniu':)))
    Mufinki jednak mogą złagodzic ten nastrój…skutecznie złagodzić::
    Pozdrawiam 🙂

  • 7 lat temu

    Aniu, żeby włosy się nie elektryzowały polecam Ci moje najnowsze odkrycie,drewniany grzebień np.http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=30054&next=1
    Pozdrowienia z białego Krakowa

  • 7 lat temu

    Ojej, strasznie zimno macie ! a u mnie 11 stopni i jak zwykle leciutko kropi 😉

  • 7 lat temu

    Super zdjęcia!

    A muffiny chętnie tylko bez BANANÓW 😉 i mleczko w butli świetne 🙂

  • 7 lat temu

    Pierwsze skojarzenie – "Na zachodzie bez zmian" strasznie depresyjna książka (przynajmniej dla mnie), ale w sumie ta niekończąca się zima, spierzchnięte dłonie i wargi i wściekłe swędzenie przesuszonej skóry…
    pasuje
    … nigdy nie byłam w zimie nad morzem…

  • 7 lat temu

    a może to ta buka z pomostu tak zmroziła Bałtyk?? 🙂 nie słychać morza, to musi być niezwykłe!
    muffiny zapisuję do kajetu i pozdrawiam! 🙂

  • 7 lat temu

    no to zabieram sie za Twoje pyszniutkie muffinki:)
    ja bardzo lubie polaczenie bananowych wypiekow i mleka… mniam:)

  • 7 lat temu

    tez mam juz dosc tej zimy. A co do muffinek to cudne, chetnie popiłabym jeszcze goraca czekolada przy kominku 🙂

  • 7 lat temu

    jestem tutaj pierwszy raz, ale zapewne nie ostatni. Dodaję sobie do ulubionych 😉 Piękne zdjęcia, treść którą fajnie się czyta… :)) Przytulne miejsce 🙂 Pozdrawiam 🙂

  • 7 lat temu

    widziałam dziś to nasze "skostniałe" morze. oj dawno tak nie wyglądało.
    w dzisiejszym słońcu na szczęście nie było niepokojące a raczej wydawało się niesamowite 🙂

  • 7 lat temu

    Ależ to morze wygląda… niesamowicie! Nigdy nie widziałam Bałtyku (ani innego morza) w Takim stanie 😉 Widoku morza (zamarzniętego, czy nie) – zazdroszczę, a na Wiosnę i Ciepłą pogodę czekam z taką samą tęsknotą jak Ty 😉 Pzdr Aniado Ps. Babeczki prezentują się wielce smakowicie. Przepis już sobie oczywiście zapisłam!

  • 7 lat temu

    Moim marzeniem jest pobyt nad morzem w zimie, chociaż jestem realistką i wiem, że większość tego czasu spędziłabym siedząc przy herbacie, a nie na spacerach po plaży.

    Kiedy już zrobię muffiny to (z wyjątkiem kilku wyjątków) też najczęściej nie jestem zachwycona, ale zwykle wyglądają tak zachęcająco, że za każdym razem o tym zapominam. W myśl tej zasady te Twoje też wyglądają bardzo zachęcająco, ale są ku temu i przesłanki racjonalne – bo jak sama napisałaś, dzięki bananom muffiny nie są tak suche.

  • 7 lat temu

    Zdjęcia niesamowite! Chętnie byśmy w dużym formacie oprawiły i powiesiły na ścianie 🙂
    My również marzymy o zrzuceniu i schowaniu kilogramów swetrów, kurtek, kozaków itp…

    pozdrawiamy ciepło

    ps. zrobiłaś nam ochotę na śniadanie z muffinami bananowymi z mlekiem lub kawą 🙂 I skąd masz te piękne foremki na muffinki 🙂

  • 7 lat temu

    Anulko, a może przypomnij sobie mróz z zeszłego stycznia i ciepło naszych kulinarnych szaleństw – może choć te wspomnienia dodadzą Ci ciepła, a ja zjem wirtualną muffinkę za Twoje zdrowie :*

  • 7 lat temu

    o rany! jak u Ciebie mroźno!!! brrrr a u mnie wiosna!
    przesyłam więc odrobinę ciepła i uściski 🙂

  • 7 lat temu

    Nie lubię zimy. Szczególnie, kiedy nadchodzi koniec lutego, kiedy człowiek zaczyna już tęsknić za kolorami, za ciepłem i balerinkami (!). Chce zrzucić czapkę, gruby płaszcz. I żeby włosy przestały się elektryzować, tak!

    Wiosny mi trzeba…

  • 7 lat temu

    w oczekiwaniu na wiosnę muffiny w kuchni robię 🙂
    dziękuję

  • 7 lat temu

    A ja jeszcze nigdy przenigdy morza zimą nie widziałam, więc chłonę Twoje zdjęcia Aniu z wielką przyjemnością.

    I za wiosną staram się tęsknoty nie rozbudzać, bo zanim nadejdzie wiosna – będzie marzec = błoto.

    DO muffinek mam podobne odczucia co i Ty. I do chlebków bananowych też. Jedynie mleka nie pijam. Nie ma takiej opcji, żebym sobie zimnego czy ciepłego mleka łyknęła.
    Ale mój mężczyzna zupełnie by się nie zgodził, że mleko jest passe.

  • 7 lat temu

    …zamarznięte morze jest niesamowite.
    Piękne zdjęcia i jak zawsze cudowny tekst. Collage z 4 fot – świetny!

  • Anonimowy
    7 lat temu

    przepraszam, jakiej czcionki używasz do podpisania linkiem swojego bloga zdjęć muffinek?

  • 7 lat temu

    Pysznie wyglAda pewnie pysznie smakuje !!!

  • 7 lat temu

    Ja też lubię od czasu do czasu muffinki. Są takie leniwe i dają sproo radośći. Nie wiem czy można jeszcze coś odkrywczego w muffinkach zrobić ale co tam. Najważniejsze, że smakują!

    Pozdrawiam serdecznie:)

    ps. na południu na szczęście parę stopni cieplej:)

  • 7 lat temu

    Wiosno przybywaj! Muffiny zrobię i będę się znieczulać na zimę.

  • 7 lat temu

    Uuuuuu zimno u Ciebie. W sumie u mnie też zimno. Ale takie muffinki jak Twoje od razu poprawiają nastrój

  • 7 lat temu

    lubię naszą północ. nawet taką zimną i zmarzniętą.
    i bananowo czekoladowe smaki też lubię.

  • 7 lat temu

    A u nas sniegu to chyba nie ma juz od 1.5 miesiaca, zapomnialam jak wyglada 🙂 Zeby jednak byly upaly to tez Aniu nei powiem!

    Ta buteleczka zawsze mnei u Ciebie rozczuli 🙂 :*

  • 7 lat temu

    Aniu, te zdjęcia są niezwykłe. Chciałabym kiedyś zobaczyć zamarznięte morze na własne oczy…
    A przy okazji chciałam Cię powiadomić, że "otagowałam" Cię blogowym wyróżnieniem:
    http://minimalist-ka.blogspot.com/2011/03/stuknea-mi-setka.html
    Zapraszam do zabawy 🙂

  • 7 lat temu

    Powiedzialbym tak – na polnocy masakra!!! Boze jak ty dajesz rade?!! Pzdr! 🙂 Dobrze ze mimo wszystko banany wam rosna. 🙂

  • 7 lat temu

    A czy na północy czuć dziś wiosnę?

  • 7 lat temu

    Bo u mnie tak:)

  • 7 lat temu

    ta buteleczka z mlekiem działa bardzo sentymentalnie 🙂

  • 7 lat temu

    Maggie, a gdzie wyczytałaś o zupie z zielonych gąsek? 🙂 Nic mi o niej nie wiadomo 🙂

    Meg, ja te foremki kupiłam w zwykłym, małomiasteczkowym sklepie z agd, więc musisz popytać o nie w takich właśnie miejscach.

    Anonimowy, czcionka to Garamond, o ile dobrze pamiętam.

    Ajko, dziękuję! 🙂 Odniosę się do tego w najbliższym poście 🙂

    Co do butelek po śmietanie – w poście wyzej wyjaśniłam ich kwestię 🙂

    POzdrawiam Was ciepło i dzieuję za komentarze!

  • 7 lat temu

    Aniu, na tablicy z menu zupa z gasek zielonych pojawia sie jako pierwsza pozycja – zaintrygowala mnie bardzo, wiec pytam 🙂

  • 7 lat temu

    O kurczę, Maggie, ale mam zajawkę…:) Zupa z zielonych gasek była proponowana na deptaku przy morzu na trasie Sopot głowny-Sopot Kamienny Potok 🙂 NIestety nie pamiętam, gdzie. Zielone gąski rzeczywiscie rosną w pomorskich (a moze bardziej kaszubskich) lasach, sama w tym roku kilka widziałam 🙂 Ale zupy z nich nigdy nie jadłam…

    Pozdrawiam 🙂

  • Anonimowy
    6 lat temu

    Jeśli zamiast trzcinowego cukru, chcę użyć białego, to ile powinnam go dać? 🙂

    N

  • 6 lat temu

    N., ja daję tyle samo cukru białego i brązowego, jesli uzywam ich zamiennie.

Zostaw komentarz