26 marca 2009

Dziś, na na przekór pogodzie, zjedliśmy danie we wszystkich odcieniach zieleni (doprawione bielą).
Seledynowa kapusta pekińska,
zielony szczypiorek (jeszcze nie z własnej hodowli, niestety ? mój się ociąga),
białe wstęgi rzepy,
paseczki jasnego kurczaka
i przezroczysty makaron ryżowy (uwielbiam jego ascetyczny wygląd).
Wszystko to okraszone sosem rybnym i wrzucone do woka. Nawet pałeczki miałam zielone!

(Zdjęcia brak: byłam zbyt głodna, by skupiać się na ostrości zdjęć, ustawieniu pałeczek czy wyborze ładniejszego profilu dania?)

***

A już za chwilę przypełznie kolejny

.
Zapowiada się zimowo, więc szykuję stos książek i czekam, aż nadejdzie kanapowa sobota ? czas lektury i ciepłej herbaty.
A do herbaty najlepsze będą? No właśnie. Zacznijmy od początku.

Odkąd pamiętam, spędzałyśmy z Ewą (moją najmłodszą siostrą) wiele czasu w kuchni. Gdy miałam naście lat, Ewa miała zaledwie kilka. Siadała na kuchennym blacie, a ja smażyłam jej kropeczki, placuszki wielkości orzecha włoskiego, francuskie tosty na słodko ? z miodem i cynamonem ? i słono ? z serem żółtym i szynką. Z biegiem lat siostra zaczęła brać czynny udział w kuchennych zabawach. Odmierzała składniki, lepiła ze mną ciasteczka, wyjadała z misek resztki czekoladowej masy ?

Kilka dni temu wbiła nas w ziemię.
Już w przedpokoju zaatakował nas intensywny zapach czekolady; w kuchni okazało się, że nasza kucharka upiekła? czekoladowy tort Nigelli. Na pytanie, co skłoniło ją do takiego wyczynu odpowiedziała, że mieli z tatą ochotę na coś słodkiego. Dlatego też Ewa poświęciła kilka godzin na pieczenie dwóch blatów ciasta, robienie strrrrrasznie kalorycznej i równie pysznej masy czekoladowej, a także zapełnianie zlewu tysiącem misek, miseczek i mich (z czego mama była niezmiernie zadowolona;).

Następnego dnia ciasto smakowało jeszcze lepiej: było intensywnie czekoladowe, słodkie i wilgotne.

Wczoraj wieczorem dostałam smsa z zaproszeniem na kolację autorstwa Ewy.
Na progu przywitał mnie znajomy zapach. Słodkawy i orzeźwiający. Kojarzyłam go, ale nie potrafiłam sobie przypomnieć, co jest jego źródłem. Chwilę później wszystko się wyjaśniło: na stole stały słoiczki z pomarańczowym i morelowym dżemem, świeże masło i? sterta pomarańczowym mufinów. To jedne z naszych ulubionych wypieków śniadaniowo-kolacyjnych, piekłam je kilkakrotnie, zawsze znikały jeszcze zanim zdążyły ostygnąć. Nie inaczej było podczas tamtej kolacji.

Mufiny były słodkawe, ciepłe i aromatyczne.
Najlepsze z kawałkiem masła, którego brzegi delikatnie topiły się w zetknięciu z ciepłym ciastem.

Idealne!

POMARAŃCZOWE MUFINY ŚNIADANIOWE
(z książki ?Nigella gryzie?)

75 g masła
250 g mąki
25 g mielonych migdałów
? łyżeczki sody
2 łyżeczki proszku do pieczenia
75 g cukru
skórka z 1 pomarańczy
100 ml swieżo wyciśniętego soku z pomarańczy
100 ml mleka
jajko

Ewa rozpuściła i ostudziła masło. Wymieszała suche skałdniki: mąkę, mielone migdały, sodę, proszku do pieczenia, cukier, skórkę startą z pomarańczy. W innym naczyniu wymieszała mokre składniki: sok z pomarańczy, mleko, jajko oraz ostudzone masło.

Wymieszała płynne z suchymi, pamiętając o złotej zasadzie pieczenia mufinów: mieszaj delikatnie i niezbyt dokładnie (inaczej wyszłyby jej twarde grudy). Piekła je w 200 st. C., przez ok. 20 minut.

27 komentarzy

  • 9 lat temu

    Musiały być pyszne, skoro nawet jednej nie zdążyłyście sfotografować 😀

  • 9 lat temu

    jakie to urocze:-)
    w moim domu to ja jestem tą młodszą siostrą
    ale jednak większośc rzeczy nauczyłam się przygotowywac podglądając Mamę, siostra rzadko kucharzyła
    a teraz jak do mnie dzwoni to pyta ciągle kiedy przyjade upiec jakies ciasteczka, takie t miłe:-)
    na takie migdałowo pomarańczowe muffinki to mam ochotę..

  • 9 lat temu

    Aniu, muffiny musiały byc cudownie smaczne ! :))
    Szkdoa,ze nie została dla mnie ani jedna babeczka hi hi 😉
    Pzodrawiam przedweekendowo 🙂

  • 9 lat temu

    No, to pyszne jedzenie było, w najmodniejszych kolorach sezonu;)

  • 9 lat temu

    Mam ta ksiazke! Widzialam te muffiny tralalal 🙂 Ale potrzebowalam recenzji 🙂 Teraz juz wiem, ze warto je zrobic!
    Moja Mlodsza (19 lat) ostatnio zalapala bakcyla na kucharzenie, wiec moze cos jest jednak z tymi genami… :))))

  • 9 lat temu

    Ale szybciutko zniknęły Twoje muffinki. Musiały być wspaniałe! a to danie we wszystkich odcieniach zieleni…pycha!!!

  • 9 lat temu

    Monsai, podczas kolacji nie miałam aparatu, więc jedyne, co mi pozostało, to zabrać ze sobą papilotki i cyknąć im foto 🙂

    Asiejko, mnie tez ciągle pytają, kiedy znów będzie coś słodkiego 🙂

    Majano, były smaczne, to fakt…

    Majmily’s, no tak, udało się jej 🙂

    Polko, z czystym sumieniem mogę Cie zachęcić do tych mufinów. Ale koniecznie jedz ciepłe.

    Alicjo, były strasznie pyszne :)Smakowaly tym bardziej, ze upoieczone przez kogos innego 🙂

    Pozdrawiam Was!

  • 9 lat temu

    Ładna historia o siostrze, a poza tym… ładny kolor sweterka 😉

  • 9 lat temu

    No nie Aniu! Czuję się wielce rozczarowana! Samymi papierkami swoich blogowych gości raczysz? 😉 Nie ładnie, oj nieładnie… ;-))

  • 9 lat temu

    Wspaniale mieć taką siostrę i takie wspomnienia … i cudownie móc zjeść takie pyszne muffinki 🙂 Gratuluję wspaniałej siostry i pysznej kolacji … zielonego obiadku też 🙂

  • 9 lat temu

    Ja tam nie potrzebuję zdjęć. To jak opisałaś te muffiny działa na mnie lepiej niż najlepsze zdjęcie :). Muszą być pyszne!

  • 9 lat temu

    Aniu, mysle juz od paru godzin co Ci napisac… Zaczne od tego, ze starsznie milo Cie poznac!
    I po pierwsze, samolubnie, bradzo Ci dziekuje za docenienie moich blogowych historii, czasem sobie mysle ze ten blog jest przez to za bardzo osobisty, ale moze te historie i wspomnienia odrozniaja mnie w potoku przepisow (ale tez z tego powodu trzymalam go dlugo niby w tajemnicy przez swiatem bloggerow:).
    Po drugie, jestem zafascynowana Twoimi zdjeciami – zwlaszcza orzechow, drewniannych fragmnetow – piekne!
    Po trzecie od kilu dni marze o tarcie cytrynowej ktora wlasnie widzialam na Twoim blogu, wczesniej go wogole nie znajac. Mam nadzieje, ze odwaze sie ja niebawem wyprobowac.
    Niesamowite, ze obie zakladalysmy bloga 1-go kwietnia…
    Pozdrowienia!

  • 9 lat temu

    Sliczna historia 🙂
    U nas to ja jestem ta mlodsza siostra, ale niestety wczesniej nie mialysmy w zasadzie okazji wspolnie kucharzyc; dopiero teraz, gdy od czasu do czasu spotykamy sie podczas wakacji…

    A muffinki po Twojej rekomendacji z pewnoscia kiedys upieke 🙂

    Pozdrawiam!

  • 9 lat temu

    ahh a gdzie te muffiny? dałabyś nacieszyc oko chociaż 😉

  • 9 lat temu

    Były sobie muffiny..i nie ma muffin:P
    Ładny masz lakier do paznokci:P

  • 9 lat temu

    ale mi narobiłaś smaka na muffinki, najlepiej właśnie przy dobrej książce, kawie i kocyku 🙂
    a jaką kanapową lekturę polecasz? :>

  • 9 lat temu

    Aniu, ale masz zdolną siostrę:) Moja siostra też lubi i umie dobrze gotować. Kiedyś, jak razem jeszcze mieszkałyśmy z rodzicami, to często razem z nią, albo nawet w czwórkę z rodzicami pichciliśmy w kuchni. A jak miała Pierwszą Komunię, to własnoręcznie przygotowałam jej tort, od początku do końca! Miałam wtedy 14 lat:)

  • 9 lat temu

    Ups, za szybko poszło:)
    Zapomniałam jeszcze napisać, że przepis na muffiny sobie zabieram i niebawem je upiekę:)

  • 9 lat temu

    Kochaną i zdolną masz siostrę! Gratulacje i życzę Ewe więcej kulinarnych pysznych dań, może niebawem sama założy kulinarnego bloga? 🙂

    Pozdrawiam serdecznie!

  • 9 lat temu

    Czyli: nie poszła w las nauka 🙂 Chciałabym być Twoją siostrą i zjadać pyszności, o których piszesz 😉

  • 9 lat temu

    Hi hi, dzięki, Ptasiu. Tez lubię ten kolor 🙂

    Małgosiu, musisz wybaczyć 😉 Miałam co prawda mozliwośc podlinkować stare zdjecia mufinów z forum, ale one są niezbyt udane, wiec sobie darowałam. Z resztą od czego jest wyobraźnia! 😉

    Tili, zgadzam się w pełni, ze taka siostra to skarb. Przeważnie 😀

    Olalala, były pyszne, dostałam wczoraj kolejne dwie sztuki, bo siostra dopiekła blaszkę 🙂

    Buruuberii, tak się ucieszyłąm, gdy zobaczyłam wpis od Ciebie! Bardzo dziękuję Ci za miłe słowa, to jest… budujące 🙂 Wiecej napsiałam u CIebie, wiec już pewnie przeczytałaś. Pozdrawiam Cię serdecznie.

    Beo, z nieciepliwością czekam, aż wypełnisz lukę zdjeciową i pokażesz, jak wygladają te mufiny 🙂

    Ago, już dawno ich nie ma… Nawet ja oko króciutko cieszyłam 😛

    Olciaky, a dziękuję, tez go lubię 🙂

    Zwegowani, kanapowa lektura u mnie to ostatnio „Doktor Żywago”, ale to mało wiosenne… nic, tylko mrozy i rewolty 😛

    Kasiu, tez niezły wyczyn, tort na Komunię siostry! A taie wspólne pichcenie jest najfajniejsze, pod warunkiem tylko, ze każdy ma wydzielone zadania. Inaczej chaos i zgrzytanie zębów…:)

    Notme, przekażę Ewie te słowa, na pewno się ucieszy 🙂 A wiesz, tez jej mówiłam o blogu kulinarnym, jedną czytelniczkę miałaby na pewno 🙂

    Ha, Lisko, nie poszła w las nauka. A najfajniejsze jest to, ze to początki kulinarnej działalności Ewy. Ciekawe, czym później będzie nas zaskakiwać 🙂

    Pozdrownienia wieczorową, tfu!, nocną porą!

  • 9 lat temu

    muffinki wyprobowane 🙂 pieknie pachna i jeszcze lepiej smakuja 🙂

  • 9 lat temu

    Dagmaro, bardzo się cieszę! 🙂 Miło mi, że mimo braku zdjęcia zaufałaś mi i je upiekłaś 🙂

  • 9 lat temu

    Aniu, tez odpisalam tyle ze tym razem „u siebie” – nie wiem czy widzialas… a wiecej dodam zaraz pod Twoim postem o jajkach, papa

  • 9 lat temu

    Już lecę na makagigi czytać 🙂

  • 8 lat temu

    Twoje wspomnienia przypominają mi trochę moją teraźniejszość 🙂 Moja siostra, odrobinę nieudolnie, stara się pomagać mi w kuchni. Niestety, jak na razie najlepiej, kiedy jej czynny udział ogranicza się do konsumpcji 😉 Zrobiłam muffinki w formie ciasta, były przepyszne!
    Pozdrawiam 🙂

  • 8 lat temu

    W formie ciasta tez musi byc pycha, chyba najfajniejsze w keksówce 🙂

Zostaw komentarz