Po tygodniach jedzenia truskawek z jogurtem, poczułam, że czas zrobić coś więcej. Zaszaleć. Zanurzyć w czymś słodycz tych owoców, nadać szlachetniejszą otoczkę ich aromatowi. A że od zeszłego roku nawiedzały mnie myśli o Truskawkowym Lesie, wybór przepisu nie był trudny. Choć może lepiej brzmi stwierdzenie: wybór bazy, ponieważ tylko krem i truskawki pochodzą z Truskawkowego Lasu, zaś przepis na ciasto znalazłam w ELLE ( porzucając chwilowo mój sprawdzony przepis na kruche).

I tak powstał Czarny Truskawkowy Las.

TARTA CZARNY TRUSKAWKOWY LAS

Na ciasto: 15 dag mąki 10 dag mąki żytniej 15 dag miękkiego masła 6 dag cukru pudru 2 jajka 2 dag kakao

Cukier i masło ubiajam, az powstanie jasna masa. Dodaje jajka, mąkę, kakao. Wyrabiam ciasto, aż będzie jednolite i gladkie. Formuję kulę, wkładam do lodówki na ok. 1 godzinę. Piekę w 200 st. C, niecałe pół godziny.

Na krem: 250 g mascarpone 3/4 szkl kremówki 30 g cukru pudru (daję mniej) łyżeczka ekstraktu waniliowego 20 truskawek

Składniki miksuję (oprócz truskawek!), wykładam masę na ostudzony spód. Układam truskawki. Chłodzę. Zajadam się ciastem kilka godzin później.

Następnym razem ciasto zrobię wg sprawdzonego przepisu, ponieważ to z mąką razową wydało mi się zbyt wytrawne do tak delikatnego kremu.

PS Zmiany na stronie są zasługą mojego kochanego webmastera ;), któremu bardzo za nie dziękuję! :*

W maju poznałam białe szparagi, to był mój pierwszy raz. Bez ochów i achów, spokojny, wyważony smak- smaczne, to dobre określenie.
Porzuciłam je bez żalu- stragany wprost pękają od cudownych w smaku warzyw, od jędrnych kalafiorów, słodkawych kalarepek, cukinii, bakłażanów, dlatego nie czuję potrzeby zadowalania się jedynie smacznymi szparagami…

Jednak gdy ujrzałam zielone pęczki szparagów, nie wytrzymałam. Kusiły soczystą barwą, jędrnością.
I tak nadeszła miłość od pierwszego kęsa. Zielone szparagi, przyrządzone w najprostszy z możliwych sposobów (zaczerpnięty stąd), okazały się cudowne.

Zielone szparagi z boczkiem i sadzonym jajkiem

Moment olśnienia 🙂

Pęczek szparagów obieram (jak się potem okazuje, nazbyt dokładnie…), gotuję. Jajka smażę na boczku, pokrojonym w plastry.
Smakiem zachwycam się jeszcze długo…

A dziś czas na francuza na słono.Być może niektórzy 😉 przekonają się do wytrawniejszej wersji ciasta francuskiego, w towarzystwie kurczaka i pysznych warzyw.

Muszę zaznaczyć, że dawno nie jadłam tak pysznej zapiekanki- zestawienie aksamitnej potrawki z delikatnymi płatkami ciasta sprawia, że przymykam oczy, by zintensyfikować smak. Z przyjemnością przedstawiam:

Najlepszy placek z kurczakiem i słodkimi porami w cieście francuskim

(tytuł oryginalny; “Obiady Jamiego”)

oliwa
2 kawałki masła
1 kg obranych z kości i skóry udek kurczaka, pokrojonych na kawałki
2 średniej wlk pory, pokrojone
2 marchewki, obrane i grubo pokrojone
3 lodygi selera naciowego, drobno pokrojone
garść świeżego tymianku
2 łyżki mąki
1 kieliszek białego wina
1 kieliszek wody
285 ml mleka
sól, pieprz
255 wieprzowych kiełbasek
1 op. ciasta francuskiego

Piekarnik rozgrzewam do 220 st.. do rondla wlewam oliwy, wkładam masło, dodaje kurczaka, pory, marchewkę, seler, tymianek. Gotuje na małym ogniu ok. 15 minut, wyłączam palnik, wsypuje mąkę. Mieszam trochę, następnie dolewam wino, wodę, mleko, doprawiam solą i pieprzem. Dusze na wolnym ogniu ok.30 minut, az kurczak będzie miękki. Od czasu do czasu mieszam, by kurczak nie przywarł do dna. Soso powinien być płynny, ale raczej gęsty.
Przekładam potrawkę do naczynia do pieczenia, wrzucam kulki kiełbasiane (wyciśnięte mięso uformowane w kulki, przyrumienione na patelni). Naczynie przykrywam ciastem, odcinam wystające części. Nacinam wierzch w kratkę. Piekę przez 30-40 minut, aż wierzch sie zrumieni.

Zapiekankę zrobiłam w połowy porcji. Zrezygnowałam z kiełbasek, ponieważ:
1. nie przepadam za nadmiarem mięsa w potrawach
2. nie wiedziałam, o jakie kiełbaski chodzi 🙂
A tymianek był suszony.
Zaś smak- świetny!