Uwielbiam monochromatyczność zimy!

Pasmo bieli ciągnie się aż po horyzont – jesli dostrzegam skrawek zieleni, to jest to tylko jej mentolowa, orzeźwiająca wersja, jeśli przez śnieg przebija się skrawek błękitu, to ma on krystaliczny odcień… Tu i ówdzie pojawia się beżowy fragment, ale i on pokryty jest diamentowymi kryształkami.


Lubię chłonąć barwy zimy, zachwycać się szlachetną bielą, cieszyć z turkusowego skrawka nieba i podziwiać oszronione łodyżki roślin.

Lubię patrzeć, jak biel powoli przeistacza się w błękit, a jej łagodne oblicze nabiera ostrości – tak, że śnieg chwilami wydaje się niebieski.

Biel mlecznej pianki
lodowy odcień szkła
przezroczyste Malibu
– nie ma tu miejsca na kolorowe parasolki czy jaskrawe rurki,

nic nie może zakłócić spokojnego przenikania barw pod osłoną bladych promieni słońca.

Witaj, 2009!

BIAŁE MALIBU

Składniki (na 1 porcję):

175 ml mleka
Malibu

Do szklanki wlewam chłodne mleko. Ubijam delikatnie, by powstała mleczna pianka. Dolewam Malibu, mieszam i rozkoszuje się jednym z moich ulubionych drinków 🙂

luty 2009 r.:

A oto i baaaardzo spóźniony przepis („pycha” to subiektywny komentarz cioci 🙂

(pieczemy w 180 st. C. przez około godzinę) ***

W tym roku choinka jakby mniej pachniała. Była tez trochę mniej urodziwa niż zwykle…Śniegu też nie było. Był za to lodowaty wiatr, który wespół z mrozem skuwał przydrożne kałuże i zamrażał nagie gałązki drzew…Stłukłyśmy kilka bombek…

Kilka plam na obrusie powstało…

Ale to właśnie te święta dały mi o wiele więcej radości niż poprzednie.

Cieszyłam się z tak banalnych czynności jak mielenie maku, ucieranie ciasta, przystrajanie świątecznego stołu, wtykanie migdałów na pierniczki, mieszania kapusty, polewania piernika polewą czekoladową.

Dziś niedziela. O tym, że jeszcze dwa dni temu siedzieliśmy przy świątecznym stole, przypomina tylko choinka, która posiedzi w kącie do nowego roku. Są jeszcze zdjęcia. Te piernikowe robiłam w dniu Wigilii, na dworze. I nigdy bym nie przypuszczała, że ich tło będzie tak zielone!

PS A oto jeden z moich prezentów. Świeżutki, premierowy, prosto z GB 🙂

… ale z głębi serca: wesołych świąt, moi mili (a raczej moje miłe:)!


Kiedy dwa dni temu wracałam wieczorem do domu, w oknach migały ubrane choinki, niemal w każdej kuchni dostrzegałam domowników, pichcących coś na święta, a ulicą, między domami, ciagnęła się wstęga bożonarodzeniowych zapachów. I choć od Wigilii dzielił nas jeszcze jeden dzień, już wtedy czułam świąteczną błogość, spokój i bezpieczeństwo.

Po powrocie do domu zaczęłam przyozdabiać pierniczki. Nie znajdziecie tu ślicznych, koronkowych wzorków, misternych kratek i kolorowych ozdób. Z dwóch powodów: barku talentu i ogromnej niechęci do kolorowych lukrów. A więc jest prosto i koślawo… Ale świątecznie! 🙂

PS Dziękuję za wszystkie życzenia!