Instrukcja obsługi kota i roślin balkonowych napisana, zalecenia dotyczące mojej osoby również. Aparat, notes i jabłko spakowane. 
Mogę ruszać. 

Kierunek: Lublin. 
Cel: Europejski Festiwal Smaku, ogromne wydarzenie kulturalno-kulinarne. Pięć dni koncertów, warsztatów kulinarnych, wystaw.
Raz po raz przeglądam program imprezy i nie mogę zdecydować, które z atrakcji będę chciała zaliczyć, najchętniej byłabym wszędzie – na każdych warsztatach kulinarnych i fotograficznych, każdym koncercie, wystawie fotografii i pokazie gotowania. Ile miejsc uda mi się odwiedzić, to się okaże, ale plany mam ambitne.
Do przeczytania z Lublina 🙂

PS Czy ktoś z Was się wybiera na tę imprezę?

Czy istnieje coś gorszego od wypalenia żelazkiem dziury w ulubionej bluzce albo rozdarcia ukochanej sukienki? 
Tak.
Stłuczenie ulubionego naczynia, zwłaszcza, jeśli jest ono nie do odkupienia.

W minioną sobotę, 31 sierpnia spotkaliśmy o na Targu Węglowym na zainicjowanym przez Instytut Kultury Miejskiej śniadaniu, które zbiegło się z Międzynarodowym Dniem Blogera. 

Były leżaki, trawa, dużo dobrego jedzenia i picia, a nawet nieco słońca, mimo że prognozy pogody straszyły deszczem. Niektórzy piknikowali na trawie, inni wylegiwali się na leżakach, a wiele osób, w tym ja, po prostu krążyło między grupkami znajomych.

Targ Węglowy;

Miałam w tę imprezę spory wkład, bo wspólnie z dziewczynami z Solniczki przygotowałam większość potraw, jakie się na niej pojawiły. W piątek spędziłam w kuchni pół dnia, piekąc tarty, ciasta, ciastka, keksy i zawijając tortille. Zajęcie to przyjemne, bo lubię takie kulinarne maratony, jednak myśl o sobocie mnie stresowała. Zapowiedziało się nieco znajomych, a także trochę osób, które znają mnie z blogu – obawiałam się, czy to, co podam będzie komukolwiek smakowało.
Na szczęście wszystko poszło dobrze, a pytania o przepisy  na potrawy, które serwowałam, bardzo  mnie podbudowały.

To stół z moimi potrawami;
Pyszności od Asi i Kasi, czyli Trójmiejskiej Solniczki;       
Na moim stole znalazły się dwie słone potrawy: tortille z łososiem, kremowym serkiem, koperkiem i ogórkiem, a także wytrawny keks z pistacjami, lazurem i pomidorkami koktajlowymi(przepisy niebawem).


Więcej przygotowałam słodkości, bo – nie oszukujmy się – to bardziej „chodliwe” jedzenie. 

Upiekłam więc moją ukochaną tartę z malinami, białą czekoladą i owsianą kruszonką, którą wzbogaciłam o dodatek konfitury jeżynowej. Przepis na nią znajdziecie tutaj.

Na talerzach pojawiło się też kilkadziesiąt ciastek owsianych z orzechami laskowymi, słonecznikiem, sezamem i żurawiną (przepis tutaj), a także ciastka z masłem orzechowym, z czego niektóre z czekoladą.

Te ostatnie przeszły test jakości, bo jadły je koleżanki po fachu, Ewa i Dusia. Zgodnie z ich słowami, ciacha były bardzo dobre – zakazałam dziewczynom mówić inaczej 😉 

Ewa i Dusia z ciastkami z masłem orzechowym;
Upiekłam również ciasto cukiniowe z czekoladą i orzechowo-cynamonową skorupką, które – jak wynika z moich obserwacji – zniknęło najszybciej (przepis tutaj).

Z resztą, co spójrzcie sami na zdjącia Znikającego Ciasta, moje ulubione ze śniadaniowej sesji.

I te:

 

Do słodkości idealnie pasowała kawa od Mitte: Chleb i kawa. Oprócz pysznej latte przyrządzonej przez miłą Ninę, odeszłam od stoiska Mitte z dwiema bagietkami.

Bagietki i chleby od Mitte;

Ale to nie kawa i jedzenie były najważniejsze na tej imprezie, a możliwość spotkania się z nowszymi i starymi znajomymi oraz poznania wielu interesujących osób: tych, które zaglądają na moją stronę, ale i tych, na których strony zaglądam ja.

Ekipa Trójmiejskich Blogów też była na śniadaniu;
Przypinki  #ilovegdn;

Dziękuję za bardzo fajny czas, ciekawe rozmowy i wszystkie przejawy sympatii. Mam nadzieję, że na jednym takim spotkaniu się nie skończy!

Więcej zdjęć ze śniadania znajdziecie na moim profilu facebookowym.

PS Zaraz po śniadaniu na Targu Węglowym jechałyśmy z dziewczynami z Solniczki na Morenę, gdzie Strefa Rodziny 3Miasto organizowała akcję wymiany ciuchów, a my dostarczyłyśmy nieco słodkości. Ale o tym niebawem.