„Mamusiu droga, mamusiu miła, pragnę byś zawsze…” (syrop rabarbarowo-różany)

26 maja 2013
W dzieciństwie bardzo lubiłam wycieczki rowerowe z mamą, z których wracałyśmy z bukietami bzu albo konwalii. Wieczory spędzone nad kolorowanką – ja kolorowałam jedną stronę, ona drugą. Obserwowanie, jak skupiona pochyla się nad maszyną do szycia i tworzy kolejne cudeńka – kolorowe kurtki dla mnie i siostry, patchworkowe narzuty, sukienki i fartuszki.

Mama szyła najpiękniejsze ubranka dla moich quasi-Barbie. Koleżanki, nawet te wyposażone w oryginalne, najpiękniejsze Barbie podesłane przez bogatą ciotkę z Ameryki, zazdrościły mi uszytej przez mamę sukni ślubnej albo frotowej piżamy dla lalki. Zazdrościły mi jeszcze jednego: że moja mama jest taka śliczna, a ja chodziłam dumna jak paw, wysłuchując komplementów na temat rodzicielki.

Mama gotowała (i nadal to robi) najpyszniejsze gołąbki z kaszą gryczaną w sosie grzybowym, Rodową Czosnkową, a w czerwcu z okazji swoich imienin piekła rurki z kremem śmietanowym. W niedzielę w domu zawsze pachniało ciastem drożdżowym upstrzonym ogromnymi grudkami kruszonki, na sobotnie śniadania dostawałam moje ulubione grzanki z żółtym serem, szynką, ananasem i keczupem Słodka Ania, a na kolację miałyśmy z siostrą  słodki, delikatny twaróg własnej roboty. 

W maju jeździłyśmy na pikniki, z których najbardziej pamiętam czosnkowego kurczaka z prodiża, jesienią zbierałyśmy kasztany i kolorowe liście klonu, a zimą wypiekałyśmy wspólnie pierniczki i robiłyśmy ozdoby na choinkę.

We wczesnej podstawówce 26 maja wygrywałam mamie na klasowym pianinie piosenkę „Do mamusi”, której początek brzmiał mniej-więcej tak: mamusiu droga, mamusiu miła, pragnę byś zawsze szczęśliwa była. I mimo całej infantylności melodii, wygrywanej przeze mnie dwoma palcami, tekst zawiera w sobie wszystko, co chciałabym Jej powiedzieć.

W tym roku jadę do mamusi z buteleczką syropu różano-rabarbarowego.

SYROP RÓŻANO-RABARBAROWY
500 g łodyg rabarbaru, pokrojonych w cząstki
400 g drobnego cukru
480 ml wody
2-3 łyżki soku z cytryny
2-3 łyżeczki wody różanej
Rabarbar i cukier umieszczam w dużym rondlu o grubym dnie, mieszam dokładnie i odstawiam na ok. pół godziny. Po tym czasie dodaję wodę i umieszczam rondel na gazie, mieszając dopóki cukier się nie rozpuści. 
Podgrzewam na średnim gazie przez 20 minut. Gdy rabarbar zacznie się rozpadać, dokładnie odsączam miksturę za pomocą sitka wyłożonego gazą. Odsączony płyn doprawiam sokiem z cytryny i gotuję na średnim gazie przez ok. 30 minut, aż syrop nieco zgęstnieje. Odstawiam, a po schłodzeniu dodaję wodę różaną i przelewam do buteleczek. Przechowuję w lodówce.
Uwagi:
1. Przepis pochodzi z blogu 101 Cookbooks. Po odcedzeniu rabarbaru, gotowałam syrop dłużej niż zalecała Heidi, bo w ogóle nie gęstniał. 
2. Syrop najlepiej smakuje mi z zimną wodą gazowaną i listkami mięty. Idealny byłby to tego kruszony lód. Można go również połączyć z jogurtem albo zrobić z niego „posłanie” dla waniliowej panna cotty.
3. Dechy, które widzicie na zdjęciach, zrobiłam przy pomocy mamy podczas ostatniej wizyty w domu rodzinnym. Zawsze chciałam mieć ciemne dechy i dzięki mamci stało się to faktem 🙂 Na razie uczę się ich, sprawdzam, jak układa się na nich światło i co dzieje się z eksponatami, więc nie jest idealnie, ale mam nadzieję, że to kwestia czasu.

13 komentarzy

  • 4 lata temu

    Poradzisz sobie z dechami, nic trudnego 🙂
    Kilkanaście ujęć i będziesz wiedziała jak pracują ze światłem. Piękne są.
    A Mama (każda) to najwspanialsza istota na świecie.

  • Anonimowy
    4 lata temu

    Mam najwspanialsze córk dzięki którym przeżyłam te cudne chwilei!!! kocham Was<3 Dumna mama Jola

  • 4 lata temu

    Faktycznie,że mamusia ładna:)

  • 4 lata temu

    cudowny wpis!

  • 4 lata temu

    Niedaleko pada jabłko od jabłoni! m

  • 4 lata temu

    Piękny, wzruszający post. Uwielbiam Cię Aniu:)

  • 4 lata temu

    piękna zdjęcia, zarówno twoje jak i te stare 🙂

  • 4 lata temu

    O jakoś tak Polkowo się zrobiło.

  • Anonimowy
    4 lata temu

    Nigdy nie wypowiadałam się na Twoim blogu, choć śledzę go uważnie. Łza mi się w oku zakręciła, bo mojej Mamy już nie ma, a też zbierała ze mną kwiaty i w siermiężnych latach 80 umiała z cukru i kakao ukręcić "niby czekoladę" jak chciało się coś słodkiego. Że o drożdżowym, którym pachniał dom co tydzień nie wspomnę. Dobrze, że masz do kogo jeździć z takim energetyzującym kolorystycznie syropem. Pozdrawiam z Krakowa, Lena

  • 4 lata temu

    Czytam Cię od dawna Aniu i podziwiam. Potrafisz w kilku słowach uchwycić istotę danej rzeczy, osoby. Ten wpis wzruszył mnie bardzo.
    Wspaniała mama jak i córka 🙂
    Pozdrawiam serdecznie:)

  • 4 lata temu

    zrobiłam 🙂 według Twoich wytycznych.
    Sok wyszedł genialnie! woda różana – pasuje idealnie!!!! 🙂

Zostaw komentarz