Cezar się śpieszy

19 kwietnia 2009

Jak to się dzieje, że wraz z nadejściem wiosny moja doba znacznie się kurczy? Mam wrażenie, że im jest cieplej, tym więcej godzin gdzieś się ulatnia. To tak, jakby mój czas parował. Nie umiem złapać dnia i racjonalnie zaplanować każdej godziny; spędzam minuty na wystawianiu twarzy do słońca, na klęczeniu w zielonej trawie i wąchaniu hiacyntów, na fotografowaniu gigantycznych stokrotek, na wsłuchiwaniu się w melodyjny głos skowronka…
Niewinne minuty kontemplacji przeistaczają się w ciężkie bryły utraconych godzin i nagle wieczorem okazuje się, że nie wykonałam połowy zaplanowanych rzeczy.

Z obiadami też tak bywa. Często mam w planach coś wielce ambitnego, ciekawego czy – po prostu – nowego, a kończę z daniem z zestawu „awaryjne” na talerzu. Na myśl o daniach s-o-s przed moimi oczami pojawiają się:

– sphagetti bolognese,
– omlety (najczęściej z brokułami, mozarellą i kurczakiem),
– puree ziemniaczane + warzywa na parze (najczęsciej brokuły z sosem czosnkowym),
– ziemniaki w mundurkach + dowolne warzywa na parze + gęsty jogurt/sos vinaigrette/czosnkowy/koperkowy,
– makaron z truskawkami i jogurtem,
– sałaty z przeróżnymi dodatkami.

I na tej ostatniej pozycji się dziś skupię; sałata pojawia się u nas bardzo często.
Lodowa, masłowa, rzymska albo mieszanka liści różnych odmian – zmieniają się tylko ich sosy i dodatki.

Lubię te zmiany. Bo z sałatą jest jak z dobrą, uniwersalną sukienką: to dodatki decydują o jej charakterze.

Moja sałata najlepiej się czuje w towarzystwie
ziołowych grzanek,
anchois,
uprażonych pestek słonecznika
i sosu vinaigrette z czosnkiem.


Gdy Tomasz jest obok, do sałaty dołącza kurczak albo chrupki boczek. Czasem pod zielonym liściem ukryją się kawałki fety. Sos się zmieni. Pomidor się pojawi.

Sałata nie zna podziałów: dobrze poczuje się obok uprażonych pinioli i płatków parmezanu, ale nie pogardzi też dodatkiem jajka na twardo i szczypiorku.

Dzisiejsza zahaczała o klasykę. Pierwotnie miała być klasyczna, ponieważ nosiłam się z zamiarem zrobienia Cesar salad, ale… Zraziło mnie ucieranie całych surowych jajek (jakoś nie wyobrażam sobie białka w sosie), następnie okazało się, że mam sałatę lodową, nie rzymską, a na koniec wpadł mi w ręce przepis na uproszczoną sałatkę Cezara. W zwiazku z takim obrotem spraw, darowałam sobie czystą klasykę…

Uproszczoną sałatę Cezara wzbogaciłam o bułgarski akcent, dodając kawałki soczystej piersi kurczaka „panierowane” w czubricy. Przyprawa ta nadała sałacie pazura, znacznie wzbogacając jej smak.

Było pysznie, lekko, szybko i zupełnie inaczej, niż miało być. Czyli tak jak zawsze 😉


UPROSZCZONA SAŁATA CEZARA
Z PLASTRAMI KURCZAKA W CZUBRICY

1 głowka sałaty (rzymskiej w oryginale, u mnie krucha lodowa)
3 kromki chleba razowego
1 łyżeczka czubricy
parmezan (ilość wg uznania)

Na mięso:
pierś z kurczaka
2 łyżki oleju
ok. 3 łyżeczki czubricy

Na sos*:
3 łyżki majonezu
1 ząbek czosnku
1/2 łyzeczki sosu Worcestershire
1 łyzeczka musztardy
1 -//- soku z cytryny
świeżo mielony pieprz
3 fileciki anchois

Pierś kurczaka nacieram mieszanką oleju i czubricy, odstawiam do przegryzienia.
W międzyczasie myję sałątę, dzielę ją na drobniejsze części.
Przekladam kurczaka na b. gorącą patelnię, obsmażam go chwilę na dużym ogniu, po czym zmniejszam ogień – kurczak się powoli smaży.

Chleb kroję w kostkę, mieszam z łyżeczką czubricy. Robię ziołowe grzanki, podsmażając chlebowe kostki na patelni.

Przygotowuję sos: czosnek ucieram z anchois. Mieszam z pozostałymi składnikami sosu. Mieszam z sałatą, tak, aby dokładnie oblepił liście. Do sałaty dodaję grzanki. Przekładam ją na talerz.

Gorącego kurczaka kroję w plastry, które układam na sałacie. Całość posypuję wiórkami parmezanu i z nieukrywaną rozkoszą zajadam!

Uwaga 1: oczywiscie grzanki można zrobić z białego pieczywa, ale takie razowe bardzo mi smakują. Wbrew pozorom też nabierają chrupkości!
Uwaga 2: czubrica to tylko pomysł. Pasuje tu wiele różnych ziół!

Ta szybka sałatka jest przepyszna. Słonawe nuty sosu piękne współgrają z delikatnym smakiem sałaty. Ziołowe grzanki stanowią nawiązanie do plastrów kurczaka w otoczce z czubricy. To bardzo harmonijne połączenie smaków.


* szkielet przepisu na sos pochodzi od A. Kręglickiej

23 komentarze

  • 9 lat temu

    czasem też ma wielkie plany kulinarne i zwykle nic z nich nie wychodzi, tak było i dziś… wtedy zwykle ratuję się jakąś zupą kremem na zamrożonym bulionie

    ta uproszczona wersja sałatki bardziej mi odpowiada od oryginału, tylko z tą czubricą mógłby być problem…

  • 9 lat temu

    lubię takie spontaniczne zmiany, często wychodzi coś zaskakującego, często coś pysznego 🙂
    A sałaty to i mój sposób na syzbkie danie s.o.s 🙂

  • 9 lat temu

    Pyszności! Uwielbiam takie sałaty 🙂 Sama często kombinuję z sałatą rzymską, lodową czy z mieszanką różnych sałat 🙂 Uwielbiam to, bo do sałaty można naprawdę wiele dorzucić i zawsze pasuje i smacznie się zjada 🙂
    Aniu, a co to jest czubrica?
    Pozdrawiam cieplutko.
    Majana

  • 9 lat temu

    Salaty bardzo lubie ale ale ewidentnie potrzeba mi konsekwencji we wprowadzaniu jej na stol. Podoba mi sie Twoja wersja przygotowania, trzeba sie rozejrzec za zielenina…

  • 9 lat temu

    Aniu, u mnie podobnie. Zarówno jeśli chodzi o sałaty, jak i o kurczliwy czas. ;-)) Najchętniej założyłabym kłódkę na komputer i poszła w świat. 🙂 I niech nawet będzie ten awaryjny obiad, jeśli tyle radości daje pobyt na słońcu. 🙂

  • 9 lat temu

    Aniu, jak widzę nie jesteś wyjątkiem 🙂 Ja też padłam ofiarą braku czasu. Ale piękna pogoda wyciąga z domu… Czy to nie wystarczające usprawiedliwienie?

  • 9 lat temu

    Aniu, chyba wszystkim nam wiosna i piękna pogoda zabiera poczucie czasu, ale choć gromadzą się sprawy do zrobienia, to w gruncie rzeczy takie to przyjemne posiedzieć chwilę i wsłuchać się w trele ptaków, wystawić twarz do słońca, szczególnie gdy można jeszcze zajadać taką smaczną sałatkę 🙂
    Bardzo miło się Ciebie czyta, tak odprężająco 🙂

  • 9 lat temu

    Ja zawsze tak mam! Zimą, latem, wiosną i jesienią. A później, gdy zastanawiam się ‚czemu tego nie zrobiłam’, okazuje się, że miałam xxx rzeczy ‚ważniejszych’ ;). Ale zresztą… Co to by było za życie zaplanowane co do joty!
    A taka mała zmiana planów pomaga zrobić coś tak pysznego jak ta sałatka :). Mniam :)…

  • 9 lat temu

    Wiem o czym mowisz, czy raczej piszesz 😉
    Ale ten ‚stracony’ czas, jest jak najbardziej przyjemnie ‚tracony’, prawda? Przynajmniej tak staram sie pocieszac 😉

  • 9 lat temu

    Czyli nie jestem sama, u Was z czasem jest podobnie 🙂

    Majano, linka do czubricy podałam w przepisie, tam poczytasz co to za cudo. Bardzo lubię smak tej przyprawy: jest intensywny i aromatyczny.

    Pozdrawiam Was!

  • 9 lat temu

    Och nie! Mi się doba znacząco wydłuża, a ja z niej jeszcze czerpię garściami słońce i ciepło 🙂

    Zobaczyłam sardele i zapragnęłam tej sałaty 😉

  • 9 lat temu

    Taka sałata – mniam, a sos mnie zainspirował 🙂

  • 9 lat temu

    zaintrygowalas mnie ta czubrica…pysznosci:)

  • 9 lat temu

    No wlasnie Aniu ta czubrica – zagielas mnie na calego! Salatka swietna – wlasnie idealna na szybki obiad, musze wyprobowac.
    Im wiecej Twoich postow czytam tym wiecej podobienstw: ziemniaki w mundurkch + sos jogurtowy, makaron z truskawkami, no i boczek tylko w pewnych okolicznosciach 😉

  • 8 lat temu

    oj, tak, czas ubywa i z pracy jakoś dłużej się wraca, i po drodze do warzywniaka wciąż zagląda, i człowiek uśmiechnięty, i czasem wydaje mu się, że sałata też się do niego uśmiecha :))

  • 8 lat temu

    bardzo fajne polaczenie slkadnikow w takiej salatce cezara. ja tez lubie wersje z kurczakiem… 🙂

  • 8 lat temu

    Aniu, widzisz tak bardzo truskawki kojarza mi sie z majem, ze dopiero jak napisalam komentarz to uswiadomilam sobie, ze wcinamy truskawki z jogurtem od marca jakos… W kazdym badz razie z makaronem i (o zgrozo) smietanka zaplanowalam juz na przyszly tydzien 🙂
    Musze sie tu rozejrzec jeszcze za czekolada, a tymczasem zjem zajaczka z Goplany (to smak czekoladek z dziecinstwa)…

  • 8 lat temu

    Tak samo mam niestety.Czas przepływa mi przez palce..

  • 8 lat temu

    Cudawianki, witam po długiej przerwie! :))

    Basiu, nawet nie mów takich rzeczy! O truskawkach i makaronie… Oj… U nas to na razie sfera marzeń, bo nie mam zamiaru jesc pompowanych pseudotruskawek. A to wymaga cierpliwości… (a makaron ze śmietanka najlepszy, bez dwóch zdań!).

  • 8 lat temu

    Dobrze Aniu, o makaronie nawet nie mysle i cierpliwie czekam, tak jak ma byc, do maja 🙂 I ze smietanka!

  • 8 lat temu

    Kuzynka cząbru brzmi niezwykle intrygująco :)) Wprawdzie smak anchois mnie nie zachwyca, ale pozostałe składniki, zwłaszcza kurczak komponują się wyjątkowo apetycznie :))

    Aniu, bardzo mnie zafrapowały Twoje dania SOS, a zwłaszcza:

    – omlety (najczęściej z brokułami, mozarellą i kurczakiem),

    Zdradź proszę przepis na „zawsze wychodzący omlet” z tymi pysznościami…
    (oczy kota ze Shreka ^_^)

    – puree ziemniaczane + warzywa na parze (najczęsciej brokuły z sosem czosnkowym),

    a puree z torebki czy ziemniaczki obierasz? 🙂 Sos czosnkowy własnej roboty? 🙂

    – ziemniaki w mundurkach + dowolne warzywa na parze + gęsty jogurt/sos vinaigrette/czosnkowy/koperkowy

    heh…dawno nie jadłam ziemniaków 🙂 To mi się nieco ckni 😉

  • 8 lat temu

    Znowu mnie zainspirowałaś… Zrobiłam wczoraj tę sałatę. Lekko zmodyfikowałam mięso – miałam obiadowe – kawałki udźca indyka w marynacie z sosu sojowego, octu balsamicznego, miodu, rozmarynu. Wspaniała…

  • 8 lat temu

    Marto bardzo się cieszę! :))) Ja tez lubię Cezara 🙂

Zostaw komentarz