#39 Przepisy na jedną rękę: ziemniaki curry

5 lutego 2019

Zabijcie mnie, ale dzisiaj znów mam dla Was ziemniaki. Jest to przepis z grupy awaryjnych: co ugotować, gdy w domu prawie nie ma nic do jedzenia, a siły na gotowanie znikome albo żadne. Przyznam szczerze, że moje ostatnie miesiące to ciąg awaryjnych receptur, przetykany gdzieniegdzie jedzeniem w bistrach, restauracjach i barach mlecznych.

Przyczynę mojej kulinarnej niedyspozycji zdradziłam już na Instagramie (klik), ale tym, którzy tam nie zaglądają, wyjaśniam: za kilka miesięcy powiększy nam się rodzina. Okres jesienno-zimowy był dla mnie bardzo trudny, a jedzenie kojarzyło się wyłącznie z pasmem dolegliwości. Nie miałam siły na gotowanie, a ciało buntowało się przeciwko wielu pokarmom. Pomijając długie i męczące mdłości, dopadały mnie chwilowe miłostki kulinarne – jednego dnia łapała mnie nieodparta ochota na awokado, jadłam je trzy dni z rzędu, przy czym czwartego nadchodził całkowity wstręt i obrzydzenie do tego produktu. W ten sposób wypadło mi z diety mnóstwo produktów, w pewnym momencie w zasadzie nie miałam czego jeść poza kremową zupą pomidorową z domowym makaronem. Co ciekawe, było jedno niegasnące pragnienie: chipsy solone! Starałam się sięgać po nie rzadko, ale nie mogłam się im oprzeć.

Ale przecież ja nie o tym chciałam. Miało być o awaryjnym jedzeniu – macie takie? Na pewno! Moja lista awaryjnych obiadów obejmuje głównie potrawy, które robią się “same” w nie więcej niż 20-30 minut, składają się z kilku składników, które mam pod ręką. Wygląda to mniej więcej tak:

  • spaghetti z sosem pomidorowym z parmezanem
  • zupa fakes (klik) albo uproszczona jej wersja, czyli soczewica w pomidorach
  • szybka pomidorowa na maśle, ze śmietanką i makaronem
  • pieczone warzywa z winegretem (przygotowanie zajmuje maks. 10 minut, potem tylko pieczenie) – klik
  • ziemniaki w mundurkach z masłem albo twarogiem
  • zupa z zielonego groszku – klik, bo zawsze mam zapas kuleczek w zamrażarce
  • naleśniki z dżemem (czasochłonne, ale awaryjne, kiedy prawe nic nie ma w lodówce) – da się je zrobić nawet bez jajek, np. te dyniowe – klik.

Dzisiaj mam dla Was danie, które doskonale pasuje do powyższej listy – ziemniaki curry. Przepis zobaczyłam kiedyś u Liski, a przypomniała mi go koleżanka, która wiedziała, że wiodę teraz smutnawy żywot kanapowca bez siły na większe wybryki w kuchni. I nadszedł dzień, gdy ziemniaczki uratowały mi obiad. W lodówce, nie licząc kilku słoików, był kefir, a w koszyku warzywnym kilka ziemniaków i cebula. Iście przednówkowa bieda! Ale wtedy właśnie przypomniałam sobie o nich przypomniałam. Oto i one, pyszne z kefirem albo zsiadłym mlekiem, złote jak słońce, którego niedobory gnębią nas już od listopada, proste i bezpretensjonalne, w sam raz dla zdesperowanych kanapowców – ziemniaki curry.

To przepis na jedną rękę, a więcej dań z tego cyklu znajdziecie tutaj – klik.

AWARYJNE ZIEMNIAKI CURRY

  • kilka ziemniaków (typ A – sałatkowe lub B – uniwersalne)
  • 1 średnia cebula
  • 1 łyżka klarowanego masła
  • 1 łyżeczka curry w proszku
  • sól i pieprz do smaku

Umyte, obrane (lub nie) ziemniaki kroję na plastry grubości 0,5-1 cm. Obraną cebulę kroję na ćwiartki lub grube plastry. Na patelni o grubym dnie rozgrzewam masło i wrzucam na nie ziemniaki i cebulę, mieszam z curry, solę. Podsmażam je na malutkim ogniu ok. 20 minut – jeśli są cieńsze, 40 minut – jeśli są grubsze. W trakcie duszenia 2-3 razy je mieszam.

Ziemniaczki podaję z kefirem lub zsiadłym mlekiem.

Uwagi:

  1. Przepis od Liski – klik.
  2. Ziemniaki są złociste, aromatyczne, a cebulka skarmelizowana i słodka. Ważne, by ziemniaki dochodziły na naprawdę małym ogniu. Jeśli wydaje się Wam, że trwa to dłużej niż powinno, można do nich dolać nieco wody.

7 komentarzy

  • zozo
    7 miesięcy temu

    Za ziemniaki na pewno nie zabiję XD. Dla mnie idealnie 🙂 Jak są ciastka, ciasta i ciasteczka przeplatane tortami, to mniej się cieszę 🙂 fajnie by było, gdyby pojawiła się znowu jakaś zupka, bo większość z Twoich przepisów, to żelazne pozycje w moim repertuarze.

    • Ania Włodarczyk
      6 miesięcy temu

      bardzo dziękuję za ziemniaczaną wyrozumiałość 😉 A co co zup – jak miło to czytać! Mam w zanadrzu jeden przepis z fotami, w tym tygodniu powinnam już opublikować 🙂

  • Asia
    6 miesięcy temu

    Jeny, jakie to dobre! Biorę dokładkę!

    • Ania Włodarczyk
      6 miesięcy temu

      Bardzo się cieszę! 🙂

  • Asia
    6 miesięcy temu

    Ach, no i dziś była powtórka! Wczoraj z jogurtem posypanym koperkiem, dziś z kapustą kiszoną 😉 W pierwszej ciąży, miałam długo ochotę jedynie na frytki! W drugiej było gorzej, bo trzeba było zdrowo gotować dla starszej. Powodzenia 🙂

    • Ania Włodarczyk
      6 miesięcy temu

      Super! A jeśli chodzi o frytki, to obydwie ciąże i miłość niegasnąca 😉 Nie wiem, o co chodzi. Chociaż ja frytki i bez ciąży uwielbiam.

  • Asia
    6 miesięcy temu

    Ja też! Choć to mało popularne ostatnio 😉

Zostaw komentarz