Ciepło ? zimno (potage parmentier ? vichyssoise)

8 listopada 2013

 

Co roku wmawiam sobie, że przecież wcale nie jest tak źle. 
Miękkie wełniane szaliki, kubki pełne herbaty, zapach suchych liści, jesienne ogniska, gorąca czekolada, pękate dynie, kolorowa parasolka, zastygłe w ciszy morze, gęste zupy, pomarańcze, grzane wino, goździki, wieczory z książką, miękkie kapcie i kanapa?
I prawie udaje mi się przekonać samą siebie. I już prawie wierzę, że jesień to całkiem przyjemna pora roku.
Wtedy dostaję w twarz falą wilgotnej zimnej szarości. I uświadamiam sobie, że na drzewach nie ma już ani śladu złotej jesieni, gęste chmury skutecznie blokują delikatne promienie słońca, a te wszystkie ciepłe szaliki i rozgrzewające herbaty to marna przyjemność w porównaniu z miską truskawek zajadaną w ciepły czerwcowy dzień.
Wtedy muszę ugotować sobie zupę. 
Rozgrzać się od środka, by nabrać energii na zmierzenie się z listopadem.
PRAWIE POTAGE PARMENTIER 
czyli ZUPA ZIEMNIACZANA Z PORAMI
ok. 0,5 kg mączystych ziemniaków
ok. 0,5 kg pora, pozbawionego ciemnozielonych części
ok. 2 litry lekkiego bulionu (klasyczna pp jest zrobiona na wodzie)
1 łyżeczka soli
klasycznie do podania: 6 łyżek śmietany kremówki, ale ja podałam zupę z 6 łyżkami oliwy i garścią uprażonych migdałów
Obrane ziemniaki kroję w kostkę, pora pozbawiam ciemnozielonych części i kroję w plastry. Warzywa przekładam do dużego garnka i zalewam bulionem. Solę i gotuję do miękkości (pod przykryciem). Trwa to ok. 45 minut. 
Ugotowaną zupę miksuję na gładko i przelewam do miseczek. Każdą porcję skrapiam oliwą i posypuję uprażonymi na suchej patelni, posiekanymi migdałami.
Uwagi:
1. Przepis pochodzi z książki ?Mastering the Art of French Cooking? Julii Child, Louisette Bertholle i Simone Beck.
2. Klasyczny dodatek do tej zupy to śmietana kremówka, ja dodałam do niej oliwę (świetnie pasuje tu truflowa) i uprażone na suchej patelni migdały. Zupę przygotowałam na bulionie, nie na wodzie – również wbrew tradycyjnej recepturze.
3. Ta zupa ziemniaczano-porowa świetnie odnajduje się na stole również latem, bo kiedy ją schłodzić, przeistacza się vichyssoise (z tą różnicą, że klasyczną potage parmentier robi się na wodzie, a vichyssoise na bulionie).
4. Pewnie nie wszyscy wiedzą, że nazwa zupy pochodzi od nazwiska Antoine Parmentiera, który w XVIII wieku wprowadził ziemniaka na francuskie stoły. 

10 komentarzy

  • 4 lata temu

    Ah, pyszna ta zupa, pachnące goździki, kubki herbaty… Listopad naprawdę da się przytulić! I oswoić. 🙂

  • 4 lata temu

    Taki pomysł na rozgrzanie siebie w listopadowe popołudnia bardzo mi się podoba 🙂

  • 4 lata temu

    listopadowe dni bywają ciężkie ale korzenne zapachy, grube skarpety i solidna miseczka TAKIEJ zupy pozwalają go przetrwać 🙂 miłego weekendu 🙂

  • 4 lata temu

    Czas od listopada do marca mogłabym przespać, żeby nie oglądać tego burego świata… Ale taką zupkę chętnie bym zjadła 🙂

  • 4 lata temu

    Kolejny wspaniały przepis na zupe u Ciebie Aniu! I zdjęcia piękne!
    Ja lubię jesień tylko i wyłącznie za długie wieczory;)

  • 4 lata temu

    Ostatnio mam faze na wszelakie zupy…jesień jednak…dzisiaj gotowałam pomidorowy krupnik….przepis z gazetki biedronkowej…swietna ,rozgrzewająca zupka… Twoja tez wypróbuję,….juz wiem,że będzie mi smakowała….

  • 4 lata temu

    Czyzbym Aniu nie mylila sie ze porwa to jedna z Twoich ulubionych zup? Ciekawa jestem co wyjadalas wczesniej z tych "sloiczkow" ktore sluza Ci teraz za talerze, ja z takich samych creme brulre ;))

    • 4 lata temu

      Dobrze pamiętasz Basiu! :))) Potage parmentier, choc dobra, nie przebiła mojej domowej porowej… To chyba jadłyśmy to samo creme brulle, bo ja tez w nich je miałam. Kupiłam specjalnie dla słoiczków, ale finalnie deser też okazał się fajny, zwł. że trzeba było doń samodzielnie skarmelizować cukier.

  • 4 lata temu

    Zrobiłam. Tylko… dodałam jeszcze pół selera, którego podsmażyłam wraz z czosnkiem przed zalaniem wodą, no i przyprawiłam zmielonym zielem angielskim i listka nie odmówiłam, żeby była namiastka bulionu. Nie wiem czy to jeszcze ta sama zupa… ale dla mnie trochę za skromna w smaku wyszła więc nakapałam sobie tabasco czosnkowego :] Żona nakapała sobie sosu sojowego.

    • 4 lata temu

      😉 Ta sama zupa nie, ale wariacja tak – myślę, że Julia Child by się nie obraziła ;))) Dziękuję za cynk, swoją drogą pierwsze słyszę o tabasco czosnkowym, brzmi fajnie.

Zostaw komentarz