Vintage cooking: podwójne życie marchewki

24 czerwca 2010

Dziś druga odsłona Vintage Cooking, a więc mojego cyklu poświęconego starym przepisom.

Prezentuję Wam marchewkę w dwóch wersjach ? klasycznej, według przepisu książki Marii Ochorowicz-Monatowej (w moim wydaniu książki Maria nie nosiła jeszcze podwójnego nazwiska) i nowoczesnej, pełnej składników, których jeszcze kilkadziesiąt lat temu niewiele osób słyszało.
Jako że tej nocy przede mną jeszcze trochę pracy, zostawiam Was sam na sam z przepisami.

MARCHEWKA VINTAGE: MARCHEW SMAŻONA (MIODOWA) MARII MONATOWEJ

?Marchewka młoda jest bardzo smaczna smażona. Jeśli jest mała, zostawić w całości, większą po oskrobaniu przekroić na dwoje lub na czworo, opłukać, blanżerować i położywszy łyżkę masła, posolić, zalać kilkoma łyżkami wody lub rosołu i dusić w parze pod przykryciem. Gdy już na wpół miękka, wsypać sporo miałkiego cukru i nie przykrywając już smażyć raczej, a nie dusić, tak, aby się ładnie ze wszystkich stron obrumieniła.?

pęczek młodej marchewki
3 łyżeczki cukru lub 3 płaskie łyżki miodu
1 płaska łyżka masła
2 łyżki wody
świeżo zmielony pieprz

Marchewkę myję i obieram, zostawiając jednak zielone ogonki. Przekrawam marchewki na pół. Na patelni rozgrzewam łyżkę masła i podsmażam na nim marchewki. Po kilku minutach zalewam marchewki wodą i przykrywam patelnię pokrywką, dusząc warzywa, aż trochę zmiękną (nie mogą być rozgotowane). Następnie zdejmuję pokrywkę i wlewam na marchewki miód/cukier, bacząc, przykrył każdą z nich. Gdy marchewki nabiorą połysku (miód/cukier oblepią warzywa), układam je na talerzu i posypuję świeżo zmielonym pieprzem.

MARCHEWKA MODERN: MARCHWIOWE WSTĄŻKI Z MIĘTĄ, FETĄ i KUMINEM

pęczek marchewki
50 g sera feta
3 łyżki drobno posiekanej świeżej mięty
1 łyżka oliwy
1 zmiażdżony ząbek czosnku
1/2łyżeczki kuminu
1/2łyżeczki czerwonej papryki
3/4łyżeczki harissy
1/2 łyżeczki cukru
sok z 1/3 cytryny

Na suchej patelni prażę kumin, paprykę, harissę i cukier. Po chwili dodaję oliwę i czosnek, podsmażam przez moment. Ściągam patelnię z ognia i mieszam z sokiem z cytryny.

Oczyszczone marchewki obieram grubą obieraczką w długie wstążki (można je też pokroić w robocie kuchennym w paski). Mieszam marchewki z miksturą z patelni, dodaję posiekaną miętę i kruszę fetę. Mieszam całość dokładnie i odstawiam do przegryzienia na ok. pół godziny.

Uwagi:

1. Marchewka glazurowana smakuje jak wiosna: jest lekka, krucha i słodkawa. W oryginalnej wersji marchewkę posypuje się cukrem, ja zastąpiłam go miodem, a na koniec posypałam danie świeżo startym pieprzem, który nadał całości pazura. W wersji rozbudowanej można jeszcze taką miodową marchewkę skropić kilkoma łyżkami soku z pomarańczy albo podać ze świeżo startą skórką cytrynową.

Przepis pochodzi z ?Uniwersalnej książki kucharskiej? Marii Monatowej, wydanej przed II wojną światową.

2. Marchewka w wersji modern to pomysł zaczerpnięty z blogu Smitten Kitchen – z moimi modyfikacjami (marchewka pojawiła się również u Anny-Marii i Szellki). W oryginale marchewka została starta na drobniejsze cząstki, ja podałam ją w postaci wstążek. Surówka ta zawiera całe bogactwo smaków: słodycz marchewki przeplata się ze słoną fetą, a gdzieś między tymi smakami przebija się ostrość chilli i rześkość mięty. Gdy surówka poleży nieco w lodówce, smaki pięknie się przenikną, zmieniając na zawsze nasze zapatrywania na temat starej poczciwej marchewki.

Py-cho-ta!

PS Jeżeli chcielibyście podzielić się dawnymi recepturami, wycinkami ze starych gazet, kulinarnymi opowieściami „z myszką” czy w inny sposób wzbogacić dział VINTAGE COOKING, piszcie na adres: wlodarczyk.ania@gmail.com . Będę zachwycona, jeżeli mnie wspomożecie!

34 komentarze

  • 7 lat temu

    może i ja zmieniłabym zapatrywanie na marchewkę po takim daniu 😉

    pozdrawiam – i nie pracuj za długo…

  • 7 lat temu

    Witam!
    Ja uwielbiam taką prostotę dań. Młoda marchewka i kilka dodatków. Opisałaś to tak smakowicie, że na pewno spróbuję. Zarówno wersji vintage jak i modern.
    Pozdrawiam . Ja też mam jeszcze dzisiaj trochę pracy:-)

  • 7 lat temu

    Przyznaje, ze ta druga wersja bardzo mnie kusi Aniu 🙂

    A tymczasem zycze Ci owocnej pracy! Ja tez powinnam znikac, bo jutro bede nieprzytomna, i nawet poranna kawa mi nie wystarczy 😉

    Pozdrawiam serdecznie!

  • 7 lat temu

    No coś takiego! Bardzo mi się to podoba. A te wstążki to wyglądają na profesjonalne barwione tagliatelle 🙂 Pewnie, że wypróbuję.

  • 7 lat temu

    Glazurowana, tradycyjna marchewke uwielbiam tak samo, jak uwielbiam czytac Monatowa – i to zarowno przepisy, jak i rozdzialy poswiecone zrowemu odzywaniu sie oraz szafowaniu masla.
    Ta druga marchewka, ktora rowniez znam ze Smitten Kitchen. prezentuje sie znakomicie….mam na nia chetke od jakiegos czasu, i na pewno wyprobuje, gdy tylko bede miala czas powrocic do gotowania.
    Obie pozycje sa tak rozne, inne, ze ciezko chyba wybrac. Ja wole obie, choc glazurowana robimy raczej w zimie…
    Zdjecia jak zwykle tajemne ….(to mial byc kompliment).

  • 7 lat temu

    Aniu,
    obie wersje polykam z zamknietymi oczami choc z otwartymi smakowac bedzie jeszcze lepiej. Piekny ten pomysl ze wstazkami.
    Pozdrawiam serdecznie, anna

  • 7 lat temu

    Obydwie odsłony marchewki bardzo do mnie przemawiają:) Pysznie wygląda, tak delikatnie 🙂
    Pozdrawiam cieplutko:)

  • 7 lat temu

    Marchewka nalezy do grona moich ulubionych warzyw. Zawsze jednak traktowalam ja po macoszemu. Chetnie skorzystam z Twoich przepisow na marchewkowe pysznosci 🙂

  • 7 lat temu

    Aniu, fantastyczne przepisy! Oba. Takie słoneczne. Mnie osobiście podoba się bardzo język, jakim opisany jest pierwszy przepis. To mnie zawsze ujmowało w starych przepisach. Taki inny od naszego, a niby cały czas ten sam…

  • 7 lat temu

    Bardzo fajne obydwa, ale wolę chyba pierwszy, jest bardziej marchewkowy 🙂

  • 7 lat temu

    Ja niestety nie marchewkowa jestem bo niestety uczulona;(
    Obie wersje interesujące;)
    Oby marchewka, tak niedoceniona wróciła do łask

  • Aniu! Widzę, że jednak wzięło Cię na marchewkę! Ja wersji vintage nie znam, na razie zajadam się tą modern:)
    Pozdrowienia serdeczne!

  • 7 lat temu

    Obydwie wersje niezmiernie kuszące.
    A te marchewkowe wstążki wyglądają przepięknie!

    Pozdrawiam! 🙂

  • 7 lat temu

    piękny marchewkowy kolor! obie wersje podobają mi się bardzo. ale smakowo.. najpierw chyba sięgnęłabym po tą pierwszą.

  • 7 lat temu

    Przepiękne są Twoje zdjęcia Aniu. I bardzo ale to bardzo charakterystyczne.
    A marchewkę młodą uwielbiam. Obie wersje do mnie przemawiają jak najbardziej. Druga jest mniej oczywista, więc bardziej intrygująca.

  • 7 lat temu

    Świetny pomysł na przepis vintage i modern obok siebie – a podobają mi się oba!
    Glazurowaną marchewkę (robię bez miodu) uwielbiam, a ten drugi koniecznie do wypróbowania 🙂
    Ten stół Twój Aniu, ostatnio często się pojawia – piękny..
    Pozdrowienia ciepłe mimo deszczu ślę :)))

  • pyszne są te młode marchewki
    a przepis wart wypróbowania
    pozdrawiam

  • 7 lat temu

    jak dla mnie obie wersje swietne i obie do "spapugowania" w najblizszym czasie! 🙂

  • 7 lat temu

    niesamowicie lubię taką marchewkę na słodko! coś mi się wydaje, że niedługo i u mnie znowu zagości 🙂

  • 7 lat temu

    Marchewka w wersji vintage często bardzo gości na naszym stole. Co więcej bardzo ją lubimy:) Jednak to wersja modern rozłożyła mnie na łopatki!
    Świetne połączenie. Koniecznie do wypróbowania. Jak najszybciej 🙂
    Miłego WE, Aniu :*

  • 7 lat temu

    Obie wersje super! Zwłaszcza z taką śliczną, młodą marchewką, jaka pojawiła się w warzywniakach.
    Miłego weekendu i ucałowania dla psiaka (domagam się częstszej prezentacji jego fot. Pliiiizzz!).
    L.

  • 7 lat temu

    O! Odkryłam ostatnio marchewkę na nowo. Uważam, że daje nieograniczone możliwości i zawsze świetnie smakuje. Trzeba wypróbować w wersji vintage:D

  • 7 lat temu

    Uwielbiam marchewkę przygotowaną na ten pierwszy sposób. Z miodem. I najlepiej jeszcze z odrobiną imbiru lub anyżu…

  • 7 lat temu

    Dobrze, że kupiłam dzisiaj piękną, młodą marchewkę (pęczek).
    Wiesz co Aniu!
    Przez Ciebie w poniedziałek nie mogłam zasnąć, a jak już zasnęłam to miałam wrażenie, że śnisz mi się Ty i ta Twoja zielona księga z obrazkami pt: "Uniwersalna książka kucharska".
    Następnego dnia wyszukałam sobie na A. książkę, którą rok temu wypożyczyłam sobie w bibliotece i trzymałam przez jakieś 6 miesięcy w domu- tak bardzo mi się spodobała.
    Na szczęście ją znalazłam za śmieszną cenę. Pozdrawiam i dziękuję, wkrótce zacznę i ja podobny cykl na swoim blogu (nie tak żeby ściągać nie nie;) Na pewno nie zrobię niczego takiego samego, bo cenię sobie ludzką pomysłowość i na pewno nie jestem skora do tego żeby od razu od kogoś zrzynać na całego.
    ale.. tak mnie można powiedzieć nieco zainspirowałaś i troszkę zachęciłaś, bo przecież sama napisałaś, że byłoby Ci miło gdyby ktoś również odświeżył jakiś stary przepis, a zresztą.. uwielbiam wszystko co jest retro:)

    No dobrze to ja się żegnam tymczasem,
    Olcik

  • 7 lat temu

    Pierwszy przepis znam, lubię bardzo. Drugi ciekawy 😉

  • 7 lat temu

    Aniu, swietnie Ci to wyszlo, prawie jak moj ulubiony Redux 🙂 Naprawde wow!

    Trudno zdecydowac jednoznacznie ktora wersja marchewki lepsza, chociaz ta mloda, z zielonym ogonkiem jak ulal na teraz, mniam.

    A odnosnie przypraw "egzotycznych", to zaliczylam niemal opad szczeny czytajac:
    http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53668,7328565,Polakow_ostra_wyzerka.html
    Ktoz zgadnie jakich przypraw uzywali nasi przodkowie, kmin niewykluczony 🙂

    Buziak :*

  • 7 lat temu

    piękne

  • 7 lat temu

    Wstążki pewnie u u mnie jutro!
    Ślinka mi pociekła.

    Rewelacja Aniu 🙂

    pozdrawiam ciepło
    M.

  • 7 lat temu

    Pozwoliłam sobie skorzystać z Twojego przepisu na kruche babeczki z truskawkami. U mnie w wersji bez amaretto (dla dzieci:)
    Zamieściłam wpis u siebie, ale podałam odnośnik. Nie masz nic przeciwko?
    Pozdrawiam!

  • 7 lat temu

    Niesamowite, przepis na marchewkę vintage, wygląda zupełnie jak mój na marchewkę modern. Tylko jeszcze tam są płatki migdałów. Natomiast Twoją modern muszę wypróbować koniecznie.

  • 7 lat temu

    Zdjęcia to Ty potrafisz robić cudne!

  • 7 lat temu

    Marchewka, a szczególnie młoda to fantastycznie pyszne warzywo…uwielbiam!

  • 7 lat temu

    Obydwie marchewki trafiają w mój gust, ale ta glazurowana szczególnie mnie zachwyciła, bo moja mama robiła kiedyś dokładnie taką samą, ale był to przepis kuchni… chińskiej (z takiej małej czarnej książeczki w twardej okładce, była ich cała seria na różne tematy).

  • Anonimowy
    7 lat temu

    chciałabym tylko zwrócić uwagę na błąd w tytule – 't' zjadłaś razem z marchewką. 😉

Zostaw komentarz