Uśmiech października, bursztyny na Długim Pobrzeżu i echo pod Zieloną Bramą

17 października 2009

Po pogodowym horrorze z wichurą w roli głównej, nastały w Gdańsku spokojne dni.

Październik uśmiechnął się do nas niespodziewanie – miasto oplotły promienie jesiennego słońca, poszarzałe ulice rozbłysły, a niebo pokryło się błękitem . Pijąc poranny miód z cytryną i imbirem stwierdziłam, że budzący się dzień jest idealny na spacer. I że grzechem byłoby nie skorzystać z aury, jaką niespodziewanie zaserwowała nam jesień.

Przyodziana w szare legginsy, takąż kurtkę i niebieskie trampki, zaopatrzona w aparat i sporą dawkę energii, ruszyłam chwytać chwile.

Wybór miejsca do spacerowania pozostawiłam losowi, wsiadając do pierwszego tramwaju, jaki nadjechał. Istniały dwie możliwości: albo wyląduję nad morzem, albo pójdę na starówkę. Wysiadłam na przekopanym i zakurzonym przystanku w centrum Gdańska.

Przywitałam się ze Złotą Bramą,
pogoniłam gołębie na Długim Targu,
pozdrowiłam Neptuna,
wsłuchałam w echo obcasów niosące się pod Zieloną Bramą,
postałam chwilę nad leniwą Motławą, obserwując mewy maczające dzioby w wodzie,
obejrzałam bursztyny na Długim Pobrzeżu?

Pstryk tu, pstryk tam.
Karmelowa kawa w jednej z licznych kawiarni.
Jedno z ulubionych ciastek* w cukierni.

Zerkam na zegarek, to już trzy godziny, odkąd wyszłam z domu?! Czas wracać.

A w domu herbata i bardzo przyjemny moment: zgrywanie i przeglądanie zdjęć. Rotate, delete, crop, minęła kolejna godzina. Załóż nowy folder: Gdańsk jesienią.**

To był ładny dzień ? świeży, lśniący i pachnący wiatrem.

KAWOWA PAVLOVA

Składniki:

6 białek
300 g miałkiego cukru
łyżeczka octu z czerwonego wina
2 łyżeczki kawy rozpuszczalnej
2 łyżeczka kawy sypanej
400 ml słodkiej śmietanki
kwaskowate owoce

Białka ubijam na sztywną pianę.
Następnie, po jednej łyżce, dodaję cukier (ciągle ubijając). Trwa to bardzo długo, bowiem cukier musi się całkowicie rozpuścić, nie możemy czuć w pianie żadnych grudek. W połowie ubijania dodaję kawę rozpuszczalną. Na koniec dodaję kawę sypaną, ocet i szybko acz delikatnie mieszam masę.

Na blasze wyłożonej papierem do pieczenia formuję z masy nieduży okrąg (ok.22 cm), lekko spłaszczając wierzch.
Przez pierwsze 5 minut piekę w 180 st. C (bez termoobiegu), następnie zmniejszam temp. do 150 st. C i piekę jeszcze ok. 1 h i 15 minut (w trakcie pieczenia sprawdzam bezę patyczkiem – w srodku mam byc jeszcze lekko wilgotna). Następnie suszę bezę ok. 30 min. w uchylonym piekarniku.

Ukladam ją na paterze do góry nogami. Ubijam śmietankę (bez cukru! jeśli posłodzi się śmietankę, deser będzie zdecydowanie za słodki i mdły), po czym układam ją na bezie.

Zostawiam ciasto na jakieś 30 min. (po to, by śmietanka delikatnie wniknęła do bezy), następnie dekoruję owocami.

Uwagi:

1. to była moja kolejna , po klasycznej i czekoladowej, odsłona Pavlovej. Podałam ją z jagodami i malinami, co było strzałem w dziesiątkę, bo to najlepsze towarzystwo dla delikatnej bezy.

2. Kawowy akcent Pavlovej jest dosyć wyczuwalny, ale następnym razem wzmocnię go, dodając do śmietanki odrobinę kawy rozpuszczalnej, a na wierzchu ułożę prażone orzechy laskowe, odrobinę polewy czekoladowej i coś kwaśnego (może żurawinę?). I to będzie moja jesienna, intensywnie kawowa Pavlova.

* tym razem padło na gniazdko parzone: niepozorne, brzydkie ciastko, którego nigdy bym nie spróbowała, gdyby nie Tomasz. To on, blisko dwa lata temu, w podziemiach gdyńskiego dworca kupił mi pierwsze ciastko gniazdko, uświadamiając mi, że to nie jest kawałek suchego ptysiowego ciasta w lepkim lukrze, a pyszny, chrupiący na zewnątrz i lekko wilgotny w środku wypiek. Tomek jest ekspertem w kwestii ciastek gniazdek, bezbłędnie rozpoznaje gniazdkowe kity (pozbawione chrupkości, tłuste i lepkie bryły) i hity (vide: poprzednie zdanie). Ja zaś jestem na etapie gniazdkowej fascynacji, która objawia się tym, że smakuje mi niemal wszystko, co kryje się pod magiczną nazwą gniazdko parzone;

** a przy okazji znalazłam niepublikowane dotąd zdjęcia kawowej bezy, grubo sprzed miesiąca? Żal byłoby je wyrzucić, więc chociaż wspomnijmy tamtą słodkość.

28 komentarzy

  • 8 lat temu

    Ja jestem w stanie wiele zrozumieć i nawet chciałam napisać o pięknych miejscach z Twoich obrazów, ale teraz po tym co zobaczyłam???
    Serwować Pavlową o 22;00 prawie to po prostu … podłość ludzka nie zna granic o!!! Tyle napiszę oburzona pozdrawiam

  • 8 lat temu

    Przy następnej okazji, jak będę w pobliżu gdyńskiego dworca, to kupię sobie gniazdko parzone. Lubię je bardzo, ale zawsze się nimi okropnie wysmaruję:) prawie jak pączkiem:)
    Pavlowa prezentowana na fotce na pewno by mi posmakowała. Ta planowana z orzechami i czekoladą również:)
    Fajnie, że miałaś miły dzień fotografując Gdańsk. Prawda, jak ten czas szybko leci, gdy robimy coś przyjemniego?

  • 8 lat temu

    Hmmm, zafundowałaś nam spacer z przewodnikiem 🙂 A ja tak dawno nie byłam w Gdańsku…. :/ ehh

  • 8 lat temu

    Aniu, taką letnią bezą nas katujesz? 😀 Piękna i kusząca, to jednak mało powiedziane…

    Ps. Byłaś o krok ode mnie. No tak bliziutko i sama kawę piłaś…

  • 8 lat temu

    a u mnie śnieg i nie ma słońca ale twoje zdjęcia wniosły mi go trochę 🙂

  • 8 lat temu

    Wow !:)
    Piekne zdjęcia naszego pieknego Gdańska :))
    I o krok ode mnie również…;))

    Pavlova, ach i to jeszcze kawowa, mniam! :)))

  • 8 lat temu

    Aniu kochana, ja tak z doskoku: Pavlowa zrobilas, no pieknie – ale mam smaka, obiecuje sobie bowiem od czerwca ze zrobie, a tu juz prawie dobrych owocow na nia nie ma, a Ty jeszcze kawa (kawowa dziewczyno!) kusisz!
    :*
    PS. Lukasz wrocil, ale ja pojechalam, chyba Ci nie napisalam w koncu bo wszystko w biegu; zaraz lece do 'dunkin donuts' na sniadanie 🙂

  • 8 lat temu

    Ja się wybieram już od kilku dni "łapać chwile", ale wciąż mi nie po drodze. Ale… las się już dał obfotografować. Nawet rudzik ładnie zapozował dzióbkiem 🙂

  • 8 lat temu

    O, jak ja lubię tak zdjęcia!!! Bardzo:)
    I taką pavlovą. Z malinami.
    Bardzo:)
    PS Właściwie to mój popisowy deser;-)

  • 8 lat temu

    strasznie fajnie jest na Twoich zdjęciach zobaczyć te szczegóły, na które samemu zwraca się jakoś tak większą uwagę spacerując miastem. sama nie wiem, czemu, ale każda najmniejsza, a nawet trywialna rzecz potrafi być magiczna, szczególnie w słoneczne dni. Aniu, po prostu musimy się umówić na wspólny spacer i już ;)))

  • 8 lat temu

    Zachciało mi się Gdańska. W moim przypadku to o wiele trudniejsze do zrealizowania niż jakikolwiek ciacho. Czasem myślę, że powinnam mieszkać w Trójmieście…

  • 8 lat temu

    13tko, pociesz się, że ja tę Pavlovę tez jadłam miesiąc temu 😛

    Kasiac, gniazdka rulez! A wiesz, ja gniazdka rwę, lubię je jeśc fragmentami.

    Raicloud, taki mały spacerek to był 🙂

    Małgosiu, a wiesz, że myślalam o Tobie? Ze fajnie byłoby teraz do Ciebie napisać, spotkać się na kawce. wiedziałam,że gdzieś blisko mieszkasz… Ale Ty przecież pracujesz, prawda?

    Miętówka22, tu na szczęście śniegu BRAK!

    Majano, nie wiedziałam, że i Ty tak blisko starówki mieszkasz! To ci heca 🙂

    Basiu, a gdzie Ty się podziewasz, kochana??? Strasznie mnie zaciekawiłaś! Dunkin donuts, powiadasz…? 😉

    Oczko, ja do łapania chwil chyba rok cały się zbierałam! Udało się, choć nie do końca tak, jak chciałam.

    Delie, Pavlova to właściwie także mój popisowy deser, zawsze robi wrażenie i wszystkim smakuje. Mam w głowie mnóstwo pomysłów na kolejne jego odsłony 🙂

    Ally, ja jestem gotowa!

    I.nna, ale tu aż tyle kawiarni nie ma! 🙂

    Pozdrowienia ciepłe, dziewczyny!

  • 8 lat temu

    Byłam w Gdańsku na kilkugodzinnej wyprawie w czasie pobytu Openerowego w lipcu 🙂 napatrzeć się nie mogłam, takie piękne miasto 🙂
    ale Twoja Pavlova też mu nie ustępuje ;)))

  • 8 lat temu

    Na szczęście u nas też powoli wychodzi słońce 🙂 Ale weekend był deszczowy 🙁

    Fajne zdjęcia. Swego czasu też oswajałam Trójmiasto – niestety nie zdążyłam do końca…

  • 8 lat temu

    Pięknie łapiesz chwile… Patrzę na zdjęcia, czytam Twój opis i przypominam sobie nasz ubiegłoroczny urlop nad morzem i wycieczkę tramwajem wodnym z Helu do Gdańska. Starówka jest piękna.

    Pavlowa też cudna i kusząca i byłaby dla mnie znacznie prostsza w realizacji niż powtórna wycieczka do Gdańska z moich Beskidów, ale na razie sobie tylko na nią popatrzę i znów poczekam rok na świeże owoce które do niej pasują (jeszcze Pavlowej nie piekłam ani nie próbowałam, chociaż już tak długo się do niej czaję…)

  • 8 lat temu

    Aniu zabierz mnie na specaer i karmelkową kawę. Ale byłoby fajnie.
    Piękny deser, bardzo kobiecy;
    Miłego tygodnia Ci życzę
    M.

  • 8 lat temu

    Taki spacer to bez wątpienia bezcenne chwile, tym bardzie że pogoda coraz częściej będzie nas do tego zniechęcać. A pavlova prezentuje się przeuroczo.

  • 8 lat temu

    Aniu, kawiarni może nie aż tyle, ale morze jest 😉

  • 8 lat temu

    A ja w niedzielę zrobiłam klasyczną Pavlovą z mandarynkami. Nie wiem jeszcze jak smakuje, bo jedną oddałam na pocieszenie takiemu jednemu szpitalnikowi co ma dzis operację. Dzis będziemy próbować drugiej.

  • 8 lat temu

    wspaniałe ujęcia, widac, że Gdańska o tej porze roku jest bardzo urokliwy

  • 8 lat temu

    Dzień piękny, zdjęcia też, zdanie się na przypadek, to coś co uwielbiam, a ten deser…. Cudo!

  • 8 lat temu

    Ty mi tu Gołego Pana nie podrywaj pozdrowieniami dobra ;P?!
    ja na "moją" starówkę mogę iść pieszo, kilka kroków i jestem, ale nawet na te kilka kroków nie mam czasu, muszę w końcu się tam wybrać…
    na ciacho do ciebie 😉

  • 8 lat temu

    Aniu, Ty to masz oko i nie tylko oko, ale i język i rękę by te chwile co to Ci w oczko wpadną, pięknie opisać – wiesz, jak Cię czytam, to mam wrażenie jakbym tkany gobelin ze słów i obrazów widziała … ciepło mi u Ciebie :* Dziękuję :***

  • 8 lat temu

    Mirabelko, a ja tak chciałam być na Openerze, a jak zwykle się nie udało…

    Anczito,a masz jakieś efekty oswajania Trojmiasta (w aparacie)? 🙂

    Edysiu, ja też uwielbiam starówkę gdańską, ma swój klimat, prawda? Wiesz, ta Pavlova świetnie smakuje z mandarynkami z puszki, bo są lekko kwaskowate i delikatne w smaku.

    Moniko, mało powiedziane, że byłoby fajnie, bo byłoby super! :)))Właśnie, Pavlova jest taka kobieca… Pewnie dlatego, że wymyślona z myślą o kobiecie!

    Nino, dziękuję 🙂

    I.nna, dokąłdnie rozumiem, o co Ci chodzi 🙂 Nie zamieniłabym morza na tysiac kawiarni…

    Argillae, daj znać, jak spróbujesz. Ciekawa jestem Twego zdania, zwłaszcza, ze zrobiłąś z mandarynkami. Dla mnie to bardzo zacne połączenie smaków.

    SanFran, zapraszam do Gdańska na spacerek! 🙂

    Krokodyl, dziękuję Ci 🙂

    Aga, póki co Goły Pan nie ma obrączki, więc go pozdrawiam za kazdym razem, gdy przechodzę obok 😛

    Tili, DZIĘKUJĘ! Jej… Piękne komplementy mi prawisz, kochana. Aż się czerwienię w duszy.

    Pozdrawiam Was ciepło, jesiennie…

  • 8 lat temu

    bardzo ladne zdjecia..a pavlova tylko morze byc pyszn!

  • 8 lat temu

    Dziękuję Ci! 🙂

  • 8 lat temu

    Fascynację gniadzkami przeżywałam dobre 8 lat temu*:)
    Zazdroszczę Ci takiego właśnie dnia.

  • 6 lat temu

    Trafilam na twoj piekny blog i zachwycily mnie moje stare katy. Chadzalam uliczkami Gdanska do szkoly sredniej, a mieszkalam w Sopocie. Pavlova jest bardzo bliska memu sercu bo spora czesc zycia spedzilam w Australii. Do dzis na kazda wieksza rodzinna okazje robie to wspaniale ciasto/deser. Twoja wersja wyszla pieknie!

Odpowiedz na „AnonimAnuluj pisanie odpowiedzi