Gruszka była kobietą

4 września 2009

Nieubłaganie zbliża się jesień.
W głębi duszy się z tego cieszę, bo lubię tę cichą przemianę, jaka dokonuje się w przyrodzie u schyłku lata. Ciepło letnich dni powoli gaśnie, promienie są coraz niżej, a głęboka, przebrzmiała zieleń roślinności przechodzi w beże i brązy.

A potem pustoszeją pola. Powoli cichnie warkot kombajnów, znikają ostatnie bele siana.
Odsłania się czarna, wilgotna ziemia. Chwilami, gdy czuję jej ciężki zapach, mam ochotę klęknąć i wdrapać się paznokciami w jej wnętrze* by czuć jej miękkość i siłę.

I te się wrony… Siadają na akacjach przy bramie i kraczą od bladego świtu. Dzień, w którym po raz pierwszy wyrywa mnie ze snu posępne kraaa kraaaaaa to dla mnie pierwszy dzień jesieni. Nawet trochę to lubię.

I jak to jest, że po pierwszym września powietrze ma całkiem inny zapach niż to sierpniowe? Pojawia się w nim chłodna nuta – pewnego rodzaju bolesna rześkość, która kłuje w nozdrza, jeśliby wziąć głębszy oddech.

A gdyby o poranku spróbować wejść w schłodzone rosą źdźbła trawy, stopy zmarzną momentalnie i trzeba będzie co najmniej jednego kubka gorącej herbaty, by się ogrzać. Bo choć słońce bardzo się stara i wytęża wszystkie siły by grzać tak, jak w sierpniu, to jednak szybko daje za wygraną i słabnie.

Jesień to także wstęga szarego dymu, która oplata okolicę. Lubię jego zapach ? w połączeniu z aromatem ziemi i krakaniem wron tworzy bardzo nastrojową całość.

I wreszcie jesień to gruszki zbierane prosto z drzewa.

Lubię gruszki, bo ładnie brzmią, ładnie wyglądają i smakują. Ze względu na fakturę ? miękkość i delikatność ? uważam je za najbardziej kobiecy owoc. W odróżnieniu od twardych jabłek, gruszki łagodnie poddają się moim zabiegom, są cierpliwe i uległe.**

Przedwczoraj zerwałam z drzewka ostatnie owoce.
Wczoraj upiekłam tartę. Zjadałam ją na werandzie, w cieple wrześniowego popołudnia, ciesząc się ostatnimi przebłyskami lata.

Dziś obudziła mnie szarość.

TARTA Z GRUSZKAMI I CZEKOLADĄ

Składniki:

porcja kruchego ciasta wg mojego przepisu

na farsz (podaję za Hanią z GP, z moimi modyfikacjami):

115 g startej czekolady deserowej
4 gruszki
125 ml śmietany kremówki
2 jajka
3 łyżki stołowe cukru
trochę soku z cytryny

Przygotowuję kruche ciasto (wg podlinkowanego przepisu). Wykładam nim formę o średnicy 25 cm i podpiekam 15 minut w temp. 200 st. C.

W czasie, gdy ciasto się podpieka, obieram gruszki, przecinam ja na pół i usuwam gniazda nasienne. Nacinam wzdłuż na cienkie plasterki i skrapiam sokiem z cytryny, by nie sczerniały. Śmietanę mieszam mikserem z jajkami (najpierw miksuję jajka, by białko złączyło się z żółtkiem, następnie chwilkę mieszam je ze śmietaną).

Na podpieczony spód wysypuję tartą czekoladę. Na czekoladowej warstwie układam połówki gruszek. Jajeczno-śmietanową masę wylewam dokoła gruszek, uważając, by nie zalać od góry owoców. Wystające wierzchołki gruszek posypuję brązowym cukrem.

Piekę przez kolejne 30 minut w temperaturze 180 st. C.

Uwagi:

1. Hania, która podała przepis na GP uprzedziła, że ciasto zrobione wg podanej receptury jest miękkie. W związku z tym, zrobiłam kruche wg mojego przepisu, podpiekając uprzednio spód (zawsze to robię).

2. Wg mnie czekolady mogłoby być tu trochę mniej (choć domownicy na jej nadmiar nie narzekali 😉 Zmniejszenie ilości czekolady uwydatniłoby smak gruszek, a na tym smaku zależy mi najbardziej.

3. Tarta zniknęła od razu. I wcale się nie dziwię, bo płynna czekolada w połączeniu z delikatną gruszką tworzy fantastyczny duet. Zarówno gruszka, jak i czekolada, rozpływają się w ustach, dzięki czemu ich smaki idealnie się przenikają. Lekki kontrast dla tej miękkości tworzy kruche, mocno maślane ciasto.

Pyszna sprawa!

* pamiętacie jedną z bohaterek ?Stu lat samotności?, która zjadała garście ziemi? Ta scena najmocniej utkwiła mi w pamięci, jest w niej jakaś siła;

** nie sugerujcie się tym opisem, moim modelem kobiecości nie jest uległa, cierpliwa i łagodna kobietka, ale – jak by nie było ? kobiecość kojarzy się z takimi właśnie cechami;

***
I bardzo chciałam podziękować Ally za:
i miłe słowa. To bardzo miłe…:)

60 komentarzy

  • 8 lat temu

    Pięknie piszesz o początkach jesieni, pięknie prezentują swoje brzuszki ciastowe gruszki… tak zrobiło mi się błogo,ciepło, domowo….Może to ta herbata z cynamonem a może…..jesień…

  • 8 lat temu

    koniecznie poprosze o przepis bo raz: to jest tarta, bo dwa: ma w sobie gruszki i trzy: czekolada, takie trio musi smakowac genialnie!

    dzisiaj wyszlam rano…boso… do naszego ogrodu… masz racje zbliza sie jesien… wielkimi krokami… potrzebowalam dwa duze kubki herbaty z sokiem malinowym by sie potem rozgrzac… a teraz mam katar…

  • 8 lat temu

    Jak pięknie, Aniu…
    Nic tylko brać kawałek tarty i czytac Cię czytać, delektując się smakiem.
    Pozdrawiam ciepłO:)

  • 8 lat temu

    ja też ostatnio zrobiłam tartę z gruszkami i czekoladą, bardziej klasyczną niż Twoja. Lubię to połączenie:) Pozdrawiam z ostatnimi promykami słońca:)

  • 8 lat temu

    Piękny opis początku jesieni. Aż czuć ją w powietrzu. Jak Ty to robisz?:)

  • 8 lat temu

    Gruszki kojarzą mi się z "Miastem Aniołów". I sceną, którą bardzo lubię, a w której Meg Ryan OPOWIADA Nicolasowi Cageowi (nie pamiętam imion bohaterów) JAK smakują gruszki.

  • 8 lat temu

    ja to lubię jesień ale tylko pogodną bo jak już pada to dopada mnie chandra 🙂

  • 8 lat temu

    Ja najbardziej w jesieni lubie poranne mgly i zapach dymu, o ktorym pisalas. No i jeszcze koncowke lata i "babie lato", ktore nieodmiennie kojarzy mi sie z obrazem Jozefa Chelmonskiego pod tym samym tytulem. Jest w nim tyle uroku…

    Zazdroszcze Ci ogrodu, tych pysznych owocow i pieknego wypieku 🙂

  • 8 lat temu

    Jesien kojarzy mi sie nieodlacznie ze zbieraniem kasztanow w jeszcze cieple lecz juz bardziej pochmurne popoludnia. Koszyki wypelnione byly nimi po brzegi kiedy razem z siostra wracalysmy do domu:)
    Gruszki w kuchni uzywam nieprzyzwoicie rzadko, sama wlasciwie nie wiem czemu. Twoja tarta Aniu, wyglada wspaniale:) juz czuje ten smak. Marzy mi sie taka weranda…
    pozdrawiam:*

  • 8 lat temu

    to jest najlepsza tarta gruszkowa jaką kiedykolwiek przyszło mi spróbować! Lepsza po prostu istnieć nie może 🙂
    Ciasto faktycznie jest trudne w obróbce, ale polecam je gorąco, bo jest niesamowitym dopełnieniem tej kompozycji smaków.

    Pozdrawiam Aniu 🙂

  • 8 lat temu

    brzmi i wygląda bardzo kusząco 🙂

  • 8 lat temu

    ja z kolei lubię te twarde odmiany, zielone, nie słodkie, te na które nikt nie chce spojrzeć, a ja je pochłaniam oczami i ząbkami 🙂

  • 8 lat temu

    Czytasz w moich myślach ;)? Też upiekłam wczoraj ciasto czekoladowo-gruszkowe, tylko nie kruche, a biszkoptowe. I właśnie za niedługo wrzucę je na bloga :).
    Cudownie to wszystko ujęłaś, najlepiej. Wyobrażając sobie ostatnio jesień, widziałam ją właśnie tak. Wstęga szarego dymu, aromat ziemi i krakanie wron.
    Też lubię jesień. Czasem nawet myślę, że bardziej niż lato…

  • 8 lat temu

    Aniu, a wiesz, że dzisiaj rano, gdy prowadziałam syna do szkoły i wdychałam głęboko rześkie, poranne powietrze – to dokładnie taka sama refleksja mnie naszła… o tym wrześniowym zapachu… Przedziwna ta natura…, albo może my tak bardzo ulegamy pewnym sugestiom…

    Tarta bardzo, bardzo mi się podoba. Chyba ze względu na tę śmietanowo – jajeczną masę. 🙂 Jest do złudzenia podobna do tej z ostatniej WC, a w tamtym cieście niezwykle mi smakowała. 🙂
    A, i jeszcze jedno… zdjęcia przepiękne! Nie mogę się napatrzeć! 🙂

  • 8 lat temu

    Masz racje Aniu, wg mnie kazda pora roku inaczej pachnie : i inaczej wtedy pachnie powietrze, ziemia, mokry las… I u nas niestety wrzesien przyniosl ze soba powiew jesieni, na szczescie bardzo delikatny jak na razie, ale jednak.
    A taka tarta z gruszkami z cala pewnoscia pomaga oslodzic pierwsze chlodne wieczory 😉

    Pozdrawiam!

  • 8 lat temu

    Aniu może się ucieszysz jak Ci powiem, że zrobiłam Twoje ciasto czekoladowe z cukinią. Wszystkim smakuje nawet tacie, który nie jest wielbicielem czekolady.

    Uwielbiam tarty, uwielbiam gruszki, więc możesz się spodziewać, że ten przepis też wypróbuję:)

  • 8 lat temu

    piekna tarta, ale jeszcze piekniejsza prawda o jesieni 🙂

  • 8 lat temu

    Ale ładne… Wszystko…!!!

  • 8 lat temu

    Też zauważam to co roku, ze z dniem 1 września powietrze pachnie już całkiem inaczej. Wilgocia, jesienią, nawet liście zaczynają lecieć z drzew z dnia na dzień.

    Też będę musiała zacząć sezon gruszkowych wypieków 🙂

  • 8 lat temu

    o matko, na myśl o tej tarcie odpływam.
    idę po gruszki.
    dziękuję 🙂

  • 8 lat temu

    było wyśmienite!

  • Alicja
    8 lat temu

    Pięknie napisałaś o zbliżjącej się nieuchronnie jesieni i przytulnie, gruszkowo tu u Ciebie 🙂 Pozdrawiam;
    Alicja

  • 8 lat temu

    Ładnie napisane! Tak ładnie, że nie mogę się już doczekać jesieni:))) Bardzo sie cieszę, że mieszkamy w takiej szerokości geograficznej, gdzie widać wyraźnie przechodzenie jednej pory roku w drugą. Jest ciekawie i różnorodnie!
    tarta koniecznie do wypróbowania, choć pierwsze w kolejce jest ciasto z cukinią!

  • 8 lat temu

    Tak a ja się nie mogę doczekać, kiedy wreszcie będę mogła obserwować te zmiany pogody, zapachu powietrza, koloru nieba i smaku owoców i warzyw! Za tym bardzo tęsknie.
    A dzisiaj D powiedział i przez telefon że w tmacie powrotu do Polski będziemy rozpatrywać cztery miasta:
    Wrocław
    Poznań
    Gdańsk
    Warszawa

    :)))) i co Ty na to Droga Aniu?

    Tarta mi sie bardzo podoba. Bardzo!

    Buziaki i miłej niedzieli mało naukowej co?

    :*

  • 8 lat temu

    Uwielbiam gruszki 🙂 Muszę koniecznie wypróbować twoją tartę, już na sam widok dostałam nagłą ochotę wgryźć się w wielką soczystą gruszkę 🙂 Pozdrawiam serdecznie =)))

  • 8 lat temu

    Szarlotku, to na pewno jesień 🙂

    Viridianko, jak widzisz, przepis juz jest 🙂

    Majano, ja też Cię pozdrawiam!

    Piegowata, widziałam już tę Twoją tartę, fajna!

    Delie, dziękuję! :)))

    Raincloud, nie pamiętam tej sceny… A "Miasto Aniołów" widziałam dwa razy! Przegapiłam.

    Miętówka22, ja czasem nawet tę chmurną jesień tez lubię…

    Majko, rzeczywiście, obraz Chełmońskiego jest bardzo nastrojowy. Właśnie taki schyłek lata lubię!

    Olu, kasztany, no właśnie! Zapomniałam o nich… Zawsze mam w kieszeniach po kilka, lubię je obracać.

    Anoushko, czyli robiłaś ją o oryginalnym ciastem? I jak, wyszło Ci? Tzn. JAKIE Ci wyszło? 🙂

    Olalala, gruszki teraz u nas popularne 🙂 Ciekawam Twego wypieku! Dziękuję Ci za ciepłe słowa.

    Małgosiu, tez dumałam nad tym, co Ty. Czy to sugestia (świadomość wcześńia), czy rzeczywiscie powietrze tak szybko się zmienia…
    Dziękuję Ci za komplementy w kwestii zdjęć – zawsze mnie mobilizuje, gdy dobry fotograf doceni moje 'obrazki'.

    Beo, w pełni zgadzam się ze wszystkim, co napisałaś 🙂

    Gatka, ucieszylam się, a jak! Zwłaszcza,ze jeszcze masz w planach kolejny wypiek ode mnie …:)

    Cudawianko, Ewelajno, dziękuję 🙂

    Kasiu, ciekawam Twoich wypieków gruszkowych 🙂

    Magdo, strasznie się cieszę! Że zrobiłaś i że Ci posmakowało 🙂 Super!

    Alicjo, dziękuję!

    Kasiu, no, to już za chwilkę się tej jesieni doczekasz, bo zbliza się wielkimi krokami 🙂

    Polko, wyobrażam sobie Twoją tesknotę… Też bym tęskniła. Jako ze na blogach istenieje silne lobby trójmiejskie, Wasz wybó nieuchronnie musi paść na Gdańsk :))) Do czego z resztą gorąco Was namawiam, bo to cudne miasto. I morze pod nosem! 🙂 Ale byłoby fajnie mieszkać w tym samym mieście, aż mi się uśmiech ciśnie na usta na samo tego wyobrażenie!
    Niedziela w rzeczy samej mało naukowa, dopiero wróciłam od przyjaciółki 🙂 Ale już zasiadam do kodeksów, nie ma lekko.
    Buziaki wielkie, kochana. I dziękuję za @!

    POzdrowienia cieplutkie zasyłam!

  • 8 lat temu

    O, Amaleno, napisałaś, gdy ja odpowiadałam na komentarze, więc nie miałam możliwości ujrzec Twego komentarza. To co, pieczesz tę tartę? 😉

  • 8 lat temu

    lovely pictures ania ^^!!

  • 8 lat temu

    Piękna! O takim cieście ostatnio marzę i śnię:)))

  • 8 lat temu

    Piękna! O takim cieście ostatnio marzę i śnię:)))

  • 8 lat temu

    dziękuję za odwiedziny. ja też przyznam, że zaglądałam do Ciebie parę razy ( ze względu na ciekawy tytuł bloga). dziś widzę pyszny przepis z moimi ulubionymi gruszkami w roli głównej do upieczenia w najbliższym czasie..
    i chyba dołączę do stałych pozycji czytelniczych!
    pozdrawiam słodko!!
    E.

  • 8 lat temu

    smakowicie wygladajaca tarta, piekna pochwala jesieni, szkoda, ze po niej nie nadchodzi od razu wiosna 😉
    pozdrawiam
    ps. dla Polki
    jako trojmieszczanka z urodzenia i z zameldowania (nieustajaco), goraco polecam … Wroclaw 🙂

  • 8 lat temu

    Rany jakie Ty przepiękne zdjęcia robisz!!! Będę zaglądać bo już sobie wyobrażam jesień w Twoim obiektywie pozdrawiam serdecznie
    ps
    słodkościami delektować się nie będę bom postanowiła na dietę tej jesieni przejść

    wiem głupi pomysł zwłaszcza że ja tak lubię jeść ;))

  • 8 lat temu

    Aniu, sliczne te gruszkowe zdjecia, a wiesz ze mi na biurku gruszka lezy… Podoba mi sie to ciasto, robilam podobne ale bez kremu, czas na zmiany!

    A ja Aniu 'prawie' po przeprowadzce i w trakcie najgorszego – szukam mieszkania, oj i narzekam i sie wsciekam 🙂 Ale w Pradze tez jest fajnie, normalnie europejsko 😀
    Sciskam Cie!

  • 8 lat temu

    Ten zapach jesieni i chłód wrzesniowy to nic innego jak oddech lodowatej tundry. Pojawia sie nagle i bierze wszystko momentalnie w swoje posiadanie. Kwiaty więdną i liście żółkną ze strachu przed nim. A "Sto lat samotności" pamiętam! Co prawda już nidokladnie, bo tą książkę też czytalem jakieś 20 lat temu (jak Zorbę) ale zdaje sie że dziewczyna, ktora jadła ziemię miala na imię Rebeka.. Przez Ciebie mam znów ochotę na Marqueza i na tartę gruszkową oczywiście 🙂

  • 8 lat temu

    To chyba Rebeka Buendia jadła ziemię, tak dawno tego nie czytałam.
    Ale u Ciebie refleksyjnie, jakie śliczne fotki, tarta wygląda fantastycznie, gruszki, czekolada, śmietankowy krem, czego chcieć więcej
    Pozdrawiam 🙂

  • 8 lat temu

    Ten schyłek lata zapamiętam na długo. Zapach ziemi na przełomie sierpnia i września jest niesamowity. Słodki? Mokry? Gorzkawy? Jeszcze miesiąc temu, kiedy na sąsiednim polu rosło zboże pachniało lekko sianem, świeżością. Teraz jest inaczej. Troszkę ciężej, ale zupełnie natualnie.
    Gruszka zdecydowanie jest kobieca i dojrzała. Podobnie kojarzą mi się śliwki,brzoskwinie. Jabłko bardziej jeszcze niepokorne, niespokojne 🙂
    Bardzo lubię czytać Twoje listy. Bardzo. I myśleć gdzieś obok.
    Tarta zachwycająca – czysta, idealna, ciepła, domowa.

    I tu obok te kodeksy… Jakie cudowne przeciwności. Skrajności.
    Lubię nasze warstwy. Warstwy wrażliwości, świadomości, kobiecości i rozsądku, organizacji, planowania.
    Można Cię słuchać i zawsze jest jeszcze tyle do odkrycia.

    Nie jestem u Ciebie po raz pierwszy. Zapamiętałam segregatory, samotność, która nie pali jak ogień, cukinie, ciasteczko czekoladowe.
    Twoja przyjaciółka ma szczęście 🙂

    Pozdrawiam i spokojnych snów życzę…
    M.

  • 8 lat temu

    Gine, Sangiune, thanks! 😀

    Enchocolatte, miło mi, że tu zajrzałaś! Tak to wyglada, że między pierwszą wizytą na blogu a pierwszym komentarzem z reguły mija sporo czasu. Ja komentuję dopiero, gdy trochę bardziej się gdzieś zadomowię.

    Leloop, dzięki! I proszę mi tu Polki nie zwodzić, Trójmiasto rulez! 🙂

    13-tko, dziękuję za odwiedziny! I za te miłe słowa wszystkie…:)

    Basiu, nie zazdroszczę Ci… Szukanie mieszkania to rzeczywiście srednia przyjemność, ja jestem strasznie zadowolona z faktu, że nam z mieszkaniem sprawy ułożyły się lżej, niż zakładałam – bez szukania, bez wertowania ogłoszeń i zdania na łaskę i niełaskę wynajmujących.
    A ja mam ochotę na gruszkę, ale taka twardą – najbardziej lubię je, gdy są jeszcze zielonkawe 🙂

    Desmondzie, lubię Twoje naukowe uzasadnienia, które jednak przy tym bardzo poetycko brzmią – "oddech lodowatej tundry" :)I tak, zgadza się!Przecież ziemię jadła Rebeka! Kompletnie nie mam pamięci do imion, nazwisk bohaterów…

    Felluniu, dziękuję za podpowiedź. Masz niesamowitą pamięć, skoro nawet nazwisko bohaterki pamiętasz… Mi wszystko ulatuje, niestety. dziękuję za ciepłe słowa!

    Moniko, jestes niesamowita. Już Ci to pisałam na blogu, ale muszę się tu powtórzyć przy okazji Twego cudnego, długaśnego komentarza-listu. Czytałam go dwa razy i za każdym robiło mi się ciepło na sercu. Świetnie piszesz o warstwach i skrajnościach – cos w tym jest! A najmilsze jest odkrywanie kolejnych warstw u człowieka i to zaskoczenie, które czasem przychodzi.
    W pełni się z zgadzma z Twoim kanonem kobiecych owoców 🙂 Brzoskwinia to kwintesencja zmysłowości!
    W sierpniu, podczas rowerowych przejażdzek, wywąchałam cały zapach siana z pól…:) Teraz tez wącham, ile wlezie, bo niebawem skończą się moje rowerowe wycieczki.
    Pozdrawiam cieplutko i DZIĘKUJĘ!

  • 8 lat temu

    Aniu, a ja tę tartę znam i uwielbiam!!! Przepis na nią nie znalazł się jeszcze na moim blogu chyba tylko dlatego, że zawsze za szybko znika i nigdy jeszcze nie udało mi się jej zrobić zdjęcia. A przynajmniej nie takiego, z którego byłabym wystarczająco zadowola, bo jedno bardzo stare zdjęcie gdzieś tam jednak chyba mam 😉

    Jak zawsze, pięknie piszesz. Coraz częściej myślę, że mamy podobną wrażliwość na świat, wiele rzeczy postrzegamy w ten sam sposób. Tyle tylko, że ja nie umiałabym niestety tak pięknie ubrać tego w słowa…Zazdroszczę talentu!!!

    P.S. Czy już pisalam Ci, że często drukuję sobie Twoje teksty, tak bardzo lubię do nich wracać.

    Buziaki :-***

  • 8 lat temu

    Karolciu, nie masz pojęcia, jak mi się miło zrobiło czytając Twe post scriptum!!!

    Bardzo chciałabym ujrzeć zdjecia Twojej tarty, bo mogę się założyć, że bylyby świetne.

    Pozdrawiam jesiennie, trochę nostalgicznie 🙂

  • Anonimowy
    8 lat temu

    Aniu,

    a jaka to ma być smietana, kremówka??

    Gosia

  • 8 lat temu

    Gosiu, zgadza się, ja dawałam kremówkę.

  • Anonimowy
    8 lat temu

    Dziękuję Aniu,

    a jajka ubić najpierw i stopniowo dodawać śmietanę?

    Gosia

  • 8 lat temu

    A ja się tu zadamawiam 🙂
    Gruszkowo, pomidorowo, domowo.
    Ciepłe pozdrówka
    M.

  • 8 lat temu

    Gosiu, przepraszam za opóźnienie w odpowiedzi… Najpierw zmiksowałam jajka (taka niby-pianka się z nich zrobiła, bo miksowałam całe jajka- nie ma potrzeby oddzielac białek). POtem do masy dodałam śmietankę i chwilę miksowałam, by skłądniki się wymieszały. Jako że śmiatanka pełni tu z jajkami rolę 'spajacza' gruszek (ścina się przy pieczeniu), nie musi być ubita, wystarczy ją tylko wymieszać.

    MOniko droga, za to, że jesteś tu u mnie, po prawej stronie, naprawdę nie musisz dziękować. B. się cieszę, że odkryłam Twego bloga i mogłam umieścić do w najważniejszych linkach 🙂

    Pozdrawiam!

  • 8 lat temu

    Aniu, dziś upiekłam tę tartę – a jakże…! Ale…
    Ktoś kupił mi gruszki i były taaak twarde, że dojrzewaja na balkonie. Wrzuciłam za to w to miejsce borówke amerykańską, a śmietana była 18-stka i… jeszcze wciąż jest PYSZNE:) Z
    gruszkami też zrobię:)
    Miło mi CIę czytać i robić pyszności od Ciebie:)

  • 8 lat temu

    Ewelajno, baaaaaardzo się cieszę, ze ją upiekłaś.z borówką musiała smakować świetnie! Tak sobie myślę, że naprawde twarde gruszki można wczesniej trochę podgotować, by zmiękły.

    I cieszę się jeszcze z tego, że przetestowałas wersję z 18tką, bo ja się obawiałam eksperymentów przy pierwszym razie i dałam kremówkę, tak jak reszta. Ale 18tka jest chyba zbyt kwaśna, tzn. wymaga lekkiego osłodzenia, co?

  • 8 lat temu

    Kochana, skoro posypałam borówkę demerarą to… dla mnie to było baardzo dobre i nie za słodkie ale rozpływałam się nad smakiem i Towarzystwo Degustujące również – przecież pod spodem jest jeszcze czekolada(u mnie 45%, gorzka nie pasowałaby). Było pyszne choć z gruszką wygląda dostojniej – jeśli tak to moge nazwać, ale… POLECAM Z RADOŚCIĄ:)

  • 8 lat temu

    Aniu, fantastyczny blog! Dzieki za wizyte na moim i mily komentarz! Pozdrowienia z Las Vegas.

  • 8 lat temu

    Aniu, dzisiaj piekłam. 🙂 Pycha! 🙂

  • 8 lat temu

    "Przybiegłam" do Ciebie pooglądać . Klimatycznie tu. 🙂
    Nie prowadzę bloga kulinarnego, ale gdy czytam o tych wszystkich pysznościach …

    znów zaczynam sobie obiecywać, że w końcu nauczę się gotować !

    Smakoszem jestem na pewno 🙂

    pozdrowienia

  • 8 lat temu

    Ewelajno, bardzo mnie kusi ta boróweczka 😉

    Sylwio, dziekuję Ci za miłe słowa! I za odwiedziny…:)

    Małgosiu, baaaaaardzo się cieszę, ze się skusiłaś! No i że Ci smakowała, to jest najważniejsze. Buziaczki 🙂

    Zeruyo, jak miło, że jesteś.wiesz, nawet gdybym nie gotowała, to tez bym siedziała w przepisach i ogladała, czytała. Bo też to uwielbiam.

    Pozdrowienia ciepłe!

  • 8 lat temu

    Dokładnie.
    W pierwszym września nie wyczuwam już lata to pewnie też przez to,że zaczyna się szkoła czyli koniec wakacji.Tak podświadomie mi coś podpowidada,że to już koniec.
    Pozdrawiam.

  • Anonimowy
    8 lat temu

    I will not agree on it. I regard as precise post. Specially the title attracted me to review the sound story.

  • Anonimowy
    8 lat temu

    Genial dispatch and this post helped me alot in my college assignement. Thanks you seeking your information.

  • 7 lat temu

    Przepiękna notka, teraz wprawdzie do jesieni daleko, ale ostatnio w natłoku trudnych spraw zapominam, jak poczuć smak codzienności… Dziękuję za przypomnienie…

  • 5 lat temu

    I agree with a lot of what you're saying here but it could do with more detail. They stayed away in droves.

  • 5 lat temu

    To wzięło mi wieki, aby odkryć swoją witrynę. Wreszcie. To jest tylko informacja szukałem.

  • 3 lata temu

    Witam, jeśli dam śmietankę 18% to bardzo tarta utraci w smaku? Jak myślisz?

Zostaw komentarz