4 czerwca 2009
Podoba mi się wspólne świętowanie ważnych dla państwa wydarzeń. Tak niewiele jest w historii Polski momentów, z których możemy się cieszyć, na myśl o których nie czujemy rozgoryczenia i żalu, a wyłącznie czystą, prostą radość i dumę. Że się udało, że to dzięki nam. I choć oczywistym jest, że sama nie mam żadnego udziału w przemianach, które dziś świętujemy, to czuję wzruszenie, gdy nagle ? choćby przez chwilę ? mogę poczuć się cząstką czegoś większego, że przez chwilę jesteśmy my, nie ja. W 1989 roku miałam pięć lat (a właściwie 4 i pół roku) i chodziłam do przyszkolnej zerówki*. Leciał mi już drugi rok pobytu wśród sześciolatków, bo w W., gdzie wtedy mieszaliśmy, przedszkole było dopiero w budowie.* To chyba w 1989 roku zrodził się mój pierwszy pomysł kulinarny: na domową watę cukrową. Wykonanie było proste: wystarczyło wymieszać dokładnie paczkę waty i kilka łyżeczek cukru. Jakież było moje zdziwienie, gdy po spróbowaniu okazało się, że wata jest niejadalna i w niczym nie przypomina słodkiej waty, którą kupowała mi mama! W 1989 roku nie miałam pojęcia o gotowaniu i wind of change, który dotarł do Polski. Nie wiedziałam, z czego robi się watę cukrową, nie wiedziałam, co kryje się pod słowem polityka.
Dziś wzruszam się na myśl o tym, co wydarzyło się dwadzieścia lat temu, gdy ? niczego nieświadoma ? zajmowałam się domową produkcją waty cukrowej. A w ramach symbolicznego uczczenia dzisiejszego dnia, prezentuję me śniadanie w patriotycznych barwach** (choć o niezbyt patriotycznym rodowodzie, ale nie spodziewajcie się, że będę jeść na śniadanie bigos ;).

SAŁATKA CAPRESE
Składniki:
mała kulka mozarelli z zalewydojrzały pomidor
kilka listków bazylii łyżeczki oliwy 1 łyżeczka octu balsamicosól i pieprzPomidora i mozarellę kroję w dość cienkie plastry. Listki bazylii przerywam na pół. Układam na talerzu plasterek pomidora, mozarellę, listek bazylii aż do wyczerpania składników. Posypuję świeżo startym pieprzem i solą. Polewam sałatkę oliwą i skrapiam balsamico (choć ideałem byłoby wymieszanie ich w oddzielnej miseczce, razem z przyprawami – nie robię tego z lenistwa). Uwagi: nie miałam balsamico, na czym moja caprese bardzo ucierpiała, bo sama oliwa to nie to samo, tu potrzeba kopnięcia, mocnego akcentu. Jak widac, pomidor jeszcze daleki od ideału… A mozarella okazała się nie być tak puszysta i delikatna, jak ta, którą kupowałam rok temu. Ale nie zmienia to faktu, że całośc jest pyszna i niezwykle sycąca. Zawsze kojarzy mi się z latem, bo pachnie i smakuje jak ta pora roku. Aha, polecam kawałek ciabatty do wytarcia resztek pysznego sosu z talerza!

* trzeci rok spędziłam już w prawdziwej zerówce w nowym, lśniącym przedszkolu, które jako pierwsi zapełnialiśmy rysunkami i ludzikami z kasztanów
** no dobrze, barwy też nie stuprocentowo patriotyczne, bowiem wkradła się zielona bazylia; ale nie mogłam jej tak po prostu ominąć, bo to już nie to?

23 komentarze

  • 8 lat temu

    Mmm! w prostocie piekno…i smak:) Patrząc na te zdjecia juz jestem gloda:)
    pozdrawiam

  • 8 lat temu

    Haha, fajna ta Twoja wata cukrowa ;)))). Ciekawe co by było, jakbyś wpadła na pomysł zrobienia ciepłych lodów…
    Mnie w 1989r. w ogóle na tym świecie nie było, więc trudno mi się do tego odwoływać, a szary świat PRL-u, który tego 4 czerwca nabrał koloru, znam tylko z opowieści i powiedzenia: 'masz łeb jak sklep za czasów komuny' ;)… Nie mniej jednak, fajnie poczytać sobie takie perypetie osób, które są w tych sprawach bardziej obyte, bo jedynym przełomowym przeżyciem w moim życiu jest zmiana wieku z XX na XXI i najdłuższe w ciągu ostatnich kilkuset lat (chyba) zaćmienie słońca, którego nie pamiętam (nie skupiłam się na samym zaćmieniu, a czarnych szkiełkach w kształcie prostokąta, które kupiła mi mama – sprzedawali na rynku i koniecznie chciałam je mieć! Pamiętam każdy moment przed (ubrana byłam w żółtą koszulkę) i po, a te głupie 8 minut wyleciały mi z pamięci…).

  • 8 lat temu

    bardzo jestem ciekawa, czy się kiedyś spotkałyśmy obok uczelni 🙂 powinnyśmy sądząc po tym, ile lat wtedy miałaś 😉 witaj w klubie 😛

  • 8 lat temu

    dziś idąc na uczelnie zobaczyłam wielki plakat "4 czerwiec 1989" i pomyślałam sobie: "miałaś wtedy 4 lata, nie wróć 3,5 roku, nawet nie wiedziałaś, że żyłaś w czasach komunizmu, nie wiedziałaś co to oznacza"…

    a co do Twojej waty cukrowej- pomysłowym dzieckiem byłaś ;p

  • just_ice
    8 lat temu

    dziękuję za ten wpis.

  • 8 lat temu

    rocznica mnie troche ominela, bo znow bylam w podrozy. zapodalam jednak kilka serwisow internetowych. na tych zagranicznych sie wogole sprawa nie przejeli. no coz, chyba nalezymy do nielicznych narodow, ktore maja gleboka potrzebe rocznicowych egzaltacji. ale milo, ze ludzie jakas refeleksje odczuwaja.
    tez bylam mala w tamtych czasach i jedyne, co pamietam, to walesa, urban (moja siostra nazywala go wujkiem;), jaruzelski, papiez, wyjazdy na wczasy pracownicze z rodzicami nad morze i mundurki. nosilam je w I klasie i zaraz potem je zniesli.
    te pierwsze lata po upadku komuny lepiej pamietam, np. bazar pod palacem kultury, gdzie kupowalismy produkty z krajow post-radzieckich, takie male suszone banany chociazby:) dawno ich nigdzie nie widzialam…
    pozdrawiam serdecznie:)

  • 8 lat temu

    No i wygląda na to, że ja najstarsza, bo miałam wtedy już 12 lat i dość dobrze pamiętam porozwieszane wszędzie plakaty z Wałęsą stojącym obok kandydatów do sejmu i napisem Solidarność. Nie wspominając już o piosenkach Jacka Kaczmarskiego puszczanych ze starego magnetofonu Grundig.
    A śniadanie – to miło, ze w narodowych barwach i jeszcze milej, że takie smaczne

  • 8 lat temu

    Aniu, dziekuje za wpis – mysle ze jest/bylo co swietowac (niewazne czy pamietamy czy nie)… Niestety tamten przelom, mimo ze bylam juz w podstawowce, kojarzy mi sie tylko z dobrami konsumpyjnymi jakie pojawily sie w sklepach i na targach.
    Twoja salatka, jak dla mnie, idealna na tak uroczysta chwile i wyobraz sobie, ze tez zrobilam pomidorowo-serowo-zielone polaczenie na wczorajszy "wolnosciowy" piknik w Jerozolimie… Usciski 🙂

    PS. Twoj pierwszy pomysl kulunarny jest fantastyczny 🙂

  • 8 lat temu

    uwielbiam Twoje poczucie humoru!! :-))

  • 8 lat temu

    Aniu, jeszcze biało-czerwonego drinka "Teraz Polska" (warstwa syropu malinowego z tabasco i warstwa czystej wódki) można wypić, zwłaszcza że zimno!

  • 8 lat temu

    Olu, ja tez już jestem głodna patrzac na te zdjecia 😛

    Olalala, ciepłe lody to już łatwizna, pewnie skończyłoby się na podgrzaniu zimnych 🙂 Nie wiedziałam, że jesteś taka mlodziutka 🙂

    Ally, a studiowałaś w Gdańsku? Jesli tak, to rzeczywiscie mogłyśmy się mijać! 🙂

    Aga-aa, ja mam podobnie… Dobrze, że są te plakaty. Można na chwilę podumać nad przeszłością!

    Just_ice, b. mi miło 🙂

    Aniu, ja też miałam mundurek w pierwszej klasie! 🙂 Potem się skońćzyły, a szkoda. Fajny miałam fartuszek.

    Kb, dzięki temu pamiętasz już conieco i możesz poszczycić się innymi wrażeniami, niż np. ja 🙂

    Basiu, a wiesz, ja wcale nie odczułam tego, ze dóbr nam w Polsce przybyło po przełomie. Ale to pewnie dlatego, że byłą zbyt mała, by o jakiekolwiek dobra się troszczyć… 🙂 Zazdroszczę CI pikniku! A tak swoją drogą, zobacz, jak to niesamowicie brzmi "piknik w Jerozolimie". Dla Ciebie to codzienność, dla mnie bajka.
    O proszę, to nawet rzodkiewki tam są, na dodatek z ziemią, niewyszorowane! Ciekawam Twojej rzodkiewkowej notki 🙂

    An-no, fajny pomysł 🙂 Ale z tego co wiem to Teraz POlska składa się tylko z soku i wódki, a Wściekły Pies ma dodatek tabasco. Przynajmniej w takiej wersji spijałam je w Żaku, w gdańskim klubie studenckim 😉

    Pozdrowienia cieplutkie!

  • 8 lat temu

    Aniu, to ja sie U Ciebie znow wpisze: ach powiem Cie, ze "piknik w Jerozolimie" to tez dla mnie momo ze realny, to nadal brzmi odlotowo 🙂
    Ach planuje te kolejne wpisy, w koncu lato zapowiada mi sie niezle zdelokalizowane…

    Rzodkiewkami sama bylam zaskoczona, a z wymienionych to jagodki lubie (w licznie pojedynczej i bez zdrobnienia), nie trzymam Cie w niepewnosci 🙂

  • 8 lat temu

    Basiu, ale fajnie, ze już rozwiałaś me wątpliwości 🙂 Ślicznie!

  • 8 lat temu

    Aniu, no właśnie – ja też pijałam tego drinka w wersji podstawowej, w Krakowie, ale gdzieś się na ten dodatek tabasco załapałam, nie wiem już gdzie. To dla wzmocnienia charrrrakteru zapewne 😉

  • 8 lat temu

    Pomysłowym dzieckiem byłaś !:)) Swietny pomysł z tą watę he he 😉

    Wspaniała sałatka, uwielbiam ją 🙂
    Zapach bazylii należy do moich ulubionych.

    Aniu, niedawno pisałaś o pięknie niektórych słow. Wiesz,dla mnie takim pięknym słowem jest – bazylia właśnie. A dla mojego synka ślicznym słowem jest – cysterna !:)
    Pozdrawiam serdecznie:)

  • 8 lat temu

    Aniu, ach sama teraz lubie, chociaz jak sobie wspomne to kiedys nie lubilam az tak bardzo… Sciskam Cie wiec jagodowo 🙂

  • 8 lat temu

    studiowałam 😉 i to niejedno 🙂

  • 8 lat temu

    Majano, cudna ta cysterna! :))) Wies,z rzeczywiscie to słowo ładnie brzmi…

    Ally, a cóz, jesli można wiedzieć? 🙂

  • 8 lat temu

    Aniu, Aniu!!!! ja też zajadałam się watą cukrową. Mama kupowała mi ją w rynku przed składnicą harcerską. A potem oranżandka w woreczku :)))

    Cudne zdjęcie odbite :))

  • 8 lat temu

    Oranżadki to podstawa! Boże, chyba muszę kiedyś o nich napisać… Zawsze wyjadane obslinionym paluchem albo wylizywane bezpośrednio z dłoni.

  • 8 lat temu

    A one jeszcze tak fajnie czasem szczypały w jęzor ;)))

  • 8 lat temu

    Wczoraj właśnie zrobiłam sobie ową pyszność 😀 Tylko nie z bazylią, której nie miałam, ale ze świeżutkim oregano. I też było przepyszne 🙂 Uwielbiam lekkie, włoskie jedzenie na lato… 🙂

  • 8 lat temu

    Oczko, wszystko się zgadza 🙂

    Porcelanko, fajne połaczenie! Ktoś na forum GP pisał o tym, ze je z oregano-ja nigdy takiej wersji nie próbowałam. Czas to zmienić 🙂

Zostaw komentarz