29 marca 2009

Na początku było jajko. Na twardo, wrzucone do filiżanki, posiekane łyżeczką i wymieszane z niewielką ilością majonezu. Do tego świeża bułka, przyniesiona rano przez dziadka i byłam w siódmym niebie.
I ta gilotynka do jajek! Uwielbiałam wykonywać jajeczne egzekucje. Równiutkie plasterki jajka, ułożone na cienkiej kromce chleba, posypane szczypiorkiem, tworzyły kanapkę idealną.

A jajka na miękko, które przyrządzały nam mama/babcia! Jedną z przyjemniejszych rzeczy było wyjadanie malutką łyżeczką płynnego żółtka i zeskrobywanie białka ze ścianek. Potem pozostawała sama skorupka. Lubiłam rozwalać ją łyżeczką albo gnieść w dłoniach, była to dla mnie zabawa porównywalna z rozwalaniem piaskowych budowli w piaskownicy.

I ten delikatny jak puch omlet biszkoptowy ? Mama smarowała go dżemem, najlepszy był chyba z truskawkowym.

A kogel-mogel! Czysty, z samym cukrem. Kakaowy. Cytrynowy.
Moja starsza młodsza siostra, Magdalena, zrobiła niegdyś wielką misę kogla-mogla ? jadłyśmy go szklankami, aż do całkowitego zemdlenia. I ? co dziwne ? wcale się do tego deseru nie zraziłyśmy!*

Jajecznica też pyszna, zwłaszcza ta z pomidorami, które dostawaliśmy od wujka (prosto z jego szklarni). Szkoda, że wtedy byłam zbyt mała na to, by docenić fakt, że dokoła wszyscy hodowali pomidory: wujkowie, mama, dziadkowie. Chciałoby się przywołać ten smak?

Ale wrócmy do jajek.
Na początku było jajko i tak już zostało.

Jajko na śniadanie to idealny początek dnia; sobotnia jajecznica, powszednie jajko na twardo, przeróżnej maści pasty kanapkowe (nie dalej jak wczoraj wyjadałam z maminej lodówki reszty takiej pasty jajecznej) albo jajka sadzone, najlepsze w towarzystwie chrupiącego plastra boczku?

Oczywiście, jajko ma także bardziej nowoczesne oblicza.
Odkąd zawitał do nas łosoś, jego plasterki, przykryte kapką majonezu i gałązką koperku, zdobią ugotowane na twardo połówki jajek. Jajecznica z łososiem to też rewelacja. Jajka faszerowane pastą tuńczykową – mniam!

Albo takie jajka w koszulkach?
Ouefs poches, brzmi to pięknie! Równie pięknie smakuje, pod warunkiem, że zostanie prawidłowo wykonane. Dla opornych albo nielubiących choćby odrobiny octowego posmaku, jaki czuć w klasycznej wersji jajek w koszulkach (sama zaliczam się do obu grup), mam baaaaardzo prosty sposób na przyrządzenie jajek w tej postaci.


Popatrzcie:

JAJKA W KOSZULKACH DLA OPORNYCH

Składniki:

2 jajka
2 łyżeczki oleju

Dodatki:

mieszanka zielonych, jadalnych liści
podsmażony do chrupkości boczek

Potrzebne będą również:

2 woreczki foliowe
garnek wrzącej wody


1. Przygotowuję jajko- musi być jak najświeższe.
2. Do woreczka wlewam łyżeczkę oleju, rozprowadzając ją po ściankach.
3. Delikatnie wlewam jajko do woreczka, który następnie zawiązuję na supełek. Wrzucam je do wrzątku, gotuję około 3 minuty (co jakiś czas obracając woreczkiem).


4. Rozcinam woreczek, delikatnie umieszczam jajko na jakiś jadalnych zielonych listkach (u mnie lodowa sałata i kapusta pekińska).
5. Na wierzchu jajka kładę plasterki chrupiącego boczku.
6. Rozcinam jajko i mój talerz zalewa zielone żółtko. Białko jest ścięte!
Podobnie postępuję z drugim jajkiem.

To naprawdę fajny i niekłopotliwy sposób na oeufs poches! Woreczek chroni delikatne białko przed rozwaleniem, podczas gotowania nie powstają żadne niteczki, a na koniec nie trzeba odsączać jajka z wody.
Idealne śniadanie na niedzielę. Najlepiej smakuje w łóżku!

PS Zauważyłąm, ze nasze dzisiejsze śniadanie idealnie pasuje do blogowej akcji „Jajka o prostu”, dlatego wklejam tu ten oto banerek:

* w przypadku Magdy fakt, że taka ilość k-m jej nie zraziła, akurat nie dziwił: dziewczę to, mając zaledwie 6 lat, zwykło zjadać jajecznicę z 7 jaj (zachowując przy tym wygląd patyka);

27 komentarzy

  • 9 lat temu

    też tak robię jajka w koszulkach, nawet ostatnio opisywałam na blogu 🙂
    a łososia z jajkiem po prostu kocham
    a jakiej ochoty mi narobiłaś na jajko na miękko…

  • 9 lat temu

    ooo, u mnie też na blogu były takie same! Ale to był mój drugi wpis w życiu, a początki blogowania średnio mi wychodziły… co do jajek, to także uwielbiam je właśnie rano. Wieczorem już mniej. Też na twardo, jako pasta i omlet z dżemem truskawkowym. A gilotynka mi sie zepsuła jak uczyłam synka kroić pieczarki na tej gilotynce. Okazała sie niezbyt odporna na inne rzeczy niż jajko. Kłania mi sie wizyta w IKEI po nowy przyrząd:)

  • 9 lat temu

    O tak! Od zawsze kochalam jajka na miekko z takim cudnym, plynnym zoltkiem; i kogel-mogel, i jajecznice z pomidorami z krzaka 🙂

    A Twoje ‚oeufs pochés’ bardzo pieknie sie prezentuja, sliczny kolor!

    Pozdrawiam!

  • 9 lat temu

    Nauczę się od Ciebie tej metody 🙂 A takie jajka na śniadanie i to podane do łóżka, to wspaniała sprawa. Piekny początek dnia :-)))

  • 9 lat temu

    Aniu,jak pięknie piszesz! 🙂 Tak wzruszająco, slicznie:)
    Pyszniutkie jajeczka , piękne śniadanko 🙂
    Pozdrawiam:)

  • 9 lat temu

    Ago, ja ta metode wypatrzyłam na zagranicznym blogu, wtedy wydawała mi się nowatorska 🙂

    Kasiu, zajrzałam, rzeczywiście, Twe początki to jajka w koszulkach, też podobnie robione 🙂 Fajna tamta metoda!A o krojeniu pieczarek gilotynka nie myslalam 🙂

    Beo, dziękuję 🙂

    Krokodyl, metoda warta zapmiętania, bo wygodna 🙂

    Majano, szkoda tylko, że mi jajko trochę wystygło podczas sesji zdjęciowej…:/ Ale taka jest cena pstrykania zdjęć na fotobloga 🙂

    Pozdrowienia!

  • 9 lat temu

    Ania to jest super sposob! Ty wiesz, ze ja nigdy wczesniej czegos takiego nie widzialam?? 🙂 Jak to sie mowi (pisze:)) You’re a STAR! 😀

  • 9 lat temu

    niby zwykłe jajka,
    a wyglądają pysznie
    nigdy nie jadłam ich
    w takiej bezskorupkowej wersji

  • 9 lat temu

    Dolaczam sie do choru: bardzo fajne rozwiazanie! Obiecuje, ze kiedys sprobuje i tez wyprodukuje takie jajka:) Pozdrawiam.

  • 9 lat temu

    Świetne. Idealna metoda dla takiego niecierpliwca i zrażacza się jak ja. Teraz wszelkie sałatki z takim pięknym rozlewającym się jajkiem będą jak najbardziej mile widziane.

    Dzięki!

  • 9 lat temu

    Aniu, pieknie to opislas, odkrylam przy okazji, iz w kwestii jajka wiale nas laczy, na miekko, omlet, plasterek boczku! A ten kogel-mogel… ujelas mnie stwierdzeniem „na szklanki” 🙂 Nie wiem czy u mnie trafilas na przedpotopowy juz post, wiec wkleje:
    makagigi.blogspot.com/2006/05/kogel-mogel.html
    i wyobraz sobie, ze dzis poszlam kupic nowy kubeczek, bo tamten zostal u Mamy i co, nie bylo tamtego ktory wypatrzlam tydzien temu, wiec znow nie bedzi k-m i pozostanie mi podjadanie tego ktory krece do drozdzowego ciasta… Pozdrowienia 🙂

  • 9 lat temu

    Ten przepis jest również dla mnie idealny 🙂 Wolę nie czuć octowego posmaku w jajku. Świetne śniadanko!

  • 9 lat temu

    Polko,Konsti, Lisiczko, bardzo się cieszę, ze chociaż dla Was to była nowość:D

    Asiejko, próbuj koniecznie!

    Buruuberii, pisałam już, że kubeczek do kogla-mogla mnie urzekł 🙂

    Olu, dziękuję za miłe słowa. I za odwiedziny!

  • 9 lat temu

    Aniu, normalnie tort o trzech warstwach i butelka szampana Ci się należy za ten sposób :))) Uwielbiam jajka w koszulkach, ale nie cierpię ich wad (ocet, woda), dlatego zjadam je tak rzadko 🙁 A teraz poznałam tak prosty sposób, że aż wstyd że sama o nim nie pomyślałam 🙂 Sprawdza się teoria, że najprostsze rzeczy są czasem najtrudniejsze 🙂

  • 9 lat temu

    A ja mam to szczęście, że nadal mam dostęp do tych prawdziwych domowych pomidorów :). Bez nawozów i innych ‚polepszaczy’ :).
    Zdjęcia boskie, jajo również :). Wygląda cudnie, więc smakować musi nieziemsko :).

  • 9 lat temu

    Te zdjęcia powaliły mnie na kolana.
    Wyglada jak wykwintne danie 😉

  • 9 lat temu

    Jajka w koszulkach mogłabym jeść codziennie i właśnie teraz sobie zacznę je na sałatach podawać. I na grzance, a dietę niech trafi szlag!

    Twoją wersję bezoctową też chętnie wypróbuję, choć mnie smak octu nie przeszkadza chyba wcale…
    Pozdrawiam 🙂

  • 9 lat temu

    Aniu, czyli dzis 1 kwietnia 🙂 skladam Ci, absolutnie nie z powodu Prima Aprilis, ale z powodu „strawberries from poland” blogowe-urodzinowe zyczenia! Chyba tylko moge napisac: powodzenia i dalszych wielu, wielu smacznych i pieknych wpisow! Usciski 🙂

  • 9 lat temu

    Aniu i ode mnie masz torcik i dwie świeczki, wcale nie primaaprilisowe 🙂 Fajnie że jest Twoje miejsce w naszych wirtualnych kuchniach – ślicznie tu i smacznie 🙂 Dzięki 🙂

  • 9 lat temu

    Tili, wystarczy mi tort 😛 No tak, zapomniałam o kolejnej zalecie tych jajek: nie są wodniste 🙂

    Olalala, pomidorów zazdroszczę, strrrrasznie!

    Emmo, witam i dziękuję za te słowa 🙂

    An-no, jajko na grzance to chyba nie jest jakies wielkie przestępstwo…byleby boczku nie było. Zwłąszcza, ze w towarzystwie sałaty 🙂

    Buruberii, dziękuję 🙂 Jesteś pierwszą osobą, która złożyła blogowo-urodzinowe życzenia (kiedykolwiek:). Okazuje sie, ze to b. przyjemna sprawa!

    Tili, Ty też wiedziałaś? 😉 Dziękuję!

  • 9 lat temu

    Fajny ten sposób na jajka w koszulkach. Przy najbliższej okazji wypróbujemy.

  • 9 lat temu

    Grumko, zachęcam 🙂

  • 8 lat temu

    a plastikowy woreczek to sie nie roztapia od goraca?

  • 8 lat temu

    Oj, ale późno odpowiadam… Wybacz. Woreczek się nie rozpuszcza, bo na to chyba potrzebowałby więcej czasu.

    Pozdrawiam!

  • 8 lat temu

    Zrobię takie w jutrzejszy odświętny środowy poranek:) Ku czci Ojczyzny:)

  • 8 lat temu

    Zrobię takie w jutrzejszy odświętny środowy poranek:) Ku czci Ojczyzny:)

  • 8 lat temu

    Zrobię takie w jutrzejszy odświętny środowy poranek:) Ku czci Ojczyzny:)

Zostaw komentarz