Prrrrawdziwe pesto

9 listopada 2007

Wczorajsza wyprawa do Bomi po świeżą bazylię, parmezan i piniole zakończyła się powodzeniem, co oznaczało, że w końcu zrobię prrrrawdziwe pesto genovese. Dotychczas trudno dostępne i- nie ukrywajmy- drogie orzeszki pinii zastępowałam przyprażonymi pestkami słonecznika, często także rezygnując z parmezanu (po wielu modyfikacjach moją studencką wersję sosu mogę już nazywać tylko sosem a’la pesto).

Jednak dziś nie zadowalają mnie półśrodki. Na kuchennym blacie leżą więc:

– ok. 1/3 szklanki startego parmigiano reggiano (na tej stronie znalazłam kilka ciekawych wiadomości na jego temat),
– garstka podpieczonych pinioli (strasznie podoba mi się ta nazwa),
– oliwa (ok.1/2 szklanki), 1 mały ząbek czosnku i
– duży pęk bazylii (1 doniczka z tej, którą kupuję w marketach), której zieleń stanowi piękny kontrast w zestawieniu z widokiem zza okna.

Jak już pisałam, chcę prrrrawdziwego pesto, dlatego wszystkie suche składniki sosu (oprócz sera) ucieram w moździerzu. Pod koniec dodaję do niego oliwę i ser. W ten sposób smaki przenikną się nawzajem, tworząc idealną całość.
Z podanej porcji wychodzi jakieś pół słoiczka sosu.

Właściwie mogłabym na tym poprzestać i bezwstydnie wyjeść pesto prosto z miski, ale powstrzymuję się i gotuję makaron. Dziewięć minut to wieczność, gdy obok leży miseczka aromatycznego sosu…

Jamie Olivier w swoich książkach proponuje jeszcze jeden dodatek do pesto: sok z cytryny. Wypróbuję następnym razem.
.

10 komentarzy

  • 10 lat temu

    Ach, pesto! Delicje. Oj, narobiłaś smaka.

  • 10 lat temu

    O, pesto by można pod orzechowy weekend podciągnąć 😀 Wspaniałe naczynia!

  • 10 lat temu

    Max, no to do dzieła 🙂

    Nougatine, tez o pomyślałam, żeby to pod weekend podciągnąć, ale potem się pomyslałam, ze troszke to naciągane… 🙂

    a dziękuję, naczynia przywiezione w tym roku z Bułgarii 🙂

  • 10 lat temu

    Na orzechowy tydzień przewidziałem coś zupełnie innego.
    Natomiast pesto – hmm.. muszę pomyśleć, może coś wyczaruję przez weekend.

  • 10 lat temu

    orzechowy weekend miało być, a nie tydzień 🙂

  • 10 lat temu

    e, orzechowy tydzień tez może być! 🙂 jak szaleć, to szaleć!

  • 10 lat temu

    Też tu weszlam pozachwycać się naczyniami i oczywiście jak zwykle pięknymi zdjęciami. Nie ma to jak domowy sos, nic w sloiku ze sklepu, choćby i najlepszej jakości, się do tego nie umywa.

  • 10 lat temu

    Cudny sos! Uwielbiam świeże pesto, a ostatnio popełniłam profanację ze słoika. Smaczne było, chociaż to już zupełnie nie to samo…
    Chciałam również pozachwycać się naczyniami. 😉 Pięknie się prezentują.

  • 10 lat temu

    w imieniu miseczek dziękuję za komplementy 🙂
    Jakiś czas temu kupiłam gotowe pesto, ale kompletnie mi nie smakowało, po prostu kolosalnie różniło sie w smaku od domowego, no i było zbyt rozdrobnione jak na mój gust(na papkę). Ale może po prostu miałam pecha 🙂

  • 10 lat temu

    Mniamuśne 🙂

Zostaw komentarz