Śniło mi się dzisiaj, że zaczęłam trenować boks. Czekałam na ringu na swoją przeciwniczkę, mocniejszą ode mnie. To byłam moja pierwsza walka, bałam się jej ale czułam też ekscytację, że zaczyna się coś nowego. Przeskakiwałam z nogi na nogę i uderzałam rękawicami, by dodać sobie animuszu.
I tak sobie myślę, że taki powinien być każdy kolejny rok – z wyzwaniami, które ekscytują i wypychają ze strefy ciepełka. Żeby było ciekawie, żeby coś się działo i by nie skostnieć w swoim światku, w którym znamy każdy kąt.