Dawno nie było tu gotowania na jedną rękę, z maleństwem u boku, na szybko i możliwie jak najprościej. A przecież odkąd jest z nami Olutek, moje gotowanie przeważnie takie jest (co prawda już mam wolne ręce, ale ekspresowe tempo przy rocznym dziecku w dalszym ciągu jest wskazane). Wszystkie przepisy z tego cyklu znajdziecie tutaj:
klik.
Dzisiaj mam dla Was coś naprawdę ekspresowego, bo to rodzaj izraelskiego fast foodu:
sabich. Pita z grillowanym bakłażanem, jajkiem na
twardo, cebulką, pietruszką i sosem tahini, obecnym w większości tamtejszych potraw. Sabich (sabih) odkryłam dopiero niedawno, podczas wizyty w krakowskim Szalom Falafel (
klik) i żałuję, że nie zwróciłam na to danie uwagi podczas wyprawy do Izraela (możecie o niej poczytać
tutaj i
tutaj) i nie spróbowałam oryginału. Widocznie moja świeżo narodzona miłość do tamtejszego hummusu i szakszuki przysłoniła mi inne kulinarne perełki tamtejszej kuchni.