bulion wegański

Niedawno ugotowałam swój pierwszy wege bulion, taki intensywny w smaku i wymagający nieco większych przygotowań niż tylko zakup włoszczyzny. Zachęciła mnie do tego nowa książka Nigela Slatera „Greenfeast. Autumn, winter” (klik – pisałam i niej tutaj) pełna prostych, wspaniałych przepisów na bezmięsne dania. Wege bulion od razu mnie zahipnotyzował swoją barwą, już na zdjęciu wydawał się gęsty od smaków i aromatów. Po ugotowaniu okazało się, że smak również hipnotyzuje!

W Nowym Roku przybywam ze ostatnimi miejscówkami ze szlaku Pomorskie Prestige, które odwiedziłam w 2019 roku. Późną jesienią zawitałam do restauracji w pięknym Zamku Krokowa, gdzie najpierw zapoznałam się z historią rodziny von Krockow, a potem spróbowałam kilku pysznych dań. Szczegóły wizyty tutaj – klik!

Moja ostatnia wizyta w 2020 roku to najdalsze miejsce na szlaku Pomorskie Prestige: restauracja Royal Baltic Ustka. To tu zjadłam pyszną potrawkę z… raków! Wizytę opisałam tutaj -klik. 

KREM PIERNIKOWY

Muszę się Wam do czegoś przyznać: na początku grudnia kupiłam słoik kremu piernikowego i miałam pomysł, by dać go Olkowi na Mikołajki. Krążyłam dokoła tego słoika jak lis obok kurnika i w końcu zaatakowałam. W dwa dni pożarłam zawartość, a Olek dostał na Mikołaja sweter z bałwankiem z lumpeksu (bardzo zacny, dobra firma, dobry skład i w ogóle fajna rzecz!). Ale od momentu pożarcia słoiczka, zaczęły mnie – nomen omen – zjadać wyrzuty sumienia i wczoraj ostatecznie się z nimi uporałam, robiąc synowi własnoręcznie słoik kremu piernikowego. Sytuacja idealna: domowy ma lepszy skład, ja jestem spełniona kulinarnie, dziecko szczęśliwe, a blog zyskuje nowy przepis.