śniadanie mistrzów

Ubiegła sobota, na przekór wszystkiemu, upłynęła nam pod znakiem zielonej uczty. Przygotowałam śniadanie mistrzów i wymyśliłam, że jego tematem przewodnim będzie wiosna. Zakładając, że jeszcze nie czas na nowalijki, poszukałam zielonego koloru w składnikach, które obecnie mamy pod ręką. I tak oto wymyśliłam: jajka duszone na maślanych porach z fetą, jajeczno-szpinakowe grzanki i kokosowy ryż z pistacjami.

Menu miało wprowadzić nas w wiosenny nastrój, a jego drugim, nie mniej ważnym celem było testowanie garnków i patelni polskiej marki Valdinox (klik) oraz akcesoriów kuchennych i stołowych marki Altom Design (klik). W ramach śniadaniowego rozruchu testowałam dużą patelnię, rondelek i garnek marki Valdinox . Gotowałam, dusiłam, smażyłam i jestem bardzo zadowolona z efektów tej pracy.

Szukając pozytywów koronatanny: można bezkarnie jeść duuuużo ziemniaczków! Znam takich, co mają obecnie spory zapas kartofli w piwnicy i dzięki temu czują się bezpieczniejsi. Dzisiaj więc ugryzę temat kryzysowego gotowania od strony ziemniaka, który – po pomidorze 0 jest moim ukochanym warzywem. Ilość potraw, jakie można z niego wyczarować jest oszałamiająca. Nie bez kozery to kartofle były wiodącym pokarmem podczas drugiej wojny światowej.

W serii broszur-poradników „Radź sam sobie”, wydawanych od 1940 roku w Krakowie jest pozycja poświęcona ziemniakom. Mowa o „100 potrawach z ziemniaków” autorstwa „dr B. Kaweckiej-Starmachowej” (cytuję za okładką). Kiedyś pisałam tu o „Potrawach z jarzyn” Zofii Piechowej, a przepis na krokieciki ze szpinakiem jest wart uwagi – klik. Ja od wczoraj wałkuję „tani serowiec” czyli sernik ziemniaczany, bo robi się go szybko i zawiera pół kilograma ziemniaków! Tutaj – klik – go pokazałam.

W poprzednim wpisie napisałam Wam, jak wygląda moja spiżarnia na czas „aresztu domowego” związanego z koronawirusem – klik. Dzisiaj polecam Wam zajrzeć do pudełka z warzywami, wydobyć zeń dwie, trzy czerwone cebule i szybciutko je zamarynować. W ten sposób przedłużymy ich żywotność i będziemy mieć pod ręką szybki dodatek do sałatek czy kanapek.

Bazowy przepis na marynowaną cebulkę widziałam u Dominiki Wójciak vel Jarzynovej – klik (zapisany w stories „Warzywa”). W podobny sposób marynuję też marchewki, to z kolei z przepisu Nigelli Lawson, z jej przedostatniej (chyba) książki. Sprawa jest niezwykle prosta: pokrojone warzywa zasypane niedużą ilością soli zalewam ciepłą marynatą octowo-cukrową. Tak przygotowane mogą naprawdę długo stać w lodówce.

Przepis to łatwy i przyjemny, zdecydowanie z cyklu Na jedną rękę! Tu – klik – inne pomysły z tej serii.