Włoskie orzechy

Kiedy spodziewam się gości w porze śniadaniowej, mam ochotę robić im szakszukę lub migdałowe croissanty. Kiedy przybywają w czasie obiadu i są to mięsożercy, najchętniej przygotowuję szybkie i bezproblemowe pieczone nóżki kurczaka z pomidorkami koktajlowymi i gniecionymi ziemniakami, dla bezmięsnych mam rodową czosnkową. Gdy goście przybywają wieczorową porą, robię kilka miseczek past, najczęściej w zestawie jest hummus (teraz króluje dyniowy), skordalia i baba ghanoush.

 

Ostatnio stwierdziłam, że czas przełamać rutynę i z pomocą przyszła mi książka „Smaki Izraela”, o której pisałam ostatnio (klik). Pasta z pieczonej papryki i orzechów włoskich to jest to! Zwłaszcza, gdy w domu czeka torba świeżutkich orzechów włoskich prosto z maminego ogrodu.
Pyszny hummus z orzechów
Dzisiaj mam dla Was duży przegląd książek kulinarnych, które ostatnimi czasy ukazały się na rynku. Nie wszystkie z nich to zupełne świeżynki, a pozycje sprzed kilku miesięcy, ale warte są opisania. Tym razem książki podzieliłam na cztery kategorie: dla wegan i wegetarian, dla podróżników, dla poszukiwaczy wrażeń i varia, czyli te niesklasyfikowane. Możecie to potraktować jako małą ściągawkę jeśli chodzi o prezenty pod choinkę. Jeśli macie swoje typy, o których nie wspomniałam (nie licząc nowej książki Liski, Moniki Waleckiej i Jamiego Olivera, bo na te pozycje czekam), piszcie, jestem bardzo ciekawa, co polecacie!
Kiedy siedzisz na kanapie bez makijażu, w dresach i skarpetkach nie do pary, a twoje dziecko właśnie wyrzuciło wszystkie zabawki na podłogę, podarło gazetę i rozsmarowało resztę banana na podłodze i ubraniu, przeglądanie Instagramu bywa dołujące. Wymuskane wnętrza, uśmiechnięte mamy, piękne dzieci, cudowne podróże z perspektywy domowego armagedonu wydają się jakimś lepszym światem, ale przecież każdy z nas wie, że prawda leży pośrodku (rok temu tutaj pisałam o tym w kontekście macierzyństwa).
Niemniej jednak lubię ten instagramowy świat i dzisiaj chciałam Wam pokazać kilka moich kont, które szczególnie lubię przeglądać. Jest ich oczywiście więcej niż 10, ale dzisiaj skupiłam się na mniej popularnych, które nie wszyscy jeszcze odkryli. I słowo wyjaśnienia: co do zasady nie przepadam za mocno wystylizowanymi zdjęciami, od kawek z ładnymi pocztówkami i misternie poukładanymi kwiatkami wolę ciekawie uchwyconą rzeczywistość, małą opowieść o czyimś życiu lub choćby okruszek jakiejś prawdziwej chwili.
No to zaczynamy! Nicki autorów prowadzą do ich konta na Instagramie. To polecam ja, wlodarczyk.ania.
https://www.instagram.com/mszafirowska/;