 |
| Maria Ochorowicz-Monatowa, „Uniwersalna książka kucharska”, 1937 r.; |
Jesienią pojawia się w sklepach niepozorny korzeń – skorzonera.
Ubrudzony ziemią, czarny, nie zachęca do kupna, ale skusiłam się na niego, bo niejednokrotnie widywałam go w przedwojennych książkach kucharskich. Na paczce, którą przyniosłam,
widniał napis: „skorzonera, salsefia”, co nie jest do końca zgodne z
prawdą, bo to dwa różne, acz podobne do siebie korzenie.
Również w niektórych starych książkach kucharskich określenie salsefia
i skorzonera stosowane jest naprzemiennie. Maria Ochorowicz-Monatowa w
„Uniwersalnej książce kucharskiej” (1937 r.), pisze: salsefja
w smaku zbliżona jest do szparagów; jessto zimowa jarzyna, którą dostać można
na targach. Tymczasem skorzonera, inaczej czarne korzonki, wężymord albo
szparagi zimowe, ma proste korzenie o czarnej skórce i białym wnętrzu.
Salsefia, którą w starych książkach kucharskich określa się też jako korzonki
owsiane, ma jaśniejsze, zwężające się korzenie (w środku też jest jasna) – nieco przypomina pietruszkę.
Nieporozumienia w nazewnictwie wynikają zapewne z faktu, że skorzonera nazywana
była również czarną salsefią. Tak czy siak, obydwa korzenie przygotowuje się w
ten sam sposób.