To już piąty listopad, w którym dzielę się z Wami moimi inspiracjami! Zaczęłam w 2011 roku – wtedy to lubiłam takie rzeczy, w 2012 takie, w 2013 takie (w 2014 miałam przerwę), zaś w 2015 takie. Wszystkie wpisy z cyklu „Lubię”, w których dzielę się moimi inspiracjami, znajdziecie tutaj. Dzisiaj zapraszam Was na kolejną porcję lubisiów (linki do stron wyświetlają się po najechaniu kursorem na ich nazwę, na niebiesko).
Wegan Nerd, White Plate, Lubię gotować - książki kulinarne.
Fot.: wyd. Septem, wyd. NK, wyd. Zwierciadło;
1. Zapowiedzi książek kulinarnych moich ulubionych blogerek!

Nie mogę się doczekać, kiedy na mojej półce pojawi się książka:
– Moniki Waleckiej, „Opowiadania drewnianego stołu”, wyd. Septem,
– Alicji Rokickiej, „Wegan nerd”, wyd. Nasza Księgarnia,

– Elizy Mórawskiej, „Na zdrowie”, wyd. Zwierciadło.

2. Once upon a tie. Czyli kolekcja pięknych muszek. Najbardziej podobają mi się te wełniane.
Salsefia, skorzonera, wężymord
Maria Ochorowicz-Monatowa, „Uniwersalna książka kucharska”, 1937 r.;

Jesienią pojawia się w sklepach niepozorny korzeń – skorzonera. Ubrudzony ziemią, czarny, nie zachęca do kupna, ale skusiłam się na niego, bo niejednokrotnie widywałam go w przedwojennych książkach kucharskich. Na paczce, którą przyniosłam, widniał napis: „skorzonera, salsefia”, co nie jest do końca zgodne z prawdą, bo to dwa różne, acz podobne do siebie korzenie.

Również w niektórych starych książkach kucharskich określenie salsefia i skorzonera stosowane jest naprzemiennie. Maria Ochorowicz-Monatowa w „Uniwersalnej książce kucharskiej” (1937 r.), pisze: salsefja w smaku zbliżona jest do szparagów; jessto zimowa jarzyna, którą dostać można na targach. Tymczasem skorzonera, inaczej czarne korzonki, wężymord albo szparagi zimowe, ma proste korzenie o czarnej skórce i białym wnętrzu. Salsefia, którą w starych książkach kucharskich określa się też jako korzonki owsiane, ma jaśniejsze, zwężające się korzenie (w środku też jest jasna)  – nieco przypomina pietruszkę. Nieporozumienia w nazewnictwie wynikają zapewne z faktu, że skorzonera nazywana była również czarną salsefią. Tak czy siak, obydwa korzenie przygotowuje się w ten sam sposób.
Z radością przedstawiam Wam nowe wcielenie Truskawek. Oprócz nowego wyglądu*, zrobiłam tu małe porządki, z którymi pragnę Was zapoznać. Nowości, które pojawiły się na Truskawkach to: skrócony adres strony (wbijacie strawberriesfrompoland.pl, nie strawberriesfrompoland.blogspot.com), zaktualizowany spis potraw i nowa zakładka „sezon na…”, w której będę prezentować pomysły na potrawy z użyciem sezonowych produktów (sezonowość szeroko rozumiana, bo np. teraz znajdziecie w rubryce czekoladę:). Zrobiłam też porządki w tagach – pośrodku prawej kolumny znajdziecie główne kategorie kulinarne. 

Zależało mi, by Truskawki stały się czytelniejsze i łatwiejsze w nawigacji, bo przy takiej liczbie wpisów ciężko było się w tym wszystkim połapać.

Nowe wdzianko Truskawek sprawiło, że wstąpiła we mnie energia do tworzenia tej strony, pisania, fotografowania i gotowania, tak więc będzie mnie tu zdecydowanie więcej. 

Nowa zakładka na blogu – „Sezon na…”;
* za który dziękuję Basi (i Czytelniczce Elli W., która poleciła mi Basię);