Szarlotka z amarantusem

Od kilku tygodni czyszczę kuchenne szafki. Strzeżcie się, porzucone paczuszki fasoli, smutne puszki z karobem, mąki kokosowe (właśnie, czy ktoś ma pomysł na jej  wykorzystanie?), zalegające nasionka chia i inne spiruliny. W końcu padło na amarantus, którego kuchenna wegetacja była nudna i smutna, bo ciągle go odrzucałam na bok. Co by tu z amarantusem…? Z pomocą przyszła niezastąpiona Dominika Wójciak i jej „Ziarno” (o książce pisałam tutaj, polecam Wam gorąco crumble z chia i olejem kokosowym).

Nie  wiem, od czego zacząć, by nie zepsuć magii przytulności i nie wyjść na taką, co się czepia. Postaram się jak najdelikatniej wyłuszczyć mój punkt widzenia i zacznę od porównania: cała ta sytuacja kojarzy mi się z piosenką Gotye i Kimbry, Tą Którą Wszyscy Znają („Somebody that I used to know”). Gdy po raz pierwszy usłyszałam ją w radiu, byłam zachwycona. Przez kolejne dwa tygodnie słuchałam jej z przyjemnością, mimo że zaczynało się we mnie budzić poczucie lekkiego przesytu. Po miesiącu miałam jej szczerze dosyć i byłam zła, że tak mi ją zobrzydzili przez ciągłe wałkowanie.

I tak właśnie jest z hygge, „duńską sztuką szczęścia”, o której trzy miesiące temu prawie nikt w Polsce nie słyszał, a która w listopadzie szturmem wtargnęła na salony. Czytałam o niej z ciekawością, tak jak o skandynawskiej fice (przerwa na kawę w towarzystwie, najczęściej z czymś słodkim). Ale tak jak po lekturze tekstów o fice nie zaczęłam nazywać „fiką” moich „kawek” w koleżankami, tak nie określam mianem „hygge” moich drobnych przyjemności dnia codziennego. Dlatego, że to obce kulturowo określenia i dziwnie brzmią, gdy je zaszczepić na polski grunt. Po kilku tekstach poświęconych duńskiej sztuce szczęścia, zaczęłam czuć przesyt powszechną szczęśliwością z metką hygge.
Vintage cooking

Moja dzisiejsza retro miniatura z szuflady to wskazówki dotyczące kruchego ciasta. Pozwoliłam sobie na ten temat, bo w następnym wpisie mam dla Was kruche ciasto z… amarantusem. To już za momencik. Tymczasem spójrzmy, co pani Lucyna Ćwierczakiewicz radzi w temacie kruchego ciasta.

Uwaga co do ciasta kruchego używanego na mazurki. Wszelkie kruche ciasto pod mazurki używane jest daleko smaczniejsze, jeżeli do zwykłej proporcji masła, cukru, żółtek, araku, dołożyć na funt mąki 4 żółtka gotowane, które utarte na tarce wgnieść razem w ciasto. Cytat pochodzi z książki „Jedyne praktyczne przepisy konfitur, różnych marynat, wędlin, wódek, likierów, win owocowych, miodów oraz ciast” Lucyny Ćwierczakiewicz (1903 r.).

/Wpis z cyklu Vintage cooking, poświęconego starym, starszym i najstarszym przepisom. Więcej wpisów znajdziecie tutaj./