Dawno, dawno temu, nad wypełnionymi po brzegi talerzami (mój – pomidorami, serami i chrupkim bekonem, talerz rozmówcy- Nutellą), rozmawiałam z niejakim Kominkiem o wyższości papierowej książki nad tą elektroniczną. Klasyczne argumenty zwolenników papierowej formy przekazu (zapach książki, możliwość jej dotknięcia i zakreślania ulubionych wersów, odnajdywanie między kartkami budzących wspomnienia biletów do kina, papierków po Irysach i wyblakłych liści, bezduszność e-booka i zmęczenie oczu przy jego lekturze), jakie wysuwałam, mój rozmówca zbijał chłodnymi argumentami zwolenników nowych technologii (że nie wąchasz książki często, że Kindle oczu nie męczy, że nie wracasz do zakreślonych fragmentów). Oczywiście żadne z nas nie przeszło na drugą stronę mocy, co nie zmienia faktu, że to odbijanie piłeczki było całkiem ciekawe.
Kilkanaście dni później otworzyłam świąteczne wydanie Gazety Wyborczej, a w nim wywiad z Jerzym (nie wiem, skąd mi się Wojciech wziął…) Pilchem, z dość obszernym fragmentem poświęconym powyższemu tematowi:

 

Oprócz czytania istnieją inne formy kontaktu (z książką – mój przypis): branie do ręki, wyobrażanie sobie akapitów, przeglądanie, kartkowanie, dotyk. Szczególnie intensywny jest kontakt bezdotykowy. W nieodległym antykwariacie pana Kubickiego czasem kupuję rzeczy okiem ludzkim nietknięte. Np. ten tom opowiadań Camusa „Wygnanie i królestwo” – książka wydana w 1958 r. i nie to, że nigdy nie czytana! Nigdy nie otwierana! Obwoluta stan idealny! Nie można takiego rarytasu kazić czytaniem. Tu wchodzą w grę inne, wyższe formy obcowania.

***

Zgadzam się z Panem, Panie Pilch, po stokroć się zgadzam! – to myśląc Anna spojrzała z rozkoszą na małą stertę nowości, które z okazji świąt pojawiły się u niej na półce.

Niektóre książki stanowiły prezent od bliskich, niektóre kupiła Anna jako prezent dla samej siebie, zapominając, że nabyte w listopadzie szpilki miały być tymże gwiazdkowym prezentem. Czegóż  w tej stercie nie ma… Są kulinaria (” Włoskie dania makaronowe” Gino D’Acampo – to ten młody uśmiechnięty Włoch z programu BBC „Saturday Kitchen”), jest nowa polska proza („Drwal” Michała Witkowskiego), coś podróżniczego („Gaumardżos. Opowieści z Gruzji” Anny Dziewit-Meller i Marcina Mellera), reportaż („Dzienniki kołymskie” Jacka Hugo-Badera) i fotografia („Lata 10.” z fajowej serii Konemanna „Dekady 20. wieku”).

Palce swędzą – od czego tu zacząć? Chciałoby się ugryźć wszystko na raz, chciałoby się połknąć te wszystkie litery od razu. Tylko spokojnie. Na początek niech będzie kawałek Gruzji.

A do lektury poleca Anna łyżkę solonego masła orzechowego. Bo każdy wie, że przy jedzeniu najmilej się czyta.

 

 

DOMOWE MASŁO ORZECHOWE
pół kilograma orzeszków arachidowych solonych
sól do smaku
1/2 łyżeczki brązowego cukru
ok. 1 łyżeczka oleju arachidowego lub słonecznikowego
Malakserem siekamy orzeszki na pył. Dodajemy sól i cukier, a następnie łyżkę oleju i miksujemy pulsacyjnie. W momencie, gdy uzyskamy krem o jednolitej konsystencji, masło orzechowe jest gotowe.Cały proces trwa kilka minut – ja najpierw używam ostrza do siekania, a potem końcówki do miksowania (tej, którą miksuje się zupy na krem).
Gotowe masło próbujemy, ewentualnie dosalamy. Można weń wmiksować większe cząstki orzechów, jeśli lubimy masło orzechowe typu „crunchy”, czyli z drobinkami orzechów.
Uwagi:
1. Przepis na masło orzechowe podała niegdyś Halberek w Galerii Potraw. To było odkrycie!
2. Z podanego przepisu wychodzą ok. 2 słoiki masła orzechowego. Masło nie ustępuje w smaku temu kupnemu (co wcale nie dziwi). Mówi to miłośniczka masła orzechowego.

 

PS Będąc przy czytaniu: u Ani opowiadam o moich ulubionych książkach kulinarnych. Pierwsze ze zdjęć w tej notce dotyczy własnie tej opowieści.

Znalazłam ją podczas porządków w moim starym pokoju. Biały plastik, różowa poobdzierana etykieta – mieliśmy takich kaset kilka, dziadek przywiózł je z ZSRR  razem z wielką torbą termometrów przeznaczonych „na handel”. Handel się nie udał, na towar nie było chętnych, więc w każdym oknie mieszkania dziadków wisiał radziecki termometr w błękitnej obudowie, a pozostałe zalegały w szafie w przedpokoju.
Włożyłam kasetę do odtwarzacza, zastanawiając się przez moment, jakim cudem tak szybko się zestarzeliśmy, że kasety magnetofonowe, niegdyś wraz z walkmanem element naszej codzienności, nagle stały się reliktem ubiegłego stulecia. Z głośników zaczęły spokojnie wypływać ciche szumy, aż nastąpił wielki trzask ogłaszający, iż czyjś palec nacisnął na wielkim magnetofonie czarny przycisk z czerwoną kropką – „record”. A potem usłyszałam gwar i pisk, pobrzękiwanie szklanek i dziecięce śmiechy. Znajome, ale trochę inaczej brzmiące głosy. Głos dziadka z charakterystycznym „eł”, które miękko ślizga się na języku, głos babci wyższy o kilka tonów, niski groźny głos wujka Andrzeja i głos mamci, tak podobny do mojego obecnie.Gdzieś w tle piszczały, tuptały, sepleniły dzieci.
Kiedy mogło powstać to nagranie? Z jakiej okazji? Kim są sepleniące dzieci – czy jestem wśród nich ja?
Kolejne minuty przyniosły rozwiązanie. Odmłodzony głos cioci Bożeny przemówił: chłopcy, powiedzcie wierszyk Gwiazdorowi, potem będą prezenty! 

Chłopcy, jeden po drugim, recytują na wydechu wiersz:  Gójnik świdjem węgiel kjuszy, z latajenki światło spływa… Ślicznie, ślicznie, Gwiazdor z pewnością doceni piękno poezji o pracowitych górnikach!

A więc to Wigilia u dziadków na kilka lat przed moimi narodzinami. Mama zakuwa na kolokwia, ciocia jest młodą matką, bracia cioteczni mają jeszcze mleczne zęby i kilka górniczych wierszyków w głowie, Święty Mikołaj ma postać Gwiazdora, a babcia nosi szpilki i zwiewne sukienki, w których wygląda naprawdę ślicznie. 
Słucham, jak łyżeczki obijają się o szklanki, jak chłopaki biegają między krzesłami, narażając się na gniewne pomruki ojca i uwagi dziadka. Ktoś pyta o Krysię – gdzie spędza Wigilię? Ktoś prosi o kawałek ciasta.
Ćwierć wieku później siedzę na tapczanie w moim starym pokoju i słucham głosów, które niczym duchy wypływają siwą wstęgą z głośników. Po wujku Andrzeju został tylko głos na taśmie, ciocia Krysia uśmiecha się ze zdjęć, które babcia trzyma za szklaną szybą regału, a głos dziadka jest już bardzo zmęczony. Mama skończyła studia, babcia dawno zrzuciła szpilki,  a chłopakom wypadły wszystkie mleczaki.
Ciepłych, rodzinnych świąt Wam życzę.

A przy okazji pokażę Wam brukselkę Marka Bittmana, którą można przyrządzić sobie po świętach, kiedy już nie można patrzeć na smętne resztki makowca, pozostałe pierniki czy zimnego karpia (choć pyszny!).
Poniżej link do przepisu, przetłumaczę go później.
BRUKSELKA MINIMALISTY: Z FIGAMI I BOCZKIEM

pół kilograma brukselki
200 g boczku wędzonego
1 filiżanka suszonych fig, pokrojonych w paseczki
sól i pieprz
2 łyżki octu balsamicznego
Boczek kroję w cienkie plastry I podsmażam do chrupkości na patelni. Boczek odkładam na talerz, na patelni pozostawiam tłuszcz, jaki wytopił się z boczku.
Brukselkę myję, przekrawam na połówki i kroję w dość cienkie paski albo w plastry. Na patelnię, na której smażył się boczek, podsmażam chwilę. Dolewam ? filiżanki wody, posypuję solę i duszę, aż brukselka lekko zmięknie. Trwa to około 5-10 minut (brukselka nie może się rozgotować i stracić koloru). Na koniec zwiększam gaz, by woda wyparowała. Zdejmuję z gazu, dodaję ocet, mieszam całość z boczkiem i figami. 
Uwagi:
1. Przepis pochodzi z NY Times, jego autorem jest Mark Bittman. Z podanego przepisu wychodzą ok. 4 porcje brukselki.
2. Słodycz fig, słony i chrupki boczek i wyrazista brukselka to bardzo udane zestawienie. W tym przepisie istotne jest to, by nie zamęczyć brukselki, która powinna zachować jędrność i kolor. Przepis jest idealny dla wielbicieli brukselki i dla tych jeszcze nie do końca do niej przekonanych .
… czyli mój wkład w tegoroczne święta: trochę przepisów na świąteczne potrawy, które przygotowałam dla Wirtualnej Polski. Znajdziecie je w rubryce Świąteczny stół.
Idąc za Polą, która działała razem ze mną, podlinkowuję zdjęcia i przepisy świąteczne, które pojawiły się na WP, bo nie licząc tych przepisów pewnie jak zwykle nie uda mi się podzielić recepturą na moje świąteczne przysmaki.
 Zaczynam od przepisów na świąteczne, słodkie upominki:
KRÓWKI

KRÓWKI
300 ml śmietanki kremowej 30% tłuszczu
140 g cukru
opcjonalnie:
ziarna z ?  laski wanilii
albo
? łyżeczki cynamonu
Śmietankę, cukier i ? jeśli robimy krówki waniliowe: ziarenka wydłubane z laski wanilii bądź ? jeśli robimy krówki cynamonowe: cynamon – wrzucamy do wysokiego garnka z grubym dnem. Podgrzewamy masę.
Gdy masa zacznie się gotować, zmniejszamy gaz do minimum i mieszamy co kilka minut. Przez pierwszy kwadrans masa będzie sprawiała wrażenie, jakby kipiała, a następnie zacznie gęstnieć. Gdy zacznie gęstnieć, należy ją mieszać nieustannie, ponieważ tylko wtedy mamy pewność, że się nie przypali. Masa będzie gotowa, gdy zacznie odchodzić od rondelka i zbrązowieje. Cały proces trwa ok. 50 minut, zaś jeśli chcemy uzyskać bardziej kruche niż ciągnące krówki, należy gotować masę nieco krócej ? ok. 40 minut. Aby sprawdzić, czy masa krówkowa jest już gotowa, wylewamy kroplę masy na talerzyk – gdy natychmiast zaschnie, masa jest gotowa.
Masę przelewamy do formy keksowej wyłożonej folią spożywczą. Odstawiamy do stężenia na kilka godzin. Zastygłą masę kroimy w kwadraty ostrym nożem namoczonym uprzednio w ciepłej wodzie.

***

MARMOLADA POMARAŃCZOWA

MARMOLADA POMARAŃCZOWA
1 kg pomarańczy
330 g cukru
Pomarańcze myjemy i obieramy ze skórek. Skórkę z dwóch pomarańczy kroimy w cienkie paseczki. Pomarańcze pozbawiamy wszelkich białych części.
W rondlu o grubym dnie umieszczamy cukier, pomarańcze i pokrojoną skórkę pomarańczową. Mieszamy całość, doprowadzamy do wrzenia. Zmniejszamy gaz i gotujemy, mieszając co jakiś czas. Masa powinna zgęstnieć i zmniejszyć swą objętość o połowę.

Gorącą marmoladę przekładamy do wyparzonych słoiczków. Z podanego przepisu wychodzą 3 małe słoiki marmolady.

***
CZEKOLADOWE TRUFLE

TRUFLE CZEKOLADOWE

100 g gorzkiej czekolady
30 g śmietany kremówki 30%

70 g miękkiego masła
1,5 łyżki miodu
kakao do obtoczenia trufli

Śmietankę umieszczamy w rondelku i doprowadzamy do wrzenia.  Dodajemy miód.
Zdejmujemy z ognia i dodajemy połamaną czekoladę, mieszając masę, aż cała czekolada się rozpuści. Jeśli czekolada nie chce się roztopić, umieszczamy rondelek na naczyniu z wrzącą wodą i delikatnie podgrzewam masę. Gdy masa przestygnie, dodajemy miękkie masło. Mieszamy dokładnie masę i wylewamy ją na głęboki talerz, przykrywamy folią spożywczą i umieszczamy w lodówce na co najmniej 2 godziny.

Następnie formujemy ze schłodzonej masy kuleczki i obtaczamy je w kakao. Gotowe trufle układamy na talerzu i chowamy do lodówki. Podajemy schłodzone.

Z podanej porcji wychodzi ok. 10 sztuk.
***

CIASTECZKA CZEKOLADOWE

ŚWIĄTECZNE CIASTECZKA CZEKOLADOWE
150 g gorzkiej czekolady
100 g dowolnej czekolady (mlecznej, gorzkiej, białej), posiekanej
90 g masła
75 g mąki
150 g cukru
2 jajka
50 g suszonej żurawiny
? łyżeczki proszku do pieczenia
? łyżeczki cynamonu
szczypta soli
W rondelku o grubym dnie rozpuszczamy masło wraz z gorzką czekoladą, podgrzewając delikatnie na małym ogniu, aż czekolada się roztopi. Zestawiamy rondelek z gazu. W misce mieszamy mąkę, proszek do pieczenia, sól, cynamon i żurawinę. W drugiej misce umieszczamy jajka oraz cukier i ubijamy je mikserem. Do masy jajecznej powoli wlewamy przestudzoną czekoladę, cały czas mieszając całość. Delikatnie mieszamy masę z mąką. Dodajemy do masy posiekaną czekoladę, mieszamy.
Na wyłożoną papierem blachę nakładamy nieduże porcje ciasta (należy pamiętać o zachowaniu odstępów miedzy ciastkami). Pieczemy ciastka w 180 st. C. przez 10 minut.
Z podanej porcji wychodzi 20 ciastek.
***
A to propozycje – mniej lub bardziej tradycyjne – na bożonarodzeniowy stół:
ŚLEDŹ W ŚMIETANIE Z ŻURAWINĄ

ŚLEDŹ W ŚMIETANIE Z CZERWONĄ CEBULKĄ I ŻURAWINĄ
4 solone filety śledziowe
1 duża czerwona cebula
1 małe opakowanie śmietany 18%
1 łyżeczka cukru
biały pieprz
2-3 łyżki suszonych żurawin
Każdy z filetów kroimy na 4 części. Cebulę kroimy w krążki. Śmietanę mieszamy z cukrem i białym pieprzem.
W owalnym naczyniu układamy na przemian śledzie i cebulę. Naczynie owijamy folią spożywczą i chowamy do lodówki na min. 2 godziny (a najlepiej na noc). Przed podaniem śledzie polewamy warstwą śmietany i posypujemy suszoną żurawiną.

***
BARSZCZ WIGILIJNY

BARSZCZ WIGILIJNY
5 suszonych prawdziwków
1 szklanka wody
2 ząbki czosnku, pokrojone w plastry
6 ziaren czarnego pieprzu
4 ziarenka ziela angielskiego
1 listek laurowy
majeranek
1 l bulionu warzywnego
1 kg czerwonych buraków
2 szklanki zakwasu buraczanego (do kupienia w sklepach)
cukier do smaku
4-6 łyżeczek soku z cytryny
sól
Namaczamy grzyby w 1 szklance wody przez około 3 godziny. Gotujemy grzyby w wodzie, w której się namaczały, po czym odcedzamy wywar (grzyby wykorzystujemy do uszek).
Buraki obieramy i ścieramy na tarce o grubych oczkach. W dużym garnku podgrzewamy bulion, dodajemy starte buraki i czosnek, listek laurowy, ziele angielskie oraz pieprz i gotujemy bez przykrycia ok. 20 minut. Następnie przecedzamy buraki, dolewamy do wywaru wywar grzybowy oraz zakwas buraczany. Dodajemy majeranek. Na małym gazie delikatnie podgrzewamy barszcz, doprawiając go solą, odrobiną cukru oraz sokiem z cytryny.
*** 

PIEROGI Z KAPUSTĄ I GRZYBAMI Z ZIOŁOWYM MASŁEM

PIEROGI Z KAPUSTĄ I GRZYBAMI
na ciasto:
450 g mąki
200 ml letniej wody
1 jajko
1 łyżeczka soli
1 łyżka oleju
na farsz:
40 g suszonych grzybów (najlepiej prawdziwków)
2 szklanki wody
400 g kiszonej kapusty
2 małe cebule, posiekane
2 łyżki masła
1 łyżeczka oleju
sól i pieprz
Zalewamy grzyby 1 szklanką wody, odstawiamy na co najmniej 2 godziny. Następnie kroimy grzyby na drobne kawałki i gotujemy je do miękkości w wodzie, w której się moczyły ? ok. 15 minut. Płuczemy kapustę kiszoną i kroimy ją dość drobno. Dorzucamy kapustę do grzybów, podlewamy 1 szklanką wody i gotujemy, mieszając co jakiś czas przez ok. pół godziny. W międzyczasie na głębokiej patelni rozgrzewamy masło, olej i wrzucamy nań cebule, które mają się zeszklić. Gdy kapusta będzie miękka, a cała woda zeń wyparuje, przerzucamy ją na patelnię i mieszamy z cebulą, podsmażając chwilę całość. Doprawiamy farsz solą i pieprzem, odstawiamy.
W dużej misce mieszamy łyżką wszystkie składniki na ciasto. Gdy się połączą, formujemy z ciasta kulę i wyrabiamy je przez 5 minut. Jeśli ciasto jest zbyt lepki, podsypujemy je nieco mąką. Jeśli nie jest elastyczne, dodajemy odrobinę więcej wody. Gdy ciasto będzie gładkie, odstawiamy je na godzinę. Po tym czasie rozwałkowujemy je dość cienko i wykrawamy szklanką krążki. Na środek każdego z nich nakładamy farsz, zaklejamy (jeśli ciasto nie chce się lepić, można zwilżyć palce wodą) i układamy na oprószonej mąką stolnicy.
Pierogi gotujemy niewielkimi partiami w osolonej, wrzącej wodzie ? 6 minut od momentu wypłynięcia pierogów na powierzchnię. Pierogi podajemy polane masłem. Z podanej porcji wychodzi ok. 18 pierogów.
***

ŁAZANKI Z KAPUSTĄ I GRZYBAMI

ŁAZANKI Z KAPUSTĄ I GRZYBAMI
500 g kiszonej kapusty
50 g suszonych grzybów (najlepiej prawdziwków)
2 szklanki wody
2 małe cebule
2 łyżki masła
1 łyżka oleju
sól i pieprz do smaku
500 g makaronu łazanki
Zalewamy grzyby 2 szklankami wody, odstawiamy na co najmniej 2 godziny. Następnie siekamy grzyby w blenderze na drobne kawałki i gotujemy je do miękkości w wodzie, w której się moczyły ? ok. 15 minut. Płuczemy kapustę kiszoną i kroimy ją dość drobno. Dorzucamy kapustę do grzybów i gotujemy, mieszając co jakiś czas (ok. pół godziny). W międzyczasie na głębokiej patelni rozgrzewamy masło, olej i wrzucamy nań posiekane cebule, które mają się zeszklić. Gdy kapusta będzie miękka, a cała woda z niej wyparuje, przerzucamy ją na patelnię i mieszamy z cebulą, podsmażając chwilę całość. Doprawiamy kapustę solą i pieprzem, odstawiamy.
Gotujemy łazanki wg przepisu na opakowaniu. Gotowe mieszamy z farszem kapuściano-grzybowym, podgrzewając chwilę w naczyniu o grubym dnie (by nie przywarły). Podczas podgrzewania możemy dodać jeszcze trochę masła, delikatnie mieszając całość.
***

ZUPA GRZYBOWA Z NALEŚNIKOWYM MAKARONEM

ZUPA GRZYBOWA Z NALEŚNIKOWYMI MAKARONEM
100 g suszonych prawdziwków
1,25 l wody
1 pęczek włoszczyzny
5 ziarenek pieprzu
świeżo zmielony pieprz
sól
opcjonalnie: 1/3 szklanki śmietany kremówki
na ?makaron? naleśnikowy:
80 g mąki pszennej
1 jajko
125 ml mleka
ok. 70 ml wody gazowanej
tłuszcz do smażenia
sól
Grzyby płuczemy, umieszczamy w rondelku i zalewamy 1 szklanką wody. Odstawiamy grzyby na noc. Następnego dnia wyciągamy grzyby z wody, kroimy na drobniejsze kawałki i gotujemy je w wodzie, w której się moczyły. W dużym garnku zalewamy włoszczyznę 1 litrem osolonej wody, dodajemy pieprz, wlewamy wywar grzybowy i gotujemy przez ok. 20 minut. Wyciągamy z wywaru włoszczyznę. Jeżeli zabielamy zupę śmietaną, do szklanki ze śmietanką wlewamy kilka łyżek gorącej zupy i mieszamy całość. Taką śmietankę wlewamy do zupy.
Gdy zupa się gotuje, przygotowujemy naleśnikowy makaron: umyte jajko miksujemy na lekką pianę. Odkładamy mikser,  wlewamy do jajka mleko, dodajemy mąkę i sól. Delikatnie mieszamy całość łyżką, stopniowo dolewając wodę aż do uzyskania odpowiedniej konsystencji (ciasto nie może być zbyt rzadkie, ponieważ naleśniki się rozwalą). Odstawiamy ciasto naleśnikowe na co najmniej pół godziny. Smażymy naleśniki na rozgrzanej patelni. Kiedy naleśniki są jeszcze ciepłe, zwijamy je w ścisłe ruloniki i odstawiamy.
Tuż przed podaniem zupy ruloniki kroimy wszerz na ok. 2 cm kawałki, które układamy na dnie talerza, w którym podamy zupę. Tak powstałe ślimaczki zalewamy gorącą zupą uważając, by się nie rozwaliły.

***

KARP SMAŻONY

KARP SMAŻONY
4 dzwonka karpia
3 łyżki mąki
sól
świeżo zmielony pieprz
1 cytryna, pokrojona na 4 cząstki + 2 łyżki soku z cytryny
2-4 łyżki klarowanego masła
Karpia płuczemy w zimnej wodzie i odkładamy na talerz. Następnie skrapiamy rybę sokiem z cytryny, solimy i pieprzymy.
Na patelni rozgrzewamy 2 łyżki klarowanego masła. W czasie, gdy masło się topi, obtaczamy karpia w mące. Rybę smażymy na złoto z każdej strony, najlepiej małymi partiami, gdyż wtedy mamy pewność, że tłuszcz utrzyma należytą temperaturę. Pomiędzy smażeniem jedne a drugiej porcji dodajemy na patelnię masła i czekamy chwilę, aż tłuszcz się rozgrzeje.

Usmażonego karpia układamy w żaroodpornym naczyniu z pokrywką ? przygotowane wcześniej można podgrzać w piekarniku. Rybę podajemy z cząstką cytryny.

***
PIERNIK Z POLEWĄ CZEKOLADOWĄ

PIERNIK Z POLEWĄ CZEKOLADOWĄ
na ciasto:
160 g mąki pszennej
160 g mąki żytniej bądź razowej
4 jajka
200 g płynnego miodu
160 g cukru pudru
30 g łyżka masła
1 łyżeczka sody oczyszczonej
szczypta soli
3 łyżki przyprawy korzennej do pierników
na polewę czekoladową:
4 łyżki śmietany 36 %
100 g gorzkiej czekolady
Masło z cukrem ucieramy mikserem na gładką masę. Oddzielamy żółtka od białek, dodajemy żółtka do masła i ucieramy dalej. Dodajemy miód, przyprawę korzenną, sodę i ucieramy dalej. Na koniec dodajemy do masy mąkę.
Białka ze szczyptą soli ubijamy mikserem na sztywną masę. Łyżkę piany mieszamy energicznie z ciastem, po czym dodajemy pozostałą pianę i delikatnie mieszamy całość drewnianą łyżką. Przekładamy ciasto do wysmarowanej masłem formy keksowej i odstawiamy na 2 godziny. Pieczemy ciasto w 170 st. C. przez ok. 60 minut, aż włożony w środek ciasta patyk będzie suchy. Studzimy piernik na kratce.
W rondelku mieszamy śmietankę i połamaną tabliczkę czekolady. Na najmniejszym ogniu, cały czas mieszając, łączymy śmietankę z czekoladą. Gdy masa stanie się płynna, polewamy nią piernik.

***

ŚWIĄTECZNE BROWNIES

ŚWIĄTECZNE BROWNIES
120 g masła
100 g gorzkiej czekolady
100 g cukru
160 g szklanka mąki pszennej
2 duże jajka
1 łyżeczka proszku do pieczenia
po 1/2 łyżeczki suszonego imbiru i gałki muszkatołowej
szczypta soli
1/3 łyżeczki zmielonych goździków
1 łyżeczka cynamonu
1 łyżeczka kardamonu
(w/w przyprawy możemy również zastąpić 3 łyżeczkami przyprawy do pierników)
Masło i czekoladę roztapiamy w rondelku o grubym dnie na niewielkim gazie, mieszając co chwila, aż do uzyskania gładkiej masy. Odstawiamy rondelek.
W misce łączymy mąkę, cukier, proszek do pieczenia, sól i przyprawy. Do drugiej miski wbijamy jajka i ubijamy je mikserem na lekką pianę. Przełączamy mikser na najniższe obroty i cienkim strumyczkiem wlewamy do piany płynną, ostudzoną czekoladę z masłem. Następnie dodajemy suche składniki i mieszamy całość drewnianą łyżką.
Przekładamy ciasto do średniej wielkości keksówki wyłożonej papierem  do pieczenia (można je również wylać do kwadratowej formy, wówczas ciasto będzie bardziej płaskie) do i pieczemy w 170 st. C przez ok. 30 -35 minut. Środek ciasta powinien zostać wilgotny, jakby niedopieczony. Ciasto studzimy na kratce i kroję w niewielkie kwadraty.
***
 I na koniec kilka propozycji przekąsek na sylwestrowy stół:
SAŁATKA Z BROKUŁAMI, FETĄ I MIGDAŁAMI
SAŁATKA BROKUŁOWA Z MIGDAŁAMI I SEREM FETA
1 brokuł
? szklanki migdałów (bez skórki)
1 opakowanie sera feta (może być ziołowy)
1 opakowanie jogurtu naturalnego
2 łyżki majonezu
1 ząbek czosnku, zmiażdżony
świeżo zmielony pieprz
sól
Umyty brokuł dzielimy na różyczki i przygotowujemy na parze bądź gotujemy w lekko osolonej wodzie. Warzywo powinno być lekko twarde, nie może być rozgotowane.
Migdały siekamy na dość grube cząstki, fetę kroimy w kostkę. W miseczce mieszamy jogurt naturalny, zmiażdżony ząbek czosnku i majonez. Solimy i pieprzymy sos.
W małych miseczkach rozkładamy porcje brokułów, posypujemy je migdałami i serem feta, zaś do oddzielnych miseczek przelewamy sos czosnkowy. Sałatkę polewamy sosem tuż przed podaniem.
***

JAJKA FASZEROWANE TUŃCZYKIEM

JAJKA FASZEROWANE TUŃCZYKIEM
5 jajek
3 łyżki majonezu
1 puszka tuńczyka w sosie własnym
sól i pieprz do smaku
2 łyżki świeżo posiekanej pietruszki, szczypiorku bądź bazylii
10 listków bazylii/pietruszki do ozdoby
Jajka umieszczamy w rondelku z zimną wodą i włączamy gaz, gotując jajka 8 minut od momentu zawrzenia wody.
Lekko ochłodzone jajka przekrawamy wzdłuż na połówki. Delikatnie pozbawiamy jajka żółtek, które umieszczamy w blenderze. Do żółtek dodajemy odsączonego tuńczyka z puszki, majonez oraz sól i pieprz. Miksujemy masę przez chwilę. Dodajemy do niej posiekane zioła. Białka wypełniamy masą tuńczykową, ozdabiamy pietruszką i podajemy.

***

KORECZKI Z LAZURA, ORZECHÓW WŁOSKICH I WINOGRON

SYLWESTROWE KORECZKI: Z WINOGRON, ORZECHÓW WŁOSKICH I SERA PLEŚNIOWEGO
mała kiść białych winogron
opakowanie sera z niebieską pleśnią (najlepszy jest ser typu lazur)
szklanka połówek orzecha włoskiego
Ser kroimy w ok. 2 cm kwadraty. Winogrona myjemy, osuszamy i wybieramy grona równej wielkości.
Na wykałaczkę nadziewamy kawałek sera, następnie kładziemy nań połówkę orzecha włoskiego, a na wierzch nadziewamy winogrono. Koreczki podajemy do wina.

***

HUMMUS

HUMMUS
1 puszka ciecierzycy
2 łyżki soku z cytryny
2 ząbki czosnku
2 łyżki tahiny (pasta sezamowa do kupienia w sklepach z żywnością orientalną)
3 łyżki oliwy + 2 łyżki do polania
2 łyżki wody
sól do smaku
do podania: krakersy, chipsy, pokrojone w słupki świeże warzywa
Ciecierzycę odsączamy z płynu. W blenderze umieszczamy wszystkie składniki i miksujemy na gładką masę. Jeżeli masa jest zbyt gęsta, można ją rozcieńczyć dodatkową łyżką wody.
Hummus umieszczamy w płaskiej misce i polewamy go oliwą. Podajemy go z surowymi warzywami, pokrojonymi w słupki, z krakersami, nachosami albo delikatnymi chipsami.

Et voila, koniec!