KLUSKI LENIWE MIĘKKIE JAK PODUSZECZKI

Raz, dwa, trzy – próba głosu! Nie obiecuję wielkich powrotów, bo i Wy nie możecie obiecać, że będziecie nadal czytać blogi. Ale jakiś czas temu zachciało mi się pisać, a koleżanka Patrycja zapyta, czy spiszę przepis na pierogi leniwe na blogu. I to pytanie, jak kropelka, drenowało mi głowę do tego momentu.

Dawno nie pisałam nic dłuższego, zamknięta w instagramowych formatach zastanawiam się czasem, czy jeszcze to umiem. Zobaczymy!

Jest sobotnie popołudnie, w piekarniku pachnie szarlotka z papierówek (został mi przedostatni słoik), odpaliłam Earl Grey-a i po kilku próbach logowania jestem na stronie, od której zaczęło się wiele historii w moim życiu. Czuję się trochę jakbym jako staruszka wracała do miejscowości, w której spędziłam dzieciństwo, ale daruję Wam grzebanie we wspomnieniach i przechodzę do meritum.

Bo miało by o leniwych. Puchatych, mięciutkich jak poduszeczki, podanych z brązowym cukrem i palonym masłem. Leniwe kluski muszą zawierać twaróg, to pewne. Ja zwykle daję tłusty lub półtłusty twaróg, który ma najwięcej smaku. Odradzam twaróg chudy, który jest tylko smutnym cieniem prawdziwego nabiału.

Twaróg i mąka to duet, co do którego nie mamy wątpliwości, ale jak to jest z ziemniakami? Jedni nie wyobrażają sobie bez nich leniwych, inni nigdy nie robią z nimi tych klusek. Ja nie jestem kluskowym ortodoksem, moja religia kuchenna to efektywne zarządzanie zasobami, minimum pracy i maksimum smaku. Więc jeśli mam ziemniaki i chce m się je gotować, dodaję je do leniwych. Tu wersja bez pyrek i mam niejasne wrażenie, że w tej wersji kluseczki są delikatniejsze i bardziej puszyste.

Moim kluseczkom nadałam kształt prostokątów, nie – jak to zawsze bywa- rombów i wierzcie mi lub nie, ale ta mała odmiana wpłynęła na ich smak. Albo przynajmniej na jego percepcję.

KLUSKI LENIWE MIĘKKIE JAK PODUSZECZKI

KLUSKI LENIWE MIĘKKIE JAK PODUSZECZKI

(wersja bez ziemniaków)

  • 450 g twarogu (tłustego lub półtłustego)
  • 100 g mąki
  • 2 jajka
  • szczypta soli

Twaróg miksuję na dość gładką masę (nie ma być aksamitny, ale bez większych grudek). Mieszam z pozostałymi składnikami, wyrabiam ciasto. Będzie kleiło się do rąk, więc sypię sporo mąki na blat i na niej układam ciasto. Formuję z ciasta wałek, który lekko spłaszczam (o szerokości ok. 4 cm – to będzie długość klusek). Wałek kroję w plastry ok. 2 cm grubości.

Kluski gotuję w osolonej wodzie (weź duży garnek) około 1 minuty od wypłynięcia.

Podaję z brązowym cukrem i palonym masłem.

 

Uwagi:

  1. Proporcje na ok. 40 klusek.
  2. Przepis – po modyfikacji – pochodzi od Pauliny Nawrockiej-Olejniczak, z jej książki „Kluski. Teoria i praktyka”. Pozycję polecam każdemu miłośnikowi kluch!
  3. W cieplejsze miesiące do klusek – obok cukru i masełka – dorzucam borówki, truskawki, maliny.

 

 

 

Zostaw komentarz