4 października 2020

Wrócić do pisania po dłuższej przerwie to jak spotkać dawno niewidzianego znajomego. Niby jest o czym opowiadać, niby dużo się wydarzyło, ale w sumie nie ma o czym gadać… Mam tak z blogiem, dawno tu nie pisałam i choć kilka receptur grzecznie czeka w folderach, to jednak trochę się lenię, trochę nie mam flow.

I jeszcze te zdjęcia – omyłkowo przestawiłam sobie aparat na tryb JPG-ów , w rezultacie dziwiłam się, że podczas obróbki kolory straciły szlachetność i jakieś to wszystko brzydkie… Odszczekuję głośno moje dawne słowa, że w komputerze nie czuć wielkiej różnicy między JPG-iem  a RAW-em. Musicie więc znieść te średnie foteczki, bo rzecz, którą chcę pokazać, jest pyszna i godna października. No i w końcu muszę od czegoś zacząć na blogu, prawda?

***

Dorwałam ostatnio żółte cukinie. Choć różnica w smaku jest żadna, ale ja cieszyłam się, jakbym znalazła kwiat paproci. Jedną z cukinii udusiłam z kurkami, w które zaopatrzyli mnie teściowie i wyłożyłam na podpieczone ciasto francuskie. Szybka tarta kurkowo-cukiniowa to dobry smak na przywitanie października i pożegnanie z kurkami, które powoli się kończą.

tarta na cieście francuskim

TARTA Z KURKAMI I CUKINIĄ

  • 2-3 garście kurek
  • 1 mała cebulka, posiekana
  • 1 średnia cukinia
  • oliwa do podsmażenia
  • 1/2 opakowania serka kremowego typu Almette
  • kilka łyżek jogurtu/mleka
  • czosnek
  • płat ciasta francuskiego

Na patelni lekko duszę cebulkę, dodaję kurki, solę, smażę chwilę. Gdy odparują nieco wody, dodaję pokrojoną w półplastry cukinię. Gdy patelnia pyrka, podpiekam rozłożone na blaszce ciasto francuskie (robię to zawsze, unikam wtedy gumowego spodu). W 220 st. C., przez ok. 10 minut, aż środek ciasta urośnie.

W miseczce mieszam serek z mlekiem lub jogurtem i zmiażdżonym ząbkiem czosnku (masa ma mieć gęstość kwaśnej śmietany).

Środek upieczonego ciasta francuskiego ugniatam widelcem i rozsmarowuję na nim serek. Na wierzchu rozprowadzam zawartość patelni. Całość podpiekam 10-15 minut, do zarumienienia brzegów.

3 komentarze

  • zozo
    1 miesiąc temu

    Przyznam ,że dopiero dzisiaj , po tygodniach nieodwiedzania “truskawek”, tutaj zajrzałam. Nie liczyłam nawet, że będzie coś nowego, ale zostałam mile zaskoczona przepisem 🙂 Wiem, że realia się zmieniły i wiele dobrych blogów kulinarnych de facto zamarło, ponieważ na topie jest instagram, stories, szybki, krótki, obrazkowy przekaz, reklama, followersi, emotki itd. Nie, żebym to piętnowała, bo każdy idzie z duchem czasu, musi z czegoś żyć, a jeśli przy mniejszym wkładzie ma się lepsze wyniki finansowe, to wiadomo, że wybór jest prosty, szczególnie, jak się jest mamą. Trudno oczekiwać, że ktoś na upartego będzie pisał opowiadania, jeśli lepiej sprzedają się komiksy. Jedne rzeczy się dezaktualizują, a inne przeżywają rozkwit, tak to już jest na świecie. Jednak ja jestem “starej” daty i w środku jakoś mi żal, że minęły czasy, gdy wchodziłam tutaj kilka razy w miesiącu, po prostu poczytać 🙂 Trudno było mi wówczas stwierdzić, czy to przepis jest okraszony pięknym tekstem, czy też tekst zwieńczony jest bardzo dobrym przepisem. Zrobiłam wiele potraw z “truskawek”, naprawdę sporo na zawsze weszło do mojego repertuaru kuchennego. Na pewno będę jeszcze czasem wracać, z sentymetu i podczytywać stare teksty 🙂 Tymczasem obserwuje Instagram i trzymam kciuki ! 🙂

    • Ania Włodarczyk
      1 miesiąc temu

      Bardzo dziękuję za ten komentarz 🙂 Lubiłam tamte czasy, ale też miałam wtedy więcej chwil dla siebie, więcej pomysłów i ogólnie – chęci. Dzisiaj, mając do dyspozycji maks 2 h wolnego za dnia, wykorzystuję te momenty na pracę, zdjęcia, książki. Pozdrowienia!

  • 1 miesiąc temu

    Testowałam. Fantastyczny przepis. Mój smak. Rodzinka tez zadowolona.

Zostaw komentarz