30 marca 2018

Mus czekoladowy to jeden z moich ulubionych „awaryjnych” deserów. Najczęściej mam w kuchni wszystkie składniki do jego przygotowania, jego zrobienie nie zajmuje wiele czasu, a efekt końcowy smakuje każdemu. Jeśli więc nie masz czasu/energii/pomysłu na świąteczne desery – baby, mazurki i paschy – zawsze możesz podać gościom czekoladowy mus z malinami.

Ów mus to przepis szczególny, bo inaugurujący cykl receptur z kawą zbożową Inka  (klik) w roli głównej. Małe wprowadzenie (chociaż tak naprawdę – czy ktoś nie zna Inki?): Inka powstała z uzyskanej naturalnie esencji jęczmienia, żyta, cykorii i buraków cukrowych. Jak na kawę zbożową przystało, można ją pić o każdej porze dnia i nocy, ma łagodny smak i delikatną piankę, a do tego jest źródłem błonnika. Ja lubię ją pić wieczorem (koniecznie z mlekiem!), kojarzy mi się to z dzieciństwem. Kiedyś, na początku liceum, pijałam ją namiętnie zamiast zwykłej kawy, która była mi zakazana. Wówczas Inka zastępowała mi zwykłą kawę, dzisiaj ją uzupełnia. Hektolitry Inki wypiłam w ciąży, kiedy ograniczałam kofeinę, no i podczas karmienia Olka, bo karmiącym matkom zaleca się picie zbożówki (rady mojej mamy).

Kawa zbożowa Inka to też fajny dodatek do deserów. Nadaje im ciemniejszą barwę i intensyfikuje smak – orzechowa nuta wzmacnia słodycz i urozmaica smak. Dzisiaj zaczynamy od musu czekoladowego, ale to taka kulinarna rozgrzewka, bo z Inką można mocniej zaszaleć!

MUS CZEKOLADOWY Z INKĄ I Z MALINAMI

(na 4 porcje)

  • 150 ml śmietanki 30 % lub 36%
  • 2 łyżki kawy zbożowej Inka
  • 100 g gorzkiej czekolady
  • 2 jajka (sparzone), oddzielnie białka i żółtka

na mus malinowy:

  • 2/3 szklanki malin, mrożonych lub świeżych
  • 1 łyżeczka cukru

Śmietanę wlewam do rondelka, dodaję kawę zbożową Inka i mieszam, delikatnie podgrzewając do lekkiego podgrzania. Zmniejszam ogień i dodaję pokruszoną czekoladę, cały czas mieszając. Podgrzewam do całkowitego rozpuszczenia czekolady (bez gotowania, na malutkim ogniu). Odstawiam do lekkiego ostygnięcia.

Gdy czekolada nie będzie już gorąca, dodaję do niej dwa żółtka i energicznie mieszam z czekoladą na gładką masę. Odstawiam do ostygnięcia.

Białka ubijam na sztywną pianę. Delikatnie mieszam z ostygłą masą czekoladową, przekładam do pucharków i wstawiam do lodówki na 2-3 godziny.

Przygotowuję maliny: w rondelku umieszczam owoce i cukier, podgrzewam, aż maliny puszczą sok, a cukier sie rozpuści. Zdejmuję z ognia. Ciepłe lub zimne maliny nakładam na wierzch musu. Podaję.

Uwagi:

  1. Zamiast białka możecie dodać do musu 1/2 szklanki ubitej śmietanki kremówki.
  2. Gorące maliny roztopią wierzchnią warstwę musu, ale za to fajniej smakują ze schłodzonym deserem.

4 komentarze

  • 4 miesiące temu

    Uwielbiam połączenie czekolady i malin. Koniecznie muszę zrobić ten pyszny deser!

    • Ania Włodarczyk
      4 miesiące temu

      Gorrrrrrąco polecam! <3

  • Japke
    2 miesiące temu

    ten przepis rozwalił system, polecam!

Zostaw komentarz