Oswoić kompot jabłkowy

16 listopada 2016
Kompocik z jabłek
Z ostatniej partii jabłek, które zebrałam podczas wyprawy w „krzaczory” (klik) ugotowałam dla Olusia kompot. Kiedyś byłam sceptycznie nastawiona do wszelkiej maści kompocików, bo kojarzyły mi się ze słodkimi ulepkami, ale pewnego razu  mama przygotowała garnek tego napoju dla Olka. I chociaż gotowane jabłka to moja trauma z dzieciństwa, te antypatie smakowe się nie powtórzyły i Olek popijał go z wielką chęcią.
Nasza wersja nie zawiera cukru, za to pachnie korzeniami, bo dorzucam do niej kardamon i cynamon. Jeśli jabłka są wyjątkowo kwaśne, dodaję odrobinę miodu. Najwięcej smaku mają malutkie, kwaskowate jabłka, więc lepiej poszukać na targu owoców od babulinki niż kupować napompowane atrapy z marketu albo po prostu ogołocić jakąś zaprzyjaźnioną jabłonkę. Z braku małych jabłuszek, polecam szarą renetę – daje przyjemną kwasowość. Jako że małe dzikie jabłuszka mają dużo pektyny, kompot robi się trochę gęsty (to miłe uczucie dla podniebienia).
Kompot jabłkowy z korzeniamiKORZENNY KOMPOT JABŁKOWY
1 kg jabłek
2 ziarna kardamonu
duża szczypta cynamonu
opcjonalnie: 1 łyżeczka miodu
Obieram jabłka ze skórek i pozbawiam szypułek, kroję w ćwiartki. umieszczam w dużym garnku, zalewam wodą (ok. 3 cm powyżej powierzchni owoców), dodaję przyprawy. Gotuję jabłka do momentu, gdy będą miękkie. Odcedzam kompot, jeśli trzeba, dosładzam miodem.

5 komentarzy

  • 8 miesięcy temu

    ale bym się napiła takiego domowego kompotu:)

  • 8 miesięcy temu

    A ja zawsze lubiłam kompoty, szczególnie Babciny czereśniowy, mmm… 🙂

    • 8 miesięcy temu

      Czereśniowego chyba nigdy nie piłam…

  • 8 miesięcy temu

    Do takiego kompotu warto przefiltrować wodę, my mamy filtr molekularny z naturalną mineralizacją i przyznam jest różnica w smaku. No i kompot jest zdrowszy bo woda jest przefiltrowana i zdrowa.

Zostaw komentarz