Tort na pierwsze urodziny

26 października 2016
Po prawej ściana pamiątkowa roku z Olusiem 🙂

Tak się ładnie złożyło, że pierwsze urodziny Olusia wypadły w sobotę. Z tej okazji zorganizowaliśmy dla najbliższej rodziny obiad, który wieczorową porą płynnie przerodził się w kolację. Jako że chciałam tego dnia świętować razem z resztą gości, zdecydowałam się na catering i to była świetna decyzja. Nie byłam umordowana, zestresowana tym, czy jedzenie wyjdzie i czy będzie wszystkim smakować… Na siebie wzięłam upieczenie tortu dla Olutka, w związku z czym spędziłam kilka wieczorów z nosem w książkach kulinarnych w poszukiwaniu przepisu. Miało być jak najlżej i jak najzdrowiej, bez maślanych kremów i tym podobnych tortowych klasyków. Mój wybór padł na tort bananowy z kremem z mleka kokosowego z książki Kingi Paruzel „Fit słodkości” (niebawem wpis książkowy m. in. z tą książką w roli głównej). Olutek uwielbia banany, więc smak wydawał się być dla niego stworzony.
Oczywiście nie obyło się bez przygód – nie pomyślałabym nigdy, że krem na bazie mleka kokosowego może się zważyć. Wierzcie mi, że grudki, jakie powstają w masie, są identyczne jak te w zważonej bitej śmietanie. W ogóle masa na bazie mleka kokosowego zamiast śmietanki to dla mnie niezwykłe odkrycie: ładnie się trzyma, jest gęsta jak ubita kremówka (a może nawet bardziej) a do tego nie wymaga wiele dosładzania, bo jest naturalnie słodkawa. To, co zmieniłabym na przyszłość, to jednak nie popadanie w szaleństwo zdrowych składników i użycie kakao zamiast karobu, którego kwaskowaty smrodek bardzo przeszkadzał mi w masie. Problem nie istnieje, jeśli lubicie karob, ja ciągle próbuję się do niego przekonać.
Wykańczając tort, nie silę się na piękne zdobienia czy gładkie ścianki, bo wiem, że to nie na moje możliwości. Moje torty są koślawe (niestety) i zarzucone owocami, a czasem kwiatami. Smak zdecydowanie góruje nad wyglądem, co w sumie nie jest chyba takie złe, bo nie ma nic gorszego niż piękny, ale obrzydliwy w smaku tort.
Liczyłam, że uda mi się zrobić ładną sesję dla tego wypieku, ale jak to bywa w takich sytuacjach, nie miałam na to czasu i zdjęcia były robione w pośpiechu, między daniem głównym a deserem. Oprócz kiepskich zdjęć, mój pośpiech zaowocował jeszcze pewną gafą. Gdy zeszli się wszyscy goście (łącznie było nas 12 osób), okazało się, że dla jednego z nich nie ma krzesła. Kilka dni wcześniej liczyłam te, które mamy w domu, Tomek pożyczał brakujące meble od rodziców, a tu klops. Na szczęście mamy dobrych sąsiadów, którzy poratowali krzesłem!
Koślawy tort urodzinowy;

TORT BANANOWY Z KREMEM KOKOSOWO-KAROBOWYM

na bananowe spody:
1 i 1/2 szklanki puree z dojrzałych bananów (3 sztuki)
2 łyżeczki soku z cytryny
3 szklanki mąki
1 i 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
szczypta soli
3/4 szklanki oleju kokosowego
2 szklanki cukru trzcinowego
3 jajka
1 i 1/2 szklanki kefiru
do przełożenia:
ok. 3-4 łyżki dżemu mirabelkowego (klik – tutaj przepis na dżem)
na krem:
2 puszki schłodzonego mleka kokosowego (patrz w Uwagach)
4 łyżki syropu klonowego
3 łyżki karobu
5 łyżek mąki kokosowej
do ozdoby:
1 szklanka malin
1 szklanka jeżyn
Puree z bananów (czyli rozgniecione widelcem banany) mieszam z sokiem z cytryny. W drugiej misce mieszam mąkę, sodę i sól. W kolejnym naczyniu ucieram olej kokosowy z cukrem, a następnie wbijam po jednym jajku i miksuję masę po minucie na 1 jajko. Dodaję puree z bananów, miksuję dodaję kefir, mieszam, a następnie dodaję mąkę i szybko mieszam z masą.
Ciasto przelewam do 3 wyłożonych papierem do pieczenia foremek o średnicy 20 cm i piekę w 180 s. C. przez ok. 1 godzinę (patyczek włożony do środka powinien być suchy).
Przygotowuję krem: ze schłodzonego mleka kokosowego odlewam wodę – pozostanie gęsta masa kokosowa. Masę przekładam do robota kuchennego, dodaję syrop, mąkę kokosową i karob. Miksuję 5 minut do powstania gęstego kremu. Jeśli krem jest za luźny, dodaję jeszcze 2 łyżki mąki kokosowej i czeka 3 minuty.
Pierwszy schłodzony blat układam na paterze. Rozsmarowuję na nim dżem mirabelkowy, przykrywam drugim blatem, na którym rozsmarowuję 1/4 masy kokosowej. Układam kolejny blat i smaruję kremem boki i wierzch ciasta. Ciasto chłodzę co najmniej 1 godzinę (najlepiej ze 3-5), a przed podaniem posypuję je owocami.
Uwagi:
1. Przepis z „Fit słodkości” aut. Kingi Paruzel, wyd. Burda Książki, z moimi zmianami. W oryginale Kinga podawała tort z karmelizowanymi bananami, ja chciałam coś kwaskowatego dla kontrastu, poza tym Olutek uwielbia maliny. Kolejna zmiana to dodatek dżemu mirabelkowego – przełożyłam nim jedną warstwę i to było dobre posunięcie, bo ładnie nawilżyło blaty i dodało dodatkowego kwasku.
2. Jako że to tort dla malucha (Olo zjadł kawałek), posłodziłam go mniej niż zwykle. I tort wcale na tym nie ucierpiał, bo słodkie były bananowe blaty.
3. Do masy należy użyć mleka kokosowego, które się rozwarstwia (oddzielnie mamy gęsty krem i wodę)! Nie używamy mleka, które ma jednolitą, płynną konsystencję. Odpowiednie mleko kokosowe poznacie potrząsając puszką – to właściwe nie może chlupać. Z podanej ilości wychodzi trochę więcej masy niż potrzeba na krem, resztę możecie wykorzystać np. jako nadzienie do naleśników.

4. Nie mam zdjęcia przekroju ciasta, wybaczcie.5. Dla miłośników klasycznych tortów mam nasz domowy numer jeden: czekoladowo-orzechowy tort z dżemem z mirabelek, klik!

Gwiazda imprezy zajada się tortem;

9 komentarzy

  • 6 miesięcy temu

    Świetny torcik 🙂

  • 6 miesięcy temu

    Daje słowo, że opisujesz pierwsze urodziny Mii. TRort robiłam do 1 w nocy i sie nie udał! Pomimo, że przestrzegałam przepisu krok w krok i miał być wypróbowany i niezawodny. Skończyło się na chlebie bananowym obsmarowanym kremem, hehe. Sesja też miała być, ale nie wyszło, bo za dużo sie działo. Sto lat dla Ola!
    Marta/Co dziś zjem na śniadanie?

    • 6 miesięcy temu

      Ha ha 😀 Ja jeszcze nie opisałam, ze Tomek raz leciał po mleczko, bo nie było zapasowego…

    • 6 miesięcy temu

      😀 no tak, nawet sie nie dziwię 😀 zaraz mamy drugie uro Mii i najchętniej wyjechałabym na pustkowie 😀

  • 6 miesięcy temu

    Syncia pierwsze urodziny zbiegały się z urodzinami Córci, jak co roku. I musiały być 2 torty… Dla Niej tęczowy, który jej całkiem nie smakował a dla Niego marchewkowy z pomarańczowym nadzieniem… Oba atrakcyjne tylko smakowo i na szczęście nawet bardzo 🙂 niestety torty nie są moja specjalnością choć biszkopt rzucany nawet mi wychodzi to dekoracja kuleje 🙂

    • 6 miesięcy temu

      A dlaczego tęczowy nie smakował? 🙂

  • 6 miesięcy temu

    Wspaniały ten tort 🙂
    My ostatnio we dwie miałyśmy w pracy problem, żeby do czterech doliczyć, więc rozumiem doskonale, że dwanaście może okazać się zbyt skomplikowane 😉

    • 6 miesięcy temu

      Wspaniały to dużo powiedziane, ale dziękuję ;)))

Zostaw komentarz