Śledzie jak z Ikei czyli inlagd sill prosto ze Szwecji

29 grudnia 2014

Kiedy kilka dni temu na Kurpiowszczyźnie, gdzie spędzałam święta, spadł pierwszy śnieg, niemal od razu ruszyliśmy z rodziną na spacer do lasu. Nie mogąc się nacieszyć urodą zanurzonych w białym puchu drzew, kolejnego dnia ponowiliśmy wędrówkę. Maszerowaliśmy dziarsko przez las. Mróz szczypał w policzki, słońce raziło w oczy, a zmrożona czekolada jak zawsze smakowała najlepiej na świecie.

Kiedy wczoraj wracałam do Gdańska, bałam się, że zastanę miasto w szarym płaszczu, zmęczone, wyblakłe i nijakie. Jakże się myliłam! Okazało się bowiem, że i tu spadł śnieg. Uczciłam to długim spacerem po moreńskich (Morena – dzielnica Gdańska) lasach.
A po powrocie do domu zajrzałam do lodówki, gdzie czekała na mnie poświąteczna porcja pysznych śledzi na skandynawską nutę. Przepis na inlagd sill, ponoć najpopularniejsze w Szwecji śledzie, znalazłam u Lo

Te marynowane w korzennej, słodko-octowej zalewie ryby postanowiłam przygotować na święta (obok dwóch innych śledzi, też przygotowanych wg receptur Lo). Trochę się obawiałam, czy przypadną do gustu domownikom, ale okazało się, że niepotrzebnie. Śledzie zniknęły w okamgnieniu, a od Tomasza usłyszałam, że „smakują jak z Ikei, co w tym przypadku jest dużym komplementem, bo T. jest miłośnikiem małych śledziowych słoiczków z tego sklepu.

INLAGD SILL – SZWEDZKIE ŚLEDZIE
4 solone filety śledziowe (wymoczone uprzednio w wodzie lub mleku)
1 czerwona cebula, pokrojona w kostkę
8 kulek ziela angielskiego
2 listki laurowe
150 ml octu (zwykłego)
100 g cukru
1 średnia marchew, pokrojona 3 mm plastry
150 ml wody
5 ziaren pieprzu, lekko zmiażdżonych
Wszystko oprócz śledzi wkładam do rondelka i zagotowuję. Zestawiam z ognia i całkowicie studzę. Wymoczone śledzie kroję na 3 cm kawałki, przekładam do słoika. Zalewam marynatą (razem z cebulą, marchwią i przyprawami). Przechowuję w lodówce do miesiąca.
Ad. moczenia śledzi: powinno się je moczyć od 2 do 12 godzin, jednak przed namoczeniem radzę sprawdzić ich słoność. Moje śledzie okazały się umiarkowanie słone, więc poleżały w wodzie jedynie pół godziny.  
Uwagi:
1. Przepis od niezawodnej Lo, z moimi modyfikacjami – zmniejszyłam ilość listków laurowych i ziela angielskiego, gdyż zbyt duże natężenie tych przypraw mi nie smakuje. Listek laurowy wyczuję na odległość, bywa że jego niewielka ilość psuje mi smak całej potrawy. Tutaj i listek, i ziele są niezbędne i mi smakują.
2. Inlagd sill świetnie pasują na święta, na przekąskę sylwestrową albo na czas postu. Mają delikatnie octowy smak (ja jestem wyczulona na octowe smaki, nie lubię, gdy są zbyt intensywne), a czerwona cebula nadaje śledziom różowej barwy, co ładnie wygląda. I jeszcze jedno: przygotowuje się je w pięć minut.

   

2 komentarze

  • 3 lata temu

    Uwielbiam twoje opowiastki, tak samo jak uwielbiam twoja ksiażkę, którą przeczytałam juz dwa razy i nie mam dość 😀 Uwielbiam cię no!
    zapraszam 🙂 http://iluminatium-mundi.blogspot.com/

  • 3 lata temu

    Uwielbiam te śledzie. Zjadłam już zawartość dwóch słoików tychże. Rewelacja!

Zostaw komentarz