Pomidorowa zadyszka

11 października 2013
Śpieszę się.
Tak bardzo chcę nacieszyć się smakiem pomidorów: zjadam je na śniadanie, zapiekam w piekarniku, miksuję, przecieram, gotuję.
Już niebawem pozostaną mi tylko mamine pomidory w słoikach. I szara tęsknota o zapachu pomidora.

7 komentarzy

  • 4 lata temu

    Dokładnie, mam to samo, pomidor z pomidorem, zagryzany pomidorem. Ostatnio od takiej jednej pani z 'prywatnej uprawy'. Ma też inne warzywa. Czuć różnicę. 🙂

  • 4 lata temu

    Addio pomidory aż chce się zanucić. 🙂

  • 4 lata temu

    Spieszmy sie kochac pomidory, tak szybko odchodza…
    Ja tez korzystam, poki moge. Potem zostana tylko puszkowe.

  • 4 lata temu

    ja w wakacje przerobiłam 90 kg pomidorów 🙂
    powstały zapasy suszonych pomidorów i sosu pomidorowego
    .A z miąższów wydrylowanych do suszonych pomidorów zupa. Pycha !
    Miałam pomysł jeszcze na zastosowanie skórek zdjętych ze sparzonych delikwentów, ale niestety produkcja nocna ma to do siebie, że czasem nie zdąży człowiek dobiec do piekarnika na czas. Następny raz będę kombinować 😉

    • 4 lata temu

      Wow, 90 kg?! To już pomidorowa fabryka. A jaki pomysł miałaś na skórki?

  • 4 lata temu

    Zdjęcie mnie urzekło – czarny plus czerwony 🙂

  • 4 lata temu

    U mnei ten sam wybór, z tym, że musiałby to być pomidor sierpniowy z ogródka mojej mamy 😀

Zostaw komentarz