Lapidaria izraelskie – cz. 1: MORZE

21 czerwca 2013

/Długo zastanawiałam się, w jakiej formie przedstawić wyprawę do Izraela. Kontynuując tradycję reportaży podróżniczych ujmowanych w formie lapidariów, pozostaję przy tej nazwie, choć historia się już zbyt mocno rozciąga, przekształca w opowieść w odcinkach. Bo Izraela chyba nie sposób przedstawić w garstce zdjęć i słów. /
1. TEL AVIV, CZWARTA RANO:
Pierwszego dnia zjawiliśmy się w Tel Avivie jeszcze przed wschodem słońca, po godzinie 3:00. Od razu ruszyliśmy nad morze. 

Idąc przez skacowane i zmęczone po nocnych szaleństwach miasto, po którym o tej porze poruszali się wyłącznie grzebiący w śmietnikach kloszardzi i czyściciele ulic, wydawało mi się, że na plaży nie będzie żywej duszy. Myliłam się. 

Gdy tylko słońce wyczołgało się zza horyzontu, dostrzegłam, że po miękkim i delikatnym piasku biegną pierwsi joggerzy psami, a ostatni imprezowicze w rozpiętych koszulach wracają z dyskoteki. Ktoś spał na plastikowym krzesełku barowym, a na położonym nieopodal cyplu siedzieli wędkarze. 
Później przekonałam się, że pełno ludzi jest tu również nocą: spacerowiczów, imprezowiczów albo koczowników spijających przy akompaniamencie szumu fal pyszne izraelskie wino (sama należałam do tej drugiej grupy). Okazało się, że plaża nigdy nie zasypia.


    

                             

2. MIEJSKA PLAŻA:
Nigdy nie lubiłam miejskich plaż, wydawało mi się, że nie da się odpoczywać w miejscu, gdzie plaża  sąsiaduje z ruchliwą drogą, a zamiast drzew stoi las wieżowców. 

Zrośnięta z tkanką miejską plaża w Tel Avivie przekonała mnie, że plażowanie z wieżowcami w tle ma swój urok.

     

    

3. KAPRYŚNE MORZE I KICZOWATE ZACHODY SŁOŃCA:

Czasem morze witało nas krystalicznym błękitem, innym razem tonęło w szarości, zdarzyło się i tak, że na naszych oczach gwałtownie poczerniało i musieliśmy uciekać przed ulewą. Bez względu na jego oblicze, zawsze było piękne. 

Ale już piękne do bólu i do granic kiczu były zachody słońca.

PS Obudziłam go… 

13 komentarzy

  • 4 lata temu

    BĘDZIE WIĘCEJ, MAM NADZIEJĘ? Uśmiecham się szeroko, widząc te wspomnienia – nasza zeszłoroczna wyprawa do Izraela zapadła mi głęboko w duszę i mam nadzieję, że jeszcze tam się kiedyś udamy.
    Twoje zdjęcia są piękne – i ciekawe (nawet te przedstawiające niezbyt ładne widoki, ale trudno, tak już bywa w miastach…) Czekam z niecierpliwością na kolejne odcinki.

  • przepiękne zdjęcia. Nie ma co mówić.Po prostu wypatrzone. Czy będzie więcej zdjęć z Izraela?

  • 4 lata temu

    Piekne zdjecia.
    Izrael jest na mojej liscie do odwiedzenia 🙂

  • 4 lata temu

    Nigdy nie byłam w Izraelu i choć w ostatnich czasach coraz więcej osób wybiera się w tamte strony ja wciąż zostaje w mojej małej ojczyźnie. Ogólnie niewiele podróżuję za granicą. Wiele osób kojarzy tamte kraje nadal z wojną, z pustkowiem i barbarzyństwem. Przyznam, że sama nie jestem jakoś super nastawiona do tamtejszych krajów, ale irytujhe mnie gdy ktoś ma aż taką małą wiedzę o świecie, bo można powiedzieć że cywilizacja dociera już prawie wszędzie. Ale nie mnie o tym mówić.

    Masz rację, że trudno ująć całe piękno i wspomnienia w jednym poście. Choć napisałaś i tak trochę to już oczyma widzę to miasto, ulice i domki. Nigdy też nie byłam na miastowej plaży, zawsze wybieram bardziej kameralne. Jednak podoba mi się to, że nie budzi się ona rano do życia, a jedynie rozpoczyna kolejne 24h zabaw i uciechy. Liczę, że jeszcze nam trochę o tym napiszesz!

    Zazdroszczę tylu podróży! Ty oraz kilku innych bloggerów stawiacie mi za marzenia podróż dookoła świata. Chciałabym jej kiedyś dokonać, jednak na razie czekam aż trochę podrosnę.

    Pozdrawiam! be-a-huminka.blogspot.com
    I oczywiście zapraszam do siebie :D.

    • 6 miesięcy temu

      Barbarzynstwem ?! Izrael jest krajem bardziej cywilizowanym i rozwinietym ekonomicznie niz Europa srodkowo wschodnia wliczajac Polske, o pustkowie to raczej ciezko, chyba ze na pustynnym Negevie =D

  • Anonimowy
    4 lata temu

    ,,Ale już piękne do bólu i do granic kiczu były zachody słońca"-oj to jest piękne-zdjecia też,takie proste sprawy.Plaża miejska-dużo takich miejsc na świecie.Pozdrawiam.

  • 4 lata temu

    oj, u ciebie to nawet śmietniki wyglądają cudnie 🙂

  • 4 lata temu

    ze wszystkiego co na świecie jest kiczowate, zachody słońca zawsze pozostaną piękne.

  • 4 lata temu

    Ale miły poranek! Cudne zdjęcia, piękne miejsca!

  • Anonimowy
    4 lata temu

    Brzydkie miasto.Przynajmniej to,ktore pokazalas na zdjeciach.Oprocz zachodow slonca nic mi sie nie podoba.Szaro I smutno.

  • 4 lata temu

    Ciekawe i urokliwe zdjęcia, również z chęcią zobaczyłabym i przeczytała więcej! 🙂 Serdeczne pozdrowienia z Francji!
    Kasia

  • 4 lata temu

    Kilka razy wracam już do tego wpisu i muszę zostawić tu słowo jakieś w końcu. Przede wszystkim nalegam na wpisy z podróży, jakkolwiek byś ich nie nazwała. I marzę teraz o takim kiczowatym zachodzie słońca, jak o niczym innym… To coś zdecydowanie dla mnie, postarzałam się ostatnio (sic!). I Anno! co za błękit! I love it!!! Jestem ciekawa jakbym się czuła na tej plaży z wieżowcami w tle… Kiedyś byliśmy na betonowej "plaży" jakby;) ciekawe doświadczenie;)
    Czekam na więcej, na jedzenie czekam, choć powinnam być na diecie;)

    Uściski!

  • 4 lata temu

    Świetne zdjęcia! Koci grzbiet i nogi manekinów – moi faworyci.

Zostaw komentarz