Fioletowe wspomnienia. Pierogi z jagodami

3 lipca 2012
Kubeczek jagód z odrobiną cukru, może także z dodatkiem śmietanki.
Czarny język i fioletowe usta, trudna do usunięcia plama na białej sukience.
Albo fioletowe dłonie, łapczywie wpychające do ust kolejne porcje owoców znalezione na zboczu wzgórza usłanego krzakami jagód aż po horyzont.
Lubię jagody, bo kojarzą mi się z beztroskimi wakacjami, zbożem, co złotymi falami kładzie się na polu, skowronkiem na niebie, miękkim mchem i zielonym zapachem lasu. O ile maliny i truskawki darzę miłością bezgraniczną, o tyle jagody lubię ze względu na tę własnie wakacyjną otoczkę, szereg miłych skojarzeń i garść fioletowych wspomnień.
Tydzień temu do mojej kolekcji jagodowych obrazków dołączył jeszcze jeden, tak piękny i intensywny, że aż kiczowaty. Bo co powiecie na drewnianą  ławeczkę wetkniętą dosłownie na sam czubek góry, nieopodal kamiennej kapliczki z dzwonnicą i drewnianego płotu otulonego malwami? Dodajcie do tego jeszcze małą sarenkę, obrus w granatową kratę, obszczerbione kubasy pełne zsiadłego mleka, tak gęstego, że można je było kroić chochelką, dwa półmiski pierogów z jagodami i dzbanuszek słodkiej śmietanki…

 

Rok temu lepiłam pierogi z Martą – to też ładne wspomnienie. Różowe wino, fioletowe dłonie i góra pierogów zjedzonych na tarasie przez stadko głodnych osób. Kiedy zimą przeglądałam zdjęcia z tamtego dnia, miałam wrażenie, że to wszystko odeszło już bezpowrotnie i ta beztroska, i ta prosta radość już się nigdy nie powtórzą.
W tym roku znów lepię pierogi z jagodami i myślę: a jednak!

 

PIEROGI Z JAGODAMI

na ciasto:
ok. 3 szklanki mąki
niepełna szklanka ciepłej wody
szczypta soli
jajko
1 łyżka oleju
na farsz: świeże lub mrożone jagody
Na stolnicę wsypuję mąkę zmieszaną z solą. Robię kopczyk, w środek wbijam jajko i mieszam z mąką. Dodaję powoli wodę, ciągle mieszając z mąką. Na końcu dodaję olej i wyrabiam ciasto – jeśli jest za ścisłe, wlewam trochę wody, jeśli za miękkie, dodaję nieco mąki. Niestety ulubioną konsystencję uzyskamy metodą prób i błędów. Wyrabiam ciasto, aż stanie się miękkie i elastyczne (najlepiej je ciągle ugniatać). Ciasto można też zrobić w robocie z hakiem do ciasta drożdżowego.
Gotowe ciasto przykrywam czystą ściereczką i odstawiam na 15-20 minut (jeśli na dłużej, należy je włożyć do woreczka foliowego, by nie wyschło).
Z kuli ciasta odkrawam mniejsze części, które wałkuję obtoczonym nieco w mące wałkiem. Ciasto wałkuję mocno od środka do zewnątrz, następnie szklanką/kubkiem wycinam zeń okręgi. Na środku kładę łyżkę/łyżeczkę umytych jagód i sklejam brzegi pieroga. Najlepiej sklejać pierogi lekko nawilżonymi palcami.
Pierogi układam na posypanej mąką stolnicy i gotuję niewielkimi partiami w dużej ilości osolonej wody z łyżką oleju. Najpierw pierogi opadną, więc delikatnie je mieszam, by nie przywarły do dna garnka. Od momentu wypłynięcia pierogów na wierzch, gotuję je jeszcze ok. 2 minuty. Podaję ciepłe, z cukrem i słodką śmietanką.
Uwagi:
1. Przepis na ciasto pierogowe znalazłam u Zofii Nasierowskiej w „Fotografii smaku czyli 24 obiadach dla początkujących i zaawansowanych” (książka doczekała się teraz kolejnego wydania, niestety słabego, bo z jakiś powodów ktoś postanowił zrezygnować z fotografii autorki, które stanowiły integralną część książki).
2. Lubię cienkie, delikatne ciasto pierogowe. W związku z tym rozwałkowuję je najdelikatniej, jak tylko mogę i uważnie sklejam, by nie rozwaliło się podczas gotowania. Pierogi podaję ze słodką śmietanką i cukrem.
Do szczęścia nie potrzeba mi nic więcej!

29 komentarzy

  • Anonimowy
    5 lat temu

    piekne wyszły, podziwiam, że Ci sie chce robić pierogi w takie upały, ja to jestem zbyt leniwa

  • 5 lat temu

    Pierogi to już dla mnie Mount Everest możliwości kulinarnych, dlatego idę po białą czekoladę do tarty malinowej, bo nie skończę jej do jutra:)

    • 5 lat temu

      NIe taki pieróg straszny, jak go malują 😉 Jeśli mi się udało, to uda się każdemu… Ale tartę zawsze warto zrobić! DLatego cieszę się, że ją zrobiłaś 🙂

  • 5 lat temu

    Ha 🙂 A co powiemy na taką kiczowatość? A nic 🙂 Ja się po prostu rozmarzyłam 🙂
    W tym roku mam już pierwsze pierogi z jagodami za sobą. Pierwsze pierogi robiłam już dawno, powtarzam je co roku, ale w tym roku po raz pierwszy we własnym domu na wsi. Jakoś tak się stało że zyskały dla mnie nowy wymiar, jakbym robiła je pierwszy raz w życiu 🙂 Było cudnie 🙂 A pierogi były fantastyczne.

  • 5 lat temu

    W tym roku nie jadłam jeszcze jagód, koniecznie trzeba to nadrobić! Może skuszę się na takie pierogi, bo wyglądają apetycznie. Pozdrawiam i zapraszam do siebie, ja jestem początkująca,ale mam nadzieje, że z czasem się rozkręcę 🙂

  • 5 lat temu

    Tak, tak! U mnie też niedługo na talerzu zagoszczą 🙂 i znów będę modlić się nad garnkiem, żeby się nie porozklejały w trakcie gotowania.

  • 5 lat temu

    MMMMMMMMMMMMMMMM…………wyśmienite, piekne, boskie w smaku zapewne:D aż mi ślinka cieknie do podłogi:D

  • 5 lat temu

    Aniu wspaniałe pierożki! Uwielbiam z jagodami, nawet wczoraj jadłam u mamy 🙂
    Pyszności.
    Jagody są fajne, kolorują buzie i dłonie 🙂

    Szkoda,ze u nas tak zimno no nie?
    Uściski:*

  • 5 lat temu

    idealne ciepłe pierożki, letnie! na taki chłodek jak u nas.

    • 5 lat temu

      Aha, Dusia, te jagodowe polany to nie u nas,a w Beskidzie Sądeckim 🙂

  • 5 lat temu

    iście sielankowy obraz Nam tutaj zaserwowałaś Aniu;)
    a opis obszczerbionych kubeczków pełnych wiejskiego zsiadłego mleka po prostu mnie urzekł:))
    fioletowych snów życzę:)!
    m.

  • 5 lat temu

    Jak zwykle wszystko pięknie opisane. Letnia harmonia, lekkość. Można się rozmarzyć. 😉

  • 5 lat temu

    mmmm pycha… pięknie napisane!

  • 5 lat temu

    Ach, muszę koniecznie zrobić z borówkami :). PIęknie wyglądają!

  • 5 lat temu

    Niesamowite 🙂 Mamy właściwie dokładnie takie same wspomnienia związane z wędrówką na jagody… łącznie ze słowikiem, który kołuje gdzieś nad głową i wyśpiewuje radosne melodie 🙂
    A te pierogi… chyba będę musiała w końcu znaleźć czas i wybrać się do lasu po składniki 🙂

  • 5 lat temu

    ojeju zapomniałam o pierogach!
    mnie niestety jagody, mimo ogromnej miłości do nich, kojarzą się z wakacyjną zmorą. Nie wiem dlaczego ale moi rodzice strasznie lubili sami zbierać jagody i świetnie się przy tym bawić, ja natomiast zawsze okropnie się przy tym nudziłam i strasznie frustrowała mnie mozolnośc tego zbieractwa 😉

    • 5 lat temu

      Ja nie cierpiałam chodzić na grzyby… Jagody też zbierałam, ale je zjadałam, wiec to było miłe, za to grzyby nudziły mnie śmiertelnie.

  • Anonimowy
    5 lat temu

    Piękne jagodowe wspomnienia 🙂 I dziękuję za wszystkie kulinarne inspiracje :*
    m.

  • 5 lat temu

    Pierogi z jagodami – jak nic smak dzieciństwa. I uważanie, aby tylko przepołowiony pierożek nie wystrzelił granatem na bluzkę 😉

  • 5 lat temu

    Pierogi z jagodami lub innymi owocami, no może poza wiśniami (:P), mmm, pycha! Swoją porcję już dziś spałaszowałam! 🙂

  • 5 lat temu

    pierogi z owocami uwielbiam, ale robię odkąd kuzynka podpowiedziała mi, żeby do ciasta dodać śmietanę, odtąd wychodzą mi zawsze 🙂

  • 5 lat temu

    mnie wczoraj naszło na pierogi z jagodami. Były pyszne 🙂

  • 5 lat temu

    Om nom nom. Też robię pierogi z dokładnie tego przepisu i również dziwi mnie reedycja książki pozbawiona zdjęć!

  • 3 lata temu

    Chodziły za mną przez tydzień. Dziś je zrobiłam, z borówkami. A trafiłam na bardzo słodkie, chyba pierwszy raz tak mi smakowały. Pycha!

Zostaw komentarz