Miasto bladych twarzy

23 stycznia 2011

Studzienki drogowe miłosiernie wessały prawie całą szarą breję, w jaką przeistoczył się pierwszy śnieg, z którego kiedyś tak bardzo się cieszyłam. Idę przez miasto i zastanawiam się, ile brzydoty i brudu człowiek jest w stanie wytrzymać, ile brudnych płyt chodnikowych przejdzie, ile śmieci, które wyłoniły się ze stopionych zasp zniesie nim eksploduje. Czy amerykańscy naukowcy obliczyli, po ilu dniach ciemności i zimna myśli człowieka stają się ciemniejsze i przechodzi on w stan wegetacji pod hasłem ?byle do wiosny??

Idę przez poszarzałe miasto bladych twarzy i zastanawiam się, jak udało mi się przeżyć czas, kiedy ciemność skradała się pod okno już o 15.00. Dziś, kiedy słońce zachodzi o 16.00, ta dodatkowa godzina światła jawi mi się jak jakaś superpromocja od matki natury- ?tylko u nas 1 godzina światła więcej, za darmo!?, jak dodatkowe ciastko przechwycone podczas podwieczorku w przedszkolu albo bukiet stokrotek otrzymany zupełnie bez okazji.
Śledzę więc (w internecie) zachody słońca i świadomość, że z każdym dniem zachodzi ono co najmniej minutę później, działa na mnie kojąco. Zanim jednak napłyną ciepłe sierpniowe wieczory przetykane piskiem jaskółek, minie jeszcze trochę czasu. Dlatego stosuję drobne chwyty, które potrafią znokautować szarość ? niespieszne sobotnie śniadanie, książka, w której chciałoby się podkreślić niemal każde słowo, miseczka warzyw z kokosową nutą.

WARZYWNE CURRY NA SZYBKO

1 czubata łyżeczka curry w proszku (można też użyć zielonej pasty curry, wówczas daje się jej więcej)
1 płaska łyżeczka kuminu
1/4 łyżeczki chilli w proszku (lub w płatkach)
kawałek świeżo startego imbiru (ok. 1 łyżeczka)
2 liście limonki kaffir (opcjonalnie)
olej do smażenia
sól
1 średnia cebula
1 ząbek czosnku, zmiażdżony
mieszanka dowolnych warzyw ?
– u mnie: brokuły (3 szklanki), marchewka (3 sztuki), zielona papryka (1 sztuka)
1 mała puszka niesłodzonego mleka kokosowego
Na głębokiej patelni rozgrzewam olej, wrzucam nań kumin i chilli, smażę chwilę, aż z przypraw wydobędzie się aromat. Następnie dorzucam do przypraw drobno pokrojoną cebulę i czosnek. Lekko solę i podsmażam, aż cebula zmięknie. Przesuwam zawartość patelni na bok i wrzucam warzywa (brokuły podzielone na małe różyczki, marchewkę pokrojoną w plastry, paprykę w kwadraty). Podsmażam chwilę warzywa, dorzucam curry, liście limonki i imbir, przykrywam pokrywką. Duszę warzywa, aż stracą twardość (można dolać odrobinę wody). Trwa to około 10-15 minut.
Następnie wlewam na patelnię mleko kokosowe, dokładnie mieszam i duszę kolejny kwadrans.
Gotowe curry podaję z brązowym ryżem.

Uwagi:

1. O ile się nie mylę, to Nigella ma w swej książce przepis na ?curry in  a hurry?- ja co prawda z tego przepisu nie skorzystałam, ale moje szybkie curry skojarzyło mi się z nazwą tamtego.
2. To curry jest typowym daniem wymykającym się z ram przepisów ? wystarczy kilka bazowych składników i możemy wyczarować ciekawszą wersję warzyw na obiad. Za bazowe składniki uważam w tym przypadku mleko kokosowe, curry i czosnek. Reszta może się zmieniać. Zamiast brokułów można poszaleć z kalafiorem, można też dobrać warzywa kolorami (najłatwiej chyba będzie z żółtym i zielonym). Najlepszym dodatkiem wydaje mi się tu ryż, choć jestem w stanie wyobrazić sobie to danie z kuskusem czy chrupiącą bagietką.

44 komentarze

  • 7 lat temu

    Ja również czekam na dni wiosenne, ciepłe i pełne słońca. Wieczory zaczynające się dopiero o dwudziestej pierwszej, gwieździste niebo latem.

    Ach, byle do wiosny! 🙂

  • 7 lat temu

    ja także ostatnio sprawdzałam, kiedy wreszcie będę mogła cieszyć się jasnymi popołudniami . mam dość ciemności. Człowiek wychodzi z domu jak jest ciemno i wraca jak jest ciemno. Wiem, że już jest lepiej ale to jeszcze nie to. Czekam na większą promocje;)))
    A curry bardzo mi się podoba:)

  • 7 lat temu

    Uwielbiam takie ekspresowe przepisy.

  • 7 lat temu

    Ja też zajadam się ostatnio kolorowymi warzywami, żeby odpędzić szarości…
    Curry pyszne 🙂

  • 7 lat temu

    A ja chciałabym jeszcze trochę zimy. Tylko takiej białej mroźnej i słonecznej bo to co teraz widzę na zewnątrz nie nastraja pozytywnie.

    Ostatnio zastanawiałam się jak brudno musi być na ulicy, żeby ktoś to posprzątał. Okazuje się że chyba nie ma takiej granicy:(
    Pozdrawiam

  • 7 lat temu

    Przyznaje, ze tutaj o 15 zawsze jeszcze jest widno, zima dopiero po 17 zaczyna sie robic szaro, a to chyba pomaga jednak w utrzymaniu (w miare) dobrego samopoczucia; choc slonca czasami tez jest jak na lekarstwo, to fakt. I dlatego wlasnie trzeba sobie pomagac w inny sposob, by kazdy dzien przyniosl nam jakies drobne przyjemnosci 🙂 A to co znajdzie sie na naszym talerzu zdecydowanie moze poprawic nam nastoj. Szczegolnie jesli jest tak kolorowo jak dzis w Twojej miseczce 🙂

    Pozdrawiam Aniu!
    I przesyalm troche slonca w takim razie 🙂

  • 7 lat temu

    pyszności, uwielbiam takie warzywne dania! A Twoje wygląda mniam mniam 🙂

  • 7 lat temu

    Aniu witamy niestety znowu w pochmurny, nie dający ani grama promyków słońca, dzień.
    Jeszcze parę dni temu dostaliśmy tych wspaniałych promyków, ciut więcej i… to było piękne.
    Czekamy z utęsknieniem na wiosnę i pocieszamy się tulipanami w wazonie…
    A kolorowe warzywa ratują w te brzydkie i "smutne" dni. Podoba nam się Twój szybki, prosty i kolorowy przepis 🙂
    pozdrawiamy i przesyłamy odrobinę ciepłego uśmiechu 🙂

  • 7 lat temu

    Curry wygląda pysznie, takie warzywne pyszności to coś dla mnie:) A jak są takie szarobure dni to tym chętniej sięgam po kolory:)
    Nie lubię widoku miasta po zimie. Jest tak szaro, tak brudno, ulice podziurawione. 🙁
    I ja marze już o dłuzszych dniach, kiedy po przyjściu z pracy będę mogła cieszyć się promieniami słońca 🙂

    Pozdrowienia Aniu:*

  • 7 lat temu

    Przyznam,że ja też szukam światła, czekam na jeszcze dłuższe dni.Nie cierpię zimy i tego całego zadęcia nad jej pięknem.
    Curry bardzo chętnie bym spróbowała.
    Ciepło pozdrawiam!

  • 7 lat temu

    co to za książka? 🙂

  • 7 lat temu

    jestem sobie to danie w stanie wyobrazić nawet i bez bagietki 😉 Bardzo fajne. Jeszcze trochę i będzie jasno do 17, to dopiero będzie szaleństwo 😉 Nienawidzę zmian czasu, nie wiadomo na co to komu, a zaburza tylko naturalny rytm życia i pozbawia nas światła :/

  • 7 lat temu

    Gdyby jeszcze tylko słońce chciało pokazać się choć na chwilkę w całej swej krasie, a nie tylko użyczać nam swego światła zza chmur! Wtedy byłoby cudownie. Człowiekowi od razu chciałoby się częściej uśmiechać.

    Podzielisz się, Aniu, jaką to książkę czytasz i którą się tak zachwycasz?

    Pozdrawiam!

  • 7 lat temu

    U mnie od rana piękna, białą zima. I słońce. Pozostaję w zachwycie 🙂

  • 7 lat temu

    Ja już od tygodnia zachwyca się tym, że jak wychodzę z pracy, to jest jeszcze jasno 🙂

  • 7 lat temu

    Aniu, zdradzisz, jaka to książka? Pierwsze zdjęcie cudowne w swej prostocie. Byle do wiosny!

  • 7 lat temu

    Ja również się zastanawiam nad tym jak udało się przetrwać ten najgorszy, ponury czas. Co prawda jeszcze dużo szarych dni przed nami, ale każdy dzień dłuższy o chwilkę daje nadzieję na szybką wiosnę 🙂

  • 7 lat temu

    Aniu, mnie się oczywiście u Ciebie na blogu też podoba – zaglądam tu od dawna i mimo że się dotychczas nie ujawniałam w komentarzach, śledzę z podziwem i zainteresowaniem. Pozdrawiam!

  • 7 lat temu

    Danie wygląda bardzo apetycznie:)
    Zastanawiam się, jak to jest możliwe, że tego roczna zima w Polsce jest taka smutna. Jest mało słońca i smutno. Pierwszy raz od dawna czekam na wiosnę:)

  • 7 lat temu

    Nie amerykańscy ale brytyjscy naukowcy wyliczyli ile czlowiek moze wytrzymac i stad mamy Blue Monday (w tym roku 17.01.2011)

  • 7 lat temu

    mi też marzy się słońce.
    a dodatkowo … brak śniegu 🙂

    doszła paczuszka?

  • 7 lat temu

    U mnie już w miarę jasno do piątej, ale już mam tej zimy, choć u mnie śniegu nie ma, serdecznie dość, tęsknię za światłem. Też się raczyłam curry niedawno z nadzieją, że to mi trochę ociepli i rozświetli te szarości za oknem – może dlatego, że to danie takie egzotyczne i gdzieś tam w podświadomości te gorące Indie czy Indonezja się pojawiają.

  • 7 lat temu

    a ja takie robie, m?le – p?le, i sie nie zastanawiam nigdy nad nazwa i ani skad ten pomysl… bo z zadnego przepisu nie powstal u mnie 🙂
    spontaniczne gotowanie ma swoje dobre odkrywcze strony :))))
    Pozdrawiam : http://twins-fusion.blogspot.com/

  • 7 lat temu

    Pysznie. Chyba coś takiego zrobię dziś na obiad.
    I skąd masz skorupkę po moim śniadaniowym jajku na miękko? :))

  • 7 lat temu

    Ja też już chcę wiosny! A pogoda za oknem wcale nie zapowiada rychłej zmiany. Pyszny, szybki obiad.
    Uściski!

  • 7 lat temu

    Ja ostatnio naliczyłam ze podczas tej zimy u nas były 4 słoneczne dni. Ponuro i szaro.
    Byle do wiosny.

  • 7 lat temu

    Już uaktulniam kącik czytelniczy po prawej stronie :)Ta książka to "Szklany klosz" S. Plath kupiony z grosze na Allegro 🙂

  • 7 lat temu

    Aniu, też odczuwam każdą drogą mnie chwilę dłuższego dnia. Jakoś tak lepiej jest z tą świadomością, że już niedługo , już za chwilę…będzie lepiej, słoneczniej i spokojniej. Choć czasem ciężko w to uwierzyć.
    Powodzenia zycze i pozdrawiam serdecznie
    P.S: A Curry spływa kusząco
    Ania

  • 7 lat temu

    Wiesz Ania, bylam pewna ze ta zapiekanka bedzie tutaj :))

    A uzywasz lisci kaffir lime? Odkrylam je calkiem niedawno i IMO sa boskie, co Ty myslisz? Mnie zawsze starsznie kusi mlekko kokosowe i nie moge sie oprzec i dodam go do tajskiego curry zawsze… Buziaki!

  • 7 lat temu

    O widzę że Basia mnie uprzedziła w zachwycie nad liśćmi limonki, ostatnio stwierdziłam że zacznę ich zamiast laurowych używać 😀 No, może nie zawsze wyszło by to na dobre, ale mają tak cudny cytrusowy aromat..

    Ania, a mogę spytać gdzie kupujesz zieloną pastę curry? Nigdzie nie mogę jej ostatnio dostać, czasem produkuję sama, ale jakby była gotowa to by i curry częściej było.. 🙂

    Pozdrowień moc 🙂

  • 7 lat temu

    Aniu, "byle do wiosny" pojawia się u mnie tak często, że już częściej chyba nie można… Marzę, wprost do bólu, o tym by znów usiąść na mój rower i poczuć lekki powiew wiosennej bryzy na twarzy… Ech…
    A jedzonko, nader apetyczne. 🙂
    Buziaki! :*

  • 7 lat temu

    Oj, oj… dla mnie kolejna godzina słońca równa się świadomości "nie muszę lecieć na łeb na szyję z zajęć do domu, zdążę jeszcze coś ugotować i pstryknąć fotkę".:)

    Ale z tymi sierpniowymi wieczorami to przesadiłaś.. aż je sobie wyobraziłam, to było zbyt okrutne!

  • 7 lat temu

    no noo:) bardzo dobre pytanie z tym śniegiem;) u mnie już zaczęła się faza wypierania zimy z umysłu;)
    Twoje curry in hurry wygląda pysznie. Nie używałam jeszcze mleka kokosowego i zastanawiałam się nad jego kupnem ostatnio. Gromadzę zatem przepisy, do których mogłabym to mleko wykorzystać:) dziękuję:)
    uściski
    J.

  • 7 lat temu

    Jak mnie brakuje takich ciepłych, lekkich kolacji.
    Zima odbiera mi wieczorami siły (i zdrowy rozsądek) w kuchni.

    Ale mobilizacja, do dzieła.
    Składniki bazowe – obecne.
    I kalafior też 😉

    pozdrawiam Aniu
    M.

  • 7 lat temu

    Twój wstęp działa na wyobraźnię! Mnie w tym roku zimowe klimaty nie dotyczą, ale za każdym razem kiedy zerkam na kamerki Magicznego Krakowa, to podzielam Twoją troskę…
    To curry jawi się jako takie antidotum:)
    A skorupka po jajku na miękko, to dla mnie bardzo ciepłe wspomnienia z niedzielnych, rodzinnych śniadań.
    Pozdrawiam serdecznie i przesyłam promienie słońca,
    SWS

  • 7 lat temu

    super curry takie kolorowe w sam raz na poprawę humoru szarej rzeczywistości

  • 7 lat temu

    Świetnie piszesz. Super tekst. Czytam po raz kolejny 😉

  • 6 lat temu

    Gdy przeczytałam o tych bladych twarzach i szarym mieście to jako żywo, przed oczami stanął mi obraz Muncha "Wieczór na ulicy Karl Jogans gate". Bardzo plastycznie (i smacznie;)) tu u Ciebie 🙂

  • 6 lat temu

    Dziękuję Wam! Loriel, Twoje skojarzenie jest świetne!

  • 5 lat temu

    Aniu,
    mała puszka to ta 160 ml, tak?

  • 5 lat temu

    Dziękuję za odpowiedź, a jutro dam znać, jak wyszło:))

  • 5 lat temu

    Pyszne i aromatyczne! Dałam 4 listki limonki (ale suszone) i troszeczkę pozmieniałam kolejność dodawania przypraw.
    Dziękuję za przepis!:))

  • 5 lat temu

    Andziu, bardzo się cieszę! 🙂

Zostaw komentarz