Ciepło-zimno

10 grudnia 2009

Dzień różowy przeplatany szarością.
Radość i smutek.
Słodko i gorzko.

Nowe książki, nowe miejsca, nowe smaki.
Stare irytacje, świeże łzy, co przyczepiają się do policzków jak krople deszczu do łysych gałązek.

Czasem potrzebuję czekolady,
może nawet z gałką lodów.

Czegoś ciepłego, co jak koc otuli język i czegoś chłodnego, co ostudzi czerwone policzki.

FONDANT (BABECZKA Z PŁYNNĄ CZEKOLADĄ) Z LODAMI WANILIOWYMI

(skladniki na 8 porcji wielkosci muffinów)
160 g gorzkiej czekolady
160 g masła
6 łyżek cukru
2 płaskie łyżki mąki
2 całe jajka + 1 żółtko

8 gałek lodów waniliowych

Czekoladę rozpuszczam w kąpieli wodnej, po czym dodaję masło i mieszam, by tłuszcz się rozpuścił w czekoladzie.

W oddzielnej misce miksuję jajka z żółtkiem i cukrem, aż ten ostatni się rozpuści. Do pianki dodaję roztopioną, lekko przestudzoną czekoladę z masłem. Na koniec dodaję mąkę i delikatnie mieszam masę, by pozbyć się grudek.

Przelewam masę do nasmarowanych tłuszczem foremek na muffiny albo do ramekinów. Piekę w 200 st. C. przez 10 minut. Po dzisięciu minutach należy natychmiast wyciągnąć wypieki z piekarnika, inaczej nie uzyskamy płynnego środka.

Delikatnie wyciągamy babeczki z foremek (nalezy uważać, by się nie rozwaliły, są bardzo delikatne) na talerzyki i ozdabiamy gałką waniliowych lodów.Podawać natychmiast.

Uwagi:

1. Fondant to inaczej babeczka z płynnym, czekoladowym srodkiem. Jest bardzo prosta do przyrządzenia, a zarazem bardzo efektowna. Należy ją podawac natychmiast, by środek nie zastygł.

2. Fondant jest przepyszny. Fondant z lodami jest jeszcze pyszniejszy. Mocno czekoladowe ciastko skrywa płynne wnętrze, które po przekłuciu widelczykiem wypływa na talerzyk i miesza się z waniliowymi lodami…

Pyszne i pocieszające.

44 komentarze

  • 8 lat temu

    taki deser zaraz przywoluje na twarz usmiech i blogosc -czy sie chce czy tez nie…..
    Na te pyszne babeczki tez sie od dluzszego czasu juz szykuje….
    Pozdrowiam cieplutko 🙂

  • 8 lat temu

    Kusisz tymi babeczkami okropnie:-))

  • 8 lat temu

    takie górki ośnieżone, piękne

  • 8 lat temu

    pysznosci!
    p.s. jak najmniej lez zycze, no chyba, ze szczescia 🙂

  • 8 lat temu

    Toż to niebo w gębie ! Na pewno rozproszy wszystkie smutki 🙂

  • 8 lat temu

    Wow. Kombinacja idealna 😀
    Wygląda wyśmienicie… aż chciałoby się pobiec do kuchni i zacząć pichcić, niezależnie od godziny 😉

    Bardzo gustowny pocieszyciel. Mam nadzieje, że przyczyna potrzeby pocieszenia nie jest bardzo poważna.

    Pozdrawiam_

  • 8 lat temu

    Babeczki fantastyczne, przymierzam się do podobnych karmelowych, ale oczarowały mnie zdjęcia gałązek – bardzo nastrojowe i piękne 🙂

  • 8 lat temu

    O matko! Jestem wręcz oczarowana tymi babeczkami. Raj dla podniebienia po prostu. Już wiem, że mi zasmakują. Więc już Ci dziękuję, Aniu, że podałaś na nie przepis! :))

    Pozdrawiam!

  • 8 lat temu

    Rzeczywiście bardzo efektowne, samo patrzenie na zdjęcia z Fondant już mnie pociesza 🙂

    pozdrawiam cieplutko

  • 8 lat temu

    taki deser naprawdę potrafi pocieszyć:)

  • 8 lat temu

    tego posta koniecznie trzeba czytać, najlepiej kilka razy, zakąszając czekoladą albo pralinkami czekoladowymi (co właśnie czynię). a potem zabrać się czym prędzej za pieczenie!
    wszystko będzie dobrze!
    nos do góry!
    E.

  • 8 lat temu

    pyszności…

    Bardzo podobają mi się Twoje zdjęcia zapłakanych deszczem gałązek – takie nastrojowe…

    Trzymam kciuki by wszystko było dobrze – pozdrawiam serdecznie 🙂

  • 8 lat temu

    Uśmiechnięte myśli na rozproszenie smutków Ci przesyłam. Moje blondwłose dziecię również:)
    Cudne zdjęcia. I deser.

  • 8 lat temu

    Aniu,
    bomba!
    Jestem pewna, że smutki odeszły w dal po dawce takich pyszności:)
    Dużo słoneczka z mojego serca (bo dookoła mnie szarość, szarość…) przesyłam Ci!
    🙂

  • 8 lat temu

    O!!! I czekolada, i lody, i pyszne ciacho…deser bombowy!
    Pozdrawiam.

  • 8 lat temu

    Anulka, rozwalily mni edzisiaj Twoje zdjecia – sa boskie: to pierwsze i ostatnie mam na mysli, ten brak "kogutka" rozanego na ostatnim – wielkie uznanie!

    I lzy piszesz i pocieszenie… Wobrazam sobie, ze taka babeczka smakowita, czekoladowa (oj tak musi byc czekolada!) pociesz dosc dobrze -trzymaj sie kochana 🙂
    :*

  • 8 lat temu

    Co się stało Anulka? :*
    A jedz tą czekoladę ile wlezie jeśli ma Tobie pomóc!
    Albo napisz mi list elektroniczny to Cię spróbuję jakoś utulić…

    Ściskam ciepło :*

  • 8 lat temu

    Łzy czasami po prostu są.
    Nic ich nie zatrzyma.

    Pieką i bolą, a jutro będziemy wiedziały, że tak po prostu jest.

    Kochanie, cieszę się, że sięgasz po czekoladę w takiej chwili.
    I to w takiej pięknej formie.

    Jestem Piękną Prawdziwą Kobietą
    całuję
    śpij spokojnie
    Monika 🙂

  • 8 lat temu

    "Fondant jest przepyszny. Fondant z lodami jest jeszcze pyszniejszy" :))) piękne!

  • 8 lat temu

    Też by mi się przydała taka babeczka na te łzy.

    buziaki

  • 8 lat temu

    Juz dawno stwierdzilam, ze czekolada jest dobra na wszystko, a szczegolnie na lzy.
    Taka babeczke bym chetnie zjadla bez wzgledu na wszystko. Szczegolnie lubie to plynne nadzienie.

  • 8 lat temu

    Aniu mnie również ta babeczka by pocieszyła. A moja córka – WIELKA fanka wszystkiego co czekoladowe oszalałaby z radości.

  • 8 lat temu

    Jakie piękne i muszą smakować bosko ! :))
    Poproszę jedną:)
    Pozdrówki:)

  • 8 lat temu

    Fondant jest pyszny, z galka lodow waniliowych jeszcze pyszniejszy – zachecilas mnie. Drukuje przepis i na pewno sie nie zmarnuje:)

    cieple pozdrowienia w chlodny dzien

  • 8 lat temu

    Aniu… ładnie napisałaś, o otulaniu i studzeniu… chyba każda z nas ma taki dzień…
    Mam nadzieję, że w pamięci z tego dnia zostaną Ci tylko: róż, radość i słodkość. Nowe książki i nowe smaki.
    Ściskam Cię ciepło 🙂

    (zdjęcia tradycyjnie, absolutnie piękne)
    (dla pocieszenia – mój czwartek też był taki niestety pomiędzy…)

  • Anonimowy
    8 lat temu

    Witam,
    Chcialam zapytac na ile porcji jest podany przepis? Dziekuje i pozdrawiam

  • 8 lat temu

    Gosiu, to prawda 🙂

    Aniu, Margot, Cudawianko, Grazyno, deser jest piękny i pociesza całkiem skutecznie. A że kusi, to oczywista sprawa! 😉

    Dagal, ten deser jest o tyle fajny, ze robi się go superszybko, a efekty sa genialne. Gustowny pocieszyciel – ładne określenie. I prawdziwe, bo jednak fondant jest o wiele gustowniejszy niz puree ziemniaczane 😉

    Moniko, a te karmelowe, o których wspominasz, tez mają płynny srodek? Dasz namiary na ten przepis? 🙂

    Zaytoon, nie ma za co 🙂 Mam nadzieję, że je zrobisz… Nie rozczarujesz się, to gwarantowane!

    Agatku, b. się cieszę 🙂

    Kasiu prawda!

    Enchocolatte, pralinki czekoladowe powiadasz…? 😉 Ja cierpię ostatnio na niedosyt czekolady chyba… Wszystkie desery które ostatnimi czasy się u mnie poajwiaja są własnie czekoaldowe. I dziękuję C za te słowa 🙂

    Wiewiórko, dziękuję za te słowa! Wiesz, te gałązki tak zerkały na mnie zza okna, więc wyszłam i je uwieczniłam na zdjęciu.

    Delie, dziękuję! I dziękuję. I dziękuję 🙂

    Goś, bardzo dziękuję za słońce przyda się go trochę…

    Kass, no, deser bombowy 🙂

    Basiu, dziękuję Ci! Powiem Ci szczerze, że ja tez lubię te zdjęcia. To gałązki zza mojej szyby, patrzyłam na krople,które się na nich osiadły i mnei natchnęło… Łez u mnei już nie ma, tylko oczy lekko podpuchnięte ;)Dziękuję Ci też za rady dot. prodiża! Bezcenne.

    Polko, to Ty już wszystko wiesz 😉 czekolady już mi starczy bo i tak jest już lepiej 🙂

    Moniko, to faaaakt… U mnei łzy są nawet dosyć często, a ze nic ich nie jest w stanie zatrzymać, to wiem najlepiej. One tak po prostu mają, muszą wypłynąć 😉 Ale już lepiej. Wasze słowa i natychmiastowa reakcja tez mi w tym pomogła. :*

    KAsiu 🙂

    Oczko, podesłałabym Ci jedną… chyba pomagają 🙂

    Karolko, ja uwielbiam płynne nadzienie! Jest niesamowite 🙂

    SanFran, ja tez należę do WIELICH fanów czekoaldy 🙂

    Majano, tak własnie smakują 🙂

    Mich, ale się cieszę! 🙂

    Amarantko, pewnie tak bedzie,z czasem moje smutki się zatrą w pamięci, a fondant pozostanie na blogu, ksiązka na półce i pomyślę, że to nie był zł dzień.

    Anonimowy, to jest porcja na 8 ramekinów/foremek na muffiny.

    Pozdrawiam!

  • 8 lat temu

    Ania, a prosze! Zdjecia sa tak piekne, ze nic innego nie szlo napisac 🙂 Podpuchniete oczy, no tak to teraz kolej na brownies!
    A rady: sluchaj, naparwde ponad rok pieklam w prodizu (byla to czeska Remoska, starsza byla chyba ode mnie ;-), troszke musialam go wyczuc, ale zapewniam Cie brownies wychodzilo jak zawsze!

    :***

    PS. U nas ma jutro ponoc sypac snieg…

  • 8 lat temu

    zaraz takie zrobie:D

  • 8 lat temu

    Na pocieszenie nie ma to jak czekolada. 🙂

  • 8 lat temu

    Potrzebuję pocieszenia! 🙂 Aniu, czy innych też pocieszasz? 😀

  • 8 lat temu

    Ale ładnie piszesz, można się zaczytać i zapatrzeć. Potem pójść po kostkę gorzkiej czekolady na pocieszenie, bo z 38,5 kreski nie mam sił na zrobienie tych pyszności.

  • 8 lat temu

    Ach, to taki nastrój, smutny, ale nastrojowy, bo smutny nie do końca, taką mam przynajmniej nadzieję… Mam też nadzieję, że szybko zapomniany i zostanie tylko w pamięci smak czekolady i dobre kolory. Pozdrawiam Ciebie ciepło. 🙂
    Ja – zmęczona, pa :-))Moje gałęzie chwilowo opadły. 😉

  • 8 lat temu

    MMM.. To z pewnością najlepszy pocieszyciel 🙂

  • 8 lat temu

    Jak ja lubię takie fondant z dobrej czekolady. Ten rozpływający się środek przesłania wszystko. Jest tylko rozkosz smaku. Jak w nowej pracy?

  • 8 lat temu

    zrobiła i właśnie sobie jem 🙂
    pyszne to mało powiedziane :))

  • 8 lat temu

    Anulko, Truskaweczko Ty Moja Słodka, ja Cię gorąco ściskam i nawet deseru nie podbieram, by Tobie jak najsmaczniej i najbardziej czekoladowo było 🙂 Popatrzę więc sobie na Twój deserek i pozwolę wtulić się w ramionko, by wszystkie smuteczki przegonić :***

  • 8 lat temu

    Sarenko, i co? Zrobiłaś? 🙂

    Dajda, Julia, Krokodyl, zgadza się 🙂

    Małgosiu, już pisałam, że pocieszam takze hurtowo 😉

    Lu, kostka czekoaldy to chyba niezbyt duze pocieszenie…

    Lo, z pracy jestem b. zadowolona, moze kiedys więcej napisze na ten temat 🙂

    Agatku, SUPER! Prawda, ze to bajecznie prosta sprawa? :)))

    Tili, juz w porządku 🙂 Dziękuję Ci za troskę! Napisałam CI mailika 🙂

    Pozdrowienia ciepłe ślę…:)

  • 8 lat temu

    Fondanty widziałam już w kilku miejscach i zawsze pojawia się we mnie ochota, żeby je wreszcie wypróbować. Ale w tym tygodniu miało już nie być wreszcie żadnej czekolady (chociaż to postanowienie już tak odrobinkę złamałam), nawet nastrój mam niezły, więc nie ma się czym usprawiedliwić, chyba więc pozostaje zrobić sobie herbatkę.

  • 8 lat temu

    KaroLino, ja o fondantach też już od dawna myslałam. Kiedyś wydawały mi się trudniejsze, dziś wiem, że to bajka – prosty i pyszny deser.

    Skuś się jeszcze na czekoladę 😉

  • 8 lat temu

    Koniecznie do wypróbowania.
    Ślicznie napisałaś na wstępie ,to tak dobrze oddaje to co czasem czuję.

  • 7 lat temu

    Aniu, ja straszna gapa jestem, dopiero zauważyłam, że pytasz o przepis na karmelowe – proszę, oto on: http://www.puregourmandise.com/recettes/249.htm – jeśli potrzebne tłumaczenie to pisz i mam nadzieję, że będzie smakowało :)))
    Pozdrawiam ciepło 🙂

  • 7 lat temu

    Zrobię je jutro jako deser pokazowy dla rodziny ukochanego 🙂

  • 7 lat temu

    Zrobiłam w sobotę – pycha. Wyszło mi 12 porcji "mufinkowych". Do każdej gałka loda. Było sześć osób, każdy chciał dokładkę :):)

    Strasznie trudno było nam wyciągać babeczki z foremek /silikonowych/, ale składam to na karb dalszej części moich problemów z piekarnikiem. Nastawiłam na 4 minuty na 150 st. z termoobiegiem i na 6 minut na 200 st. z termoobiegiem i… potem dopiekałam z 6 minut. :):)

Zostaw komentarz