Powroty, zapachy i przemilczane grille

26 maja 2009

Po dość długiej i męczącej podróży pociągiem (a potem i autobusem), zapach świeżo skoszonej trawy uderza mnie ze zdwojoną siłą… Siadam na leżaku i wącham. I patrzę na zieleń, która z dnia na dzień przybiera na sile i gdy już zdaje mi się, że osiągnęła maksimum zieloności, następnego dnia jest jeszcze intensywniejsza…

W przerwach między wąchaniem i patrzeniem, porządkuję zdarzenia minionego weekendu:
dłuuuuugi spacer brzegiem morza*,
wieczorną wizytę w teatrze,
popołudniowe kino wśród chrupaczy popcornu (cóż poradzę, że akurat tylko w Multikinie leciała „Wojna polsko-ruska”?),
grilla, o którym nic więcej nie napiszę, bo w skład menu wchodziły – nie licząc pysznych poduszek z francuskiego ciasta autorstwa Natalii i czosnkowej bagietki, która wyszła spod mojej ręki – „potrawy”, które splamiłyby honor food blogerki 😉

Wróćmy więc do zapachu świeżo skoszonej trawy… Do zieleni*.

Do pewnego smaku…


SERNIKOBROWNIES Z RABARBAREM

Składniki:

200 g gorzkiej czekolady
200 g masła
400 g cukru pudru
5 jajek
110 g mąki
400 g sera kremowego
cukier waniliowy
120 g rabarbaru (pokrojonego w niewielkie cząstki)

Piekarnik nastawić na temp. 170 st C.
Blaszkę 20×30 cm wysmarowac masłem i wyłożyć papierem.

Czekoladę rozpuśłam w kąpieli wodnej.
Masło i 250 g cukru pudru zmiksowałam na gładką masę, następnie dodałam pierwsze jajko. Dokładnie zmiksowałam masę, dodałam kolejne jajko, wymieszałam je z resztą składników i
dodałam ostatnie jajko.

Do masy dodałam schłodzoną roztopioną czekoladę, wymieszałam. Następnie dodałam mąkę.

W drugiej misce wymieszałam ser, resztę cukru pudru, cukier waniliowy i jajka.
Do wyłożonej papierem do pieczenia blaszki (20X30 cm) wlałam 3/4 czekoladowej masy. Na nią wylałam masę serową. Na nią wylałam resztę ciasta, a na koniec powtykałam weń kawałki rabarbaru.

Piekłam godzinę. Po upieczeniu otworzyłąm drzwiczki piekarnika i pozostawiłam w nim ciasto do ostygniecia. Właściwie do lekkiego ostygnięcia, bo jedliśmy je jeszcze gorące… Takie było najlepsze!

Uwaga 1: przepis na słynne sernikobrowenies mam z Galerii Potraw;
pomysł, by kwaśne wiśnie zastąpić równie kwasnym rabarbarem był mój, to tak w ramach rabarbarowych szaleństw… Ale modyfikacje nie zawsze wychodzą na dobre i – mimo że ciasto było pachnące, apetyczne i smakowite – wiśnie lepiej tu się sprawdzają. Myslę, że to kwestia konsystencji: miękka wiśnia milej zaskakuje język niż włóknisty rabarbar.
Niemniej jednak ciasto wyszło bardzo dobre: mocno czekoladowe, lekko kremowe (dzięki dodatkowi serka) i chwilami kwaskowate.

Uwaga 2: Nie polecam zmniejszania ilości cukru, ponieważ obecność gorzkiej czekolady wymaga dosłodzenia. No chyba, że dodajemy także mleczną czekoladę, wówczas cukru może być mniej.

Uwaga 3: jako że ciasto było cięższe niż wartswa serka, nie udało mi się tak po prostu wylać warstwy ciasta na ser. Rozkładałam ją łyżkami. Smak sernikobrownie ani troszkę nie ucierpiał!


* pierwsze w tym roku moczenie nóg w morzu! pierwsze zetknięcie pięty z rozgrzanym piaskiem! pierwsza zdechła ryba na brzegu…

** bo rabarbar, uparciuch, ani troszkę nie chce się zazielenić…

*** a te gwiazdki są wzięte z księżyca… tylko po to, by na koniec pokazać plamkę różu prosto z ogrodu:

Nie mogłam się powstrzymać!

23 komentarze

  • 9 lat temu

    Morza i ciasta naprawde zazdroszcze. Nad Baltykiem jeszcze nie bylem (tylko nad nim przelatywalem) ale wszystko przede mna. Ciastka pewnie sprobuje bo slina mi po prostu cieknie jak widze to male cudo. Szczesliwie wojne w weekend ogladalem w mniejszym przybytku… a Dehnela skoro jestesmy przy kulturze nowego czytalas? Zorientowalem sie w jego nowej literaturze gdy wyczytalem, ze jest nominowany do Nike, ups

  • 9 lat temu

    Lubię te Twoje gwiazdki przy słowach. Nie, nie chcę od razu na dół, czytam dalej, potem sprawdzę co się za nimi kryje. Coś, co nie może być jeszcze jednym zdaniem. Zasługuje na osobną uwagę. Niżej.

  • 9 lat temu

    morze…kocham, a już tak dawno tam nie byłam, aż mi się łezka w oku zakręciłą

  • 9 lat temu

    rabarbar!
    ukochany rabarbar!
    cudo..

    ja moczyłam nogi w morzu już jakiś miesiąc temu
    na pewno to był kwiecień
    było zimno,ale przyjemnie
    i spacery sopot-gdańsk brzegiem morza

    a ten róż!
    zachwycający

  • 9 lat temu

    Na połączenie z rabarbarem jeszcze nie wpadłam.
    Nad morze też bym wyskoczyła. Żeby pomoczyć stopy. Nocą. W ciszy i skupieniu pójść na spacer.

  • 9 lat temu

    Aniu, wspaniały przepis na sernikobrownie z rabarbarbem. Takie smaki uwielbiam!:) Rabarbar kocham, a w połaczeniu z czekolada i serkiem to musi być niebo w gębie!:)
    Mniam!
    Wspaniale piszesz i piękne robisz zdjęcia. Cudo!:)

  • 9 lat temu

    Aniu, będzie niekulinarnie…będzie o zazdrości…
    Zazdroszczę wyjścia do teatru. Ja nie mam z kim. Sama to nie to samo.
    Zazdroszczę seansu w kinie. Mam z kim, ale i tak spora część naszych planów spełza na niczym, bo dzieci, bo dom, bo…
    Zazdroszczę spaceru brzegiem morza. Mam go tak blisko, a jednocześnie tak daleko…
    Zazdroszczę Twojej młodości, wolności… Jak bardzo chciałabym cofnąć się 15 lat wstecz, albo choćby 10, gdy obowiązki nie więziły… 🙂
    Nie, nie…nie narzekam…, bo dzieci to najcudowniejszy dar, ale czasem tak bardzo chciałoby się oderwać i odlecieć. 🙂
    PS. Brownies nie zazdroszczę, bo sama piekę z tego samego przepisu. 😉

  • 9 lat temu

    jaaa, uwielbiam zapach skoszonej trawy! ach, żeby tak odpocząć na polanie (z filiżanką kawy;) i ulubioną książką. rozmarzyłam się 🙂 tymczasem czasu brak nawet na sen… dlatego ostatnio tak rzadko gdziekolwiek zaglądam. Ale czuję silną potrzebę, by to zmienić i porozkoszować się waszymi przepisami 🙂
    pzdr. gorące!
    A.

  • 9 lat temu

    Jeszcze 9 dni i będą moczyć nogi w tym samym morzu. Co więcej, mam nadzieje, że na nogach się nie skończy 😉
    Brownies z rabarbarem brzmią zachęcająco! Bardzo 🙂

  • 9 lat temu

    Ahhh zazdroszcze tego spacerku brzegiem morza. Mimo ze mieszkam w Gdańsku w tym roku na plaży jeszcze nie byłam 😉

    A ciacho jest pierwsza klasa 😉

  • 9 lat temu

    Ach zazdroszczę tego spaceru brzegiem morza*
    A na „Wojnę polsko-ruską” też muszę się wybrać:)
    No i sernikobrownies z rabarbarem -orginalnie:)

  • 9 lat temu

    Mich, zastanawiałam się, o jakiej nowej ksiażce Dehnela piszesz, bo wiadomości o Nike mi w tym roku umknęły, bo odcięta byłam od prasy i radia. Ale sprawdziłam – „Balzakiana”! 🙂 Czytałam już jakiś czas temu i jak zwykle mnie urzekła. Specjalnie dla Dehnela usiadłam też do lektury Balzaca, bo wcześniej nic jego autorstwa nie czytałam.
    „Balzakiana” jest wysmakowana, mocno ironiczna i momentami zabawna, gdy ją czytałam, nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że nadajemy z Dehnelem na tych samych falach, choć on robi to w bardziej wysublikowany i erudycyjny sposób, rzecz jasna 🙂
    POdsumowując- jestem na tak!

    Lisiczko, czasem zbyt wiele tych gwiazdek mi „się robi”. One wypływają z tekstu,nie mogę nad nimi zapanować!

    Aga-aa, ja z morzem mam tak samo 🙂

    Asiejko, nieźle! Moczenie nóg w kwietniu można zaliczyć do ‚morsowania’ 😉

    Lisko, nocą to bym się bała iśc brzegiem morza (no tak, sprowadzam nas na ziemię…). Choć nieraz bywałam i rzeczwiście, było pięknie.

    Majano, dziękuję za te słowa! Sernikobrownies z rabarbarem był b.dobre, ale jednak z wiśnią lepsze 🙂

    Małgosiu, Ty piszesz o młodości, a ja – odkąd skończyłam studia – czuję się piekielnie staro. I, o zgrozo, to się będzie nasilać… Wiem, tzn. rozumiem, co masz na myśli. Taką chwilę bez zobowiązań, bez martwienia się o drugiego człowieka. Tylko dla siebie.

    Ally, filiżanki bym na trawę nie wyniosła, bo znając moją niezdarność, zaraz bym na nią nadepnęła 😉 Ale solidny kubek – tak! U mnie powolutku też kurczą się zasoby czasu, bo wielkimi krokami zbliża się wielkie wyzwanie. Ech…

    Anoushko, oby Ci pogoda dopisała! Wczoraj nad morzem było przecudnie, dziś już mam wieści, że mokro i zimno.Oby się rozpogodziło 🙂

    Emmo, proszę mi natychmiast wyjść na spacer! 🙂 To grzech nie korzystać z sąsiedztwa morza! Ja lecę nad nie podczas każdej wizyty w Gdańsku, mimo, że mieszkałam tam kawał czasu, nie znudziło mi się nic a nic. Wręcz przeciwnie!

    Olciaky, polecam „Wojnę..”, ale jeśli czytałaś wcześniej książkę. Bo bez zaplecza filmu się nie zrozumie albo odbierze się go bardzo płytko.

    Pozdrowienia, dziewczyny!

  • 9 lat temu

    Wow jedno z moich ulubionych ciast w wersji z rabarbarem. No, no ciekawie 🙂

  • 9 lat temu

    Nie bede oryginalna …zazdroszcze Ci pobytu nad morzem!
    A rabarbar…lubie, ale w takim polaczeniu jeszcze nie robilam…

  • 9 lat temu

    Aniu, nie wiem jak sie to stalo, ze moj komentarz zaginal…
    Ale, ale zdjecia sa cudne, nie jestem zdziwiona, ze nie moglas sie powstrzymac: ten roz jest piekny, a te delikatne kwiatuszki w zestawieniu z chropowata kora – boskie!
    A ja i Polska: na wakacje przyjezdzam 27-go czerwca, wczesniej bede tydzien w Pradze, planuje wspomniec jeszcze o tym na makagigi, ale nie wiem co z tego wyjdzie…
    :*

  • 9 lat temu

    Nino, ciekawy smak 🙂 Też lubię to ciacho…

    Kass, niewiele znam osób które nie lubią rabarbaru 🙂 Ja za morze już tęsknię…

    Basiu, mi czasem też znikają gdzies komentarze! Nie wiem, o co chodzi… Bardzo mi miło, że odniosłaś się do tego zdjęcia z kwiatkami na korze. MNie one zachwyciły! Są takie… nieoczywiste 🙂
    Oj, świetny czas CI się szykuje! Tydzień w Pradze, potem rodzinny kraj… Ja bardzo liczę na to, że utrzymasz łączność z blogiem mimo tych podrózy.

    Pozdrawiam cieplutko!

  • 9 lat temu

    Aniu, Twoje kwiatki na korze sa cudowne, tak, nieoczywiste… Kocham drzewa, kore (robie z niej lodki na kajakach 🙂 drewno, milosc do drzew bez watpienia odziedziczylam w prostej linii po rodzicach 🙂

    W Pradze niestety praca, ale zawsze te wieczory! Najgorzej bedzie w Beskidzie Niskim, bo wtedy odpoczywam od komutera, ale przygotuje sobie wstepnie jakies wpisy, mam nadzjeje ze nie strace lacznosci ze swiatem… A Ty Aniu masz juz jakies wakacyjne-urlopowe plany?
    Usciski!

  • 9 lat temu

    Boskie ciasto! Nie piekłam jeszcze nigdy sernikobrownies, a tym bardziej sernikobrownies z wiśniami czy rabarbarem, ale coś czuję, że muszę spróbować. Tylko po to, żeby się przekonać, czy smakuje tak dobrze jak wygląda na Twoich zdjęciach :).

  • 9 lat temu

    Basiu,moje plany wakacyjne na razie są bardzo rozmazane. Tzn. jest jeden bardzo kuszący wyjazd – do Toskanii, ale bez lubego, co sprawia, że nie cieszę się z tego tak, jakbym cieszyła się w normalnych okolicznosciach.
    Pokażesz kiedyś łódeczkę z kory? 🙂

    Olalala, musisz spróbować sernikobrownies, bo to naprawdę fajne ciasto. Ale zrób z malinami/wiśniami, bo to jednak klasyczna wersja 🙂

  • 9 lat temu

    Oj Aniu, no to z ta Toskania fatalnie…

    Z kory to w zasadzie jest kajak, sama zapomnialam ze kajaki robie 🙂 A prosze: blco.blogspot.com/2006/04/to-ci.html

    A i wyobraz sobie, ze na arabskim targu udalo mi sie zdobyc piekne truskawki – byly z cukrem, a jutro zapowiada sie makarom 🙂 Pa, pa!

  • 9 lat temu

    Basiu, śliczny jest 🙂 Idealny!

    Ja też truskawki wsuwam… Dziś znów były na obiad, ze smietaną i jogurtem… Poezja!

  • 9 lat temu

    No i dobrze, że się niepowstrzymałaś! A ciacho zjadłabym natychmiast 🙂

Zostaw komentarz