Rok temu o tej porze leżałam w łóżku z małym zawiniątkiem, które jeszcze
wydawało się aniołkiem, bo tylko spało i jadło. Po tygodniu zawiniątko nabrało
sił i zaczęło dawać nam czadu (
klik). Za nami mnóstwo pięknych chwil, wszystkie te
pierwsze razy, które tak bardzo cieszą: pierwsze podniesienie główki, pierwsze
świadome spojrzenie, uśmiech, wyciągnięcie rączki, pierwsza łyżeczka marchewki,
pierwszy kawałek jedzenia w rączce, pierwszy spacer, pierwsze tany-tany i
milion innych. Za nami wiele ciężkich nocy, sporo moich łez, ale natura jest
sprytna i wymazuje z pamięci wszystko, co złe i z perspektywy czasu nawet
najgorszy okres wydaje się być całkiem przyjemny.
Roczek Olutka świętowaliśmy tortem bananowym z kokosowym kremem, niedługo podzielę się z Wami przepisem.